Sto osób nacięło się na tanie prawo jazdy
19.07.2011
, aktualizacja: 19.07.2011 07:42
Ponad sto osób wykupiło kurs prawa jazdy za pośrednictwem Groupona w bydgoskiej Auto Szkole Kalix. - Prawka nie zrobiłam, pieniędzy nie odzyskałam, a szkoła jest zamknięta - skarży się 18-latka spod Bydgoszczy
ZOBACZ TAKŻE
- "DGP": Zapłacimy drożej za egzamin na prawo jazdy (04-04-12, 07:28)
Zuzanna Strzemkowska wykupiła bon na prawo jazdy w styczniu, podobnie jak 114 innych osób. Oferta na stronie www.groupon.pl była kusząca. Kurs prawa jazdy kategorii B w bydgoskiej Auto Szkole Kalix kosztował tylko 650 zł, podczas gdy w naszym mieście średnio trzeba za niego zapłacić 1400 zł. Dodatkowo chętnym proponowano darmowe materiały szkoleniowe i badania lekarskie po niższej cenie. Zapewniano też, że wybór godzin szkolenia należy do kursanta. Kupon miał być ważny przez pół roku. - Każdy by się na to skusił - mówi Strzemkowska.
18-latka zaczęła kurs, ale gdy wyjeździła zaledwie siedem godzin z planowanych 40, instruktor poinformował ją, że to koniec, bo szkoła mu nie płaci. - Powiedział, że ma umowę tylko do 30 czerwca. Wielokrotnie byłam w siedzibie szkoły, ale zawsze była zamknięta. Właściciel nie odbiera telefonu - ani w biurze, ani komórkowego. Kontakt z Grouponem też nie jest możliwy, ciągle włącza się automatyczna sekretarka.
Nie tylko Strzemkowska ma taki problem. Jej znajomy Damian Batorski też wykupił kurs. Wyjeździł zaledwie trzy godziny. Podobnie dziesiątki innych bydgoszczan, którzy na Facebooku, Samosi i innych portalach nie pozostawiają na właścicielu szkoły Kalix suchej nitki.
"Też mam problem z zapisaniem się na kurs w tej szkole. Najpierw napisali mi, że wybrany przeze mnie termin jest niedostępny, chociaż tego samego dnia jeszcze był, a teraz nie odpisują w ogóle. To jest po prostu żenada, jak oni postępują z ludźmi. Już odechciało mi się tego kursu" - pisze na Facebooku internautka Anka.
Zgadza się z nią internauta o nicku starzy: "Wolę zapłacić cenę regularną i odbyć kurs, niż czekać, aż ktoś odbierze telefon. To już trwa za długo".
Przedstawiciel telefonów nie odbiera, ale czasem odzywa się na Facebooku: "Nie przewidziałem takiego zainteresowania. Tak ogromny kontakt sparaliżował naszą obsługę" - pisze. Innego kontaktu, jak twierdzą ludzie, z nim nie ma.
Sprawdziliśmy. Siedziba szkoły Kalix przy ul. Jana Sobieskiego 5/8 jest zamknięta, choć na tabliczce jest informacja - czynne w godz. 12-17. Telefon milczy.
Na stronie Grouponu znajduje dodatkową komórkę do kontaktu w sprawie prawa jazdy w szkole Kalix, ale odzywa się tylko automatyczna sekretarka: "Liczba zainteresowanych przerosła nasze oczekiwania, co spowodowało problemy organizacyjne i personalne. Wszelkie pytania należy kierować do szkoły jazdy przy ul. Sobieskiego w Bydgoszczy".
Głos w słuchawce zapewnia, że szkoła zwróci pieniądze i dokumenty tym, którzy nie mogli odbyć kursu. "Należy napisać do nas pismo z prośbą, a wszystko zostanie uregulowane w ciągu 14 dni".
Strzemkowska prośbę wysłała już kilka tygodni temu. Dopiero w poniedziałek przyszedł mail z informacją, że dostanie swoje pieniądze za dwa tygodnie. - Uwierzę, jak je zobaczę - mówi. - Nie mam już na to siły ani nerwów. Jestem rozczarowana i bezradna.
Skargi na szkołę Kalix dotarły już do bydgoskiego ratusza. - Wiem, że są tam jakieś wewnętrzne kłopoty z rozliczeniem finansowym, ale to nie nasza sprawa. Tym powinna się zająć policja - mówi Waldemar Winter, p.o. dyrektor wydziału uprawnień komunikacyjnych w Urzędzie Miejskim. - Od ludzi, którzy skarżyli się na tę szkołę, wiem, że właściciel informuje ich, że zamknął ją, bo ma kontrolę z ratusza - dodaje. - To nieprawda, żadnej kontroli tam nie prowadzimy. Zwykle sprawdzamy dokumenty, wyposażenie sali i plac manewrowy tylko w momencie, gdy szkoła jazdy jest uruchamiana.
Maciej Osiński z biura prasowego bydgoskiej policji podpowiada: - Każdy, kto został oszukany przez szkołę jazdy lub ta nie wywiązała się ze swoich zobowiązań, powinien powiadomić o tym najbliższy komisariat - mówi. - Oczywiście i bez tego zajmiemy się tą sprawą - dodaje.
Groupon to największy na świecie serwis grupowych zakupów. To także pośrednik: sprzedających namawia, żeby na swoje produkty i usługi dawali duże zniżki (minimum to 50 proc.). Klienci zakupy robią przez internet, później drukują sobie zniżkowy kupon i idą z nim po odbiór "towaru". "Towar" to na przykład posiłek w restauracji, pobyt w hotelu czy właśnie kurs prawa jazdy. W maju "Gazeta" opisywała problem łódzkiego fryzjera. Groupon sprzedał bony na wizytę w jego zakładzie 1626 klientkom, podczas gdy fryzjer jest w stanie przyjąć tylko dziesięć dziennie.
