Zima nie była łagodna nawet dla pogotowia
2010-01-12
, aktualizacja: 12.01.2010 08:31
Karetki pogotowia utknęły w korkach. Jednego z pacjentów sanitariusze musieli przenieść do szpitala na noszach, bo ambulans nie mógł dojechać do lecznicy
RAPORTY
W poniedziałek rano na ul. Ujejskiego zatrzymał się ruch. Wśród samochodów, które utknęły w koleinach śniegu, były karetki pogotowia wzywane do ciężko chorych. Wzniesienie dla ambulansów było nie do pokonania. - Ratownicy nie mogli dojechać do Szpitala Uniwersyteckiego. Stanęli kilkaset metrów od Biziela. Podjęliśmy więc decyzję, żeby pacjenta po prostu zanieść do lecznicy - mówi Tadeusz Stępień, kierownik działu usług medycznych w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.
Po tym zdarzeniu dyrekcja pogotowia wydała polecenie, żeby omijać ul. Ujejskiego i jeśli to możliwe, dojeżdżać do szpitala od strony Planu 6-letniego.
Chorzy, którzy w poniedziałek wzywali pogotowie, musieli dłużej czekać na przyjazd karetki. Najgorzej było rano. - W mieście dojazd do chorego zwykle zajmuje nam osiem minut, ale tym razem nie udawało się w takim czasie dotrzeć na miejsce. Kierowcy nie przepuszczali nas, bo pobocza ulic są zawalone śniegiem i po prostu nie mieli gdzie zjeżdżać - mówi Stępień. Jeszcze przed południem dyrekcja pogotowia zdecydowała, że karetki będą wyjeżdżały tylko do przypadków pilnych, gdy zdrowie człowieka jest zagrożone.
Karetki jechały najdłużej do niewielkich osiedlowych uliczek, które w ogóle nie były odśnieżone.
- Na szczęście nie mieliśmy wypadków z udziałem naszych ambulansów, kierowcy jeździli ostrożnie - dodaje Stępień.
Po tym zdarzeniu dyrekcja pogotowia wydała polecenie, żeby omijać ul. Ujejskiego i jeśli to możliwe, dojeżdżać do szpitala od strony Planu 6-letniego.
Chorzy, którzy w poniedziałek wzywali pogotowie, musieli dłużej czekać na przyjazd karetki. Najgorzej było rano. - W mieście dojazd do chorego zwykle zajmuje nam osiem minut, ale tym razem nie udawało się w takim czasie dotrzeć na miejsce. Kierowcy nie przepuszczali nas, bo pobocza ulic są zawalone śniegiem i po prostu nie mieli gdzie zjeżdżać - mówi Stępień. Jeszcze przed południem dyrekcja pogotowia zdecydowała, że karetki będą wyjeżdżały tylko do przypadków pilnych, gdy zdrowie człowieka jest zagrożone.
Karetki jechały najdłużej do niewielkich osiedlowych uliczek, które w ogóle nie były odśnieżone.
- Na szczęście nie mieliśmy wypadków z udziałem naszych ambulansów, kierowcy jeździli ostrożnie - dodaje Stępień.
Najnowsze wiadomości
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Zima nie była łagodna nawet dla pogotowia
ceziq
13.01.10, 02:15
Czy droga Redakcja nie posiada własnych zdjęć, tylko musi korzystać z łódzkiejbazy ?»






