http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Bydgoszcz >  Archiwum Bydgoszcz.gazeta.pl

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Bydgoszcz - Gazeta.pl

Kto na zimie zarabia, a kto na niej traci?

Maciej Aksman, Małgorzata Czajkowska
2010-01-25, ostatnia aktualizacja 2010-01-25 10:05

Ci zyskują.
W Castoramie i innych marketach budowlanych boom na łopaty do odśnieżania. Sebastian Kłos skręca te z nowej dostawy.
Ci zyskują. W Castoramie i innych marketach budowlanych boom na łopaty do odśnieżania. Sebastian Kłos skręca te z nowej dostawy.
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Pan Zdzisław puka od drzwi do drzwi, oferując odśnieżanie. On na zimie zarabia. Cieszą się też m.in. alpiniści i producenci łopat. Kto straci na mrozach? Wszyscy słono zapłacimy za ogrzewanie

Ci tracą.
Państwo Augustyniakowie mają ogrzewanie elektryczne, dogrzewają też dom kominkiem. Więcej zapłacą w tym roku za prąd i drewno.
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Ci tracą. Państwo Augustyniakowie mają ogrzewanie elektryczne, dogrzewają też...
Ewa i Roman Augustyniakowie mieszkają w Niemczu. Dbają, by w ich 150-metrowym domu było ciepło, przynajmniej 22 stopnie Celsjusza. Już wiedzą, że tej zimy taki komfort będzie sporo kosztował.

- Mamy ogrzewanie elektryczne - mówi Roman Augustyniak. - Rok temu rachunek za prąd za dwa zimowe miesiące wyniósł niewiele ponad 800 zł, teraz musieliśmy wydać ponad 1200 zł.

Augustyniakowie palą też w kominku. - To daje kolejne dwa, trzy stopnie ciepła, ale kosztów drewna już nie liczę - dodaje pan domu.

Na nieprzewidziane w budżecie domowym wydatki narzekają wszyscy mieszkańcy domków jednorodzinnych. Ci, którzy mają stare piece, za tonę węgla płacą 650 zł. Przy takich mrozach jedna tona wystarcza na niecały miesiąc.

- Dla mojej rodziny to ogromny wydatek - wyznaje Jadwiga Kozicka z Wyżyn. - Ale w domu i tak zimno, bo nieocieplony. Na dodatek mamy stare okna, brakuje pieniędzy na wymianę, więc ciepło ucieka - skarży się.

Spółdzielnia Mieszkaniowa "Zrzeszeni" już założyła w budżecie większe koszty związane z mrozami. - Tam gdzie w mieszkaniach są liczniki, ilość zużytej energi i tym samym wysokość opłat zależy od lokatora - informuje wiceprezes "Zrzeszonych" Zdzisław Lewandowski. - Tam, gdzie ludzie rozliczają się ryczałtem, jeśli przekroczą opłatę wyliczoną na podstawie tzw. kosztów historycznych, będą musieli po sezonie dopłacić za ogrzewanie.

Mrozy uderzą po kieszeni także kierowców, którzy narzekają na dodatkowe zużycie benzyny. - Jazda po mieście zimą to około dwa litry benzyny więcej na 100 km, klimatyzacja to kolejny litr ekstra. A to kosztuje - usłyszeliśmy od jednego z taksówkarzy.

Włosy rwą drogowcy i urzędnicy. Więcej pieniędzy na akcję "Zima" to mniej inwestycji, gdy śnieg wreszcie stopnieje. Tylko pierwszy śnieżny weekend w tym roku kosztował bydgoski ratusz 1,5 mln zł.

Ale nie wszyscy narzekają. Są tacy, którzy za nic nie chcą ocieplenia, bo właśnie zarabiają kokosy. Wśród nich jest firma Everest, która wykonuje prace alpinistyczne, czyli teraz odśnieża dachy i usuwa sople. Za odśnieżenie metra kwadratowego galerie handlowe muszą zapłacić od 2 do 3 zł (powierzchnia dachu takiego sklepu to średnio 20 tys. m kw.). Za kamienice o spadzistych dachach fachowcy liczą sobie 5 zł za metr, bo to już wymaga lepszych umiejętności i użycia sprzętu alpinistycznego.

Piotr Błaszczyk, kierownik robót dachowych przyznaje, że jest boom na takie usługi. - Najpierw było odśnieżanie dachów, ale i teraz nie narzekamy na zlecenia, bo usuwamy sople i śnieżne nawisy. Pracy jest tak dużo, że zatrudniliśmy dodatkowych pracowników - zdradza.

W handlu też zimą niektórym interes lepiej się kręci. W sklepach sportowych lepiej niż przed rokiem schodzą narty i łyżwy. - Jest piękna zima, to i większy ruch - mówi Krzysztof Klecha z Olimpii. - Musieliśmy wstawić też więcej sprzętu do naszej wypożyczalni w Myślęcinku.

Pieniądze liczą producenci łopat. Markety budowlane od kilku tygodni sprzedają je na pniu. - I składamy zamówienia na nowe dostawy - mówi jeden z pracowników OBI. Najtańsza plastikowa łopata kosztuje kilkanaście złotych, na solidniejszą metalową trzeba wydać nawet 70 zł.

A śnieg trzeba przecież wywieźć. Michał Leda, pracownik działu marketingu z firmy Corimp: - Codziennie wykonujemy do czterech kursów każdą wywrotką. Koszt takiej usługi to 214 zł. Zamawiają firmy, instytucje i klienci indywidualni, nie narzekamy.

Zyski liczą też drogerie i apteki. - Ludzie jak nigdy kupują kremy ochronne do twarzy i rąk oraz pomadki ochronne w sztyftach - mówi farmaceutka z apteki Pod Łabędziem przy ul. Gdańskiej.

Na zimie chcą zarobić także bezrobotni. Na ul. Chodkiewicza, tam gdzie stoją domki jednorodzinne, można spotkać pana Zdzisława. Uzbrojony w łopatę mężczyzna puka od drzwi do drzwi, oferując swoje usługi. Odśnieżanie chodników przed domem i posesji kosztuje u niego 20 zł, a wrzucanie węgla do piwnicy - 50 zł.

- Zachodzę też do punktów sprzedaży węgla i dopytuję, czy nie potrzebują pomocy przy wrzucaniu - mówi pan Zdzisław. I narzeka na nieuczciwych "odśnieżaczy". - Jak ktoś im odmawia, to się mszczą i zgłaszają śliski chodnik do straży miejskiej. Psują mi reputację!

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.7

3 głosy