18-latka zaczęła kurs, ale gdy wyjeździła zaledwie siedem godzin z planowanych 40, instruktor poinformował ją, że to koniec, bo szkoła mu nie płaci. - Powiedział, że ma umowę tylko do 30 czerwca. Wielokrotnie byłam w siedzibie szkoły, ale zawsze była zamknięta. Właściciel nie odbiera telefonu - ani w biurze, ani komórkowego. Kontakt z Grouponem też nie jest możliwy, ciągle włącza się automatyczna sekretarka.
Nie tylko Strzemkowska ma taki problem. Jej znajomy Damian Batorski też wykupił kurs. Wyjeździł zaledwie trzy godziny. Podobnie dziesiątki innych bydgoszczan, którzy na Facebooku, Samosi i innych portalach nie pozostawiają na właścicielu szkoły Kalix suchej nitki.
"Też mam problem z zapisaniem się na kurs w tej szkole. Najpierw napisali mi, że wybrany przeze mnie termin jest niedostępny, chociaż tego samego dnia jeszcze był, a teraz nie odpisują w ogóle. To jest po prostu żenada, jak oni postępują z ludźmi. Już odechciało mi się tego kursu" - pisze na Facebooku internautka Anka.
Zgadza się z nią internauta o nicku starzy: "Wolę zapłacić cenę regularną i odbyć kurs, niż czekać, aż ktoś odbierze telefon. To już trwa za długo".
Przedstawiciel telefonów nie odbiera, ale czasem odzywa się na Facebooku: "Nie przewidziałem takiego zainteresowania. Tak ogromny kontakt sparaliżował naszą obsługę" - pisze. Innego kontaktu, jak twierdzą ludzie, z nim nie ma.
Sprawdziliśmy. Siedziba szkoły Kalix przy ul. Jana Sobieskiego 5/8 jest zamknięta, choć na tabliczce jest informacja - czynne w godz. 12-17. Telefon milczy.
Na stronie Grouponu znajduje dodatkową komórkę do kontaktu w sprawie prawa jazdy w szkole Kalix, ale odzywa się tylko automatyczna sekretarka: "Liczba zainteresowanych przerosła nasze oczekiwania, co spowodowało problemy organizacyjne i personalne. Wszelkie pytania należy kierować do szkoły jazdy przy ul. Sobieskiego w Bydgoszczy".
Głos w słuchawce zapewnia, że szkoła zwróci pieniądze i dokumenty tym, którzy nie mogli odbyć kursu. "Należy napisać do nas pismo z prośbą, a wszystko zostanie uregulowane w ciągu 14 dni".
Strzemkowska prośbę wysłała już kilka tygodni temu. Dopiero w poniedziałek przyszedł mail z informacją, że dostanie swoje pieniądze za dwa tygodnie. - Uwierzę, jak je zobaczę - mówi. - Nie mam już na to siły ani nerwów. Jestem rozczarowana i bezradna.
Skargi na szkołę Kalix dotarły już do bydgoskiego ratusza. - Wiem, że są tam jakieś wewnętrzne kłopoty z rozliczeniem finansowym, ale to nie nasza sprawa. Tym powinna się zająć policja - mówi Waldemar Winter, p.o. dyrektor wydziału uprawnień komunikacyjnych w Urzędzie Miejskim. - Od ludzi, którzy skarżyli się na tę szkołę, wiem, że właściciel informuje ich, że zamknął ją, bo ma kontrolę z ratusza - dodaje. - To nieprawda, żadnej kontroli tam nie prowadzimy. Zwykle sprawdzamy dokumenty, wyposażenie sali i plac manewrowy tylko w momencie, gdy szkoła jazdy jest uruchamiana.
Maciej Osiński z biura prasowego bydgoskiej policji podpowiada: - Każdy, kto został oszukany przez szkołę jazdy lub ta nie wywiązała się ze swoich zobowiązań, powinien powiadomić o tym najbliższy komisariat - mówi. - Oczywiście i bez tego zajmiemy się tą sprawą - dodaje.
Groupon to największy na świecie serwis grupowych zakupów. To także pośrednik: sprzedających namawia, żeby na swoje produkty i usługi dawali duże zniżki (minimum to 50 proc.). Klienci zakupy robią przez internet, później drukują sobie zniżkowy kupon i idą z nim po odbiór "towaru". "Towar" to na przykład posiłek w restauracji, pobyt w hotelu czy właśnie kurs prawa jazdy. W maju "Gazeta" opisywała problem łódzkiego fryzjera. Groupon sprzedał bony na wizytę w jego zakładzie 1626 klientkom, podczas gdy fryzjer jest w stanie przyjąć tylko dziesięć dziennie.
Najnowsze wiadomości
- 37 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Czekam na dramatyczne historie...
ayu.machang
19.07.11, 10:15
Czekam na dramatyczne historie klientów Happy Day... (dla niezorientowanych "grupon" Agory).»
-
Sto osób nacięło się na tanie prawo jazdy
wojtas71
19.07.11, 10:16
jeszcze sie nie nauczyliscie ze chytry traci dwa razy? zakupy grupowe to w wiekszosci wyjatkowa lipa.»
-
Sto osób nacięło się na tanie prawo jazdy
laura_80
19.07.11, 14:34
takie sytuacje dowodzą tylko tego, jak słabo wyedukowani są dostawcy współpracujący z takimi serwisami. Swoją drogą - czemu groupon przy tak nietypowej ofercie nie wpłynął na właściciela w »






