Kilka milionów złotych za sąsiedztwo lotniska

Krzysztof Aładowicz
10.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 12:02
A A A Drukuj
Mieszkańcy terenów przylegających do lotniska będą mogli starać się o odszkodowania za hałas powodowany przez startujące i lądujące samoloty. Port może to kosztować kilka milionów złotych
Porty lotniczy w Bydgoszczy
Fot. Krzysztof Szatkowski / AG
Porty lotniczy w Bydgoszczy
Taką możliwość otwiera przed nimi Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która uchyliła decyzję środowiskową dla inwestycji w porcie lotniczym. Jednym z powodów zakwestionowania tej decyzji jest brak mapy przedstawiającej lokalizację domów mieszkalnych, na które działalność lotniska może mieć negatywny wpływ. Mapa w formie uchwały powinna być przyjęta przez sejmik województwa.

- To, że jej nie ma, jest błędem formalnym. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nie miał prawa do wydania decyzji, która teraz została przez nas uchylona - wyjaśnia rzecznik prasowy GDOŚ Monika Jakubiak.

Kłopot w tym, że nasz sejmik tą sprawą jeszcze się nie zajmował, a projektu uchwały wciąż nie ma. Podobne obszary tzw. ograniczonego użytkowania wyznaczyły już m.in. samorządy wielkopolski i mazowiecki. I w myśl tych przepisów mieszkańcy terenów, na które oddziałuje lotnisko, mogą starać się o rekompensaty za koszty wyciszenia swoich domów lub odszkodowania z tytułu utraty wartości nieruchomości.

Lotnisko może to kosztować kilka milionów złotych. Jakubiak przekonuje też, że decyzja środowiskowa, którą pierwotnie przyjął RDOŚ, miała także inne błędy formalne, które polegały m.in. na niepoinformowaniu stron o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji, niepełnej analizy oddziaływania akustycznego lotniska, nieprzedstawieniu wyników prawidłowo przeprowadzonej inwentaryzacji przyrodniczej chronionych gatunków roślin i zwierząt. Dopiero w trakcie badania dokumentacji przez GDOŚ okazało się, że przy lotnisku rośnie kocanka piaskowa, która jest pod częściową ochroną.

- Obowiązek przeprowadzenia pełnej i gruntownej analizy oceny oddziaływania na środowisko wynika nie tylko z prawa krajowego, ale i unijnych dyrektyw. Jeśli ocena zostaje przeprowadzona nieprawidłowo, to może być wszczęte przeciwko Polsce postępowanie o naruszenie przepisów dyrektywy i koniecznością zwrotu przyznanej dotacji - przekonuje Jakubiak.

Tymczasem marszałek województwa, który jest głównym udziałowcem lotniska, całą sytuacją jest zaskoczony.

- Trudno zrozumieć, że w ramach jednej instytucji przedstawiane są tak różnie odmienne zdania na jeden dokument. Warto pamiętać, że RDOŚ ocenił raport oddziaływania na środowisko pozytywnie, a uchylił go GDOŚ, który jest tym samym organem administracji rządowej - mówi Piotr Całbecki. - To niepokojące zjawisko i wydaje się, że władze państwowe powinny pomyśleć nad rozwiązaniami prawnymi, aby do takich sprzeczności nie dochodziło. Będę o tym rozmawiał z ministrem środowiska.

Przedstawiciele lotniska wciąż na temat uchylenia decyzji środowiskowej, bez której nie można przeprowadzić m.in. kapitalnego remontu pasa startowego, milczą.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kilka milionów złotych za sąsiedztwo lotniska cin1977 13.02.12, 15:14

    No to nieźle się buractwu z Glinek i okolic w d**ach poprzewracało. Lotnisko jako takie istnieje mniej więcej od lat 20-tych, jako wojskowe, a w pewnych okresach cywilne, działało przez »