Premier Tusk także żegnał profesora Domaniewskiego

Anna Twardowska, KG
2009-12-31 , aktualizacja: 31.12.2009 13:06
A A A Drukuj
- Panie profesorze, harcerzu! Na zbiórkę grają, a ty do apelu nie stajesz! - tymi słowami ks. Ryszard Pruczkowski żegnał w środę na Cmentarzu Nowofarnym prof. Jana Domaniewskiego, twórcę Akademii Medycznej w Bydgoszczy i jej wieloletniego rektora
Twórcę Akademii Medycznej w Bydgoszczy pożegnali przyjaciele: ci ze środowiska medycznego i żołnierze
Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta
Twórcę Akademii Medycznej w Bydgoszczy pożegnali przyjaciele: ci ze środowiska medycznego i żołnierze
Pół godziny przed mszą żałobną Katedrę zaczęli wypełniać przyjaciele i współpracownicy zmarłego. Profesora przyszła pożegnać Anna Zielińska. - Zapamiętam pana Domaniewskiego jako wspaniałomyślnego, uprzejmego, zawsze uśmiechniętego człowieka. Nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych. Byłam sprzątaczką w zakładzie patomorfologii, a mimo to nigdy nie odczułam, że jestem dla niego kimś mniej wartościowym niż pracownicy naukowi. Często zostawiał mi cukierki, żeby przyjemniej się pracowało.

Profesor zmarł 23 grudnia, po długiej chorobie. Choć bolało, walczył do końca. Zadaniowiec - tak mówią o nim ci, którzy znali go blisko. Uparcie dążył do zbudowania w Bydgoszczy Akademii Medycznej. Równie wytrwały był w tworzeniu wydziału farmacji.

Profesor był uczestnikiem Powstania Warszawskiego, pseudonim "Wilk". To było widać w jego działaniu. - Spotkaliśmy się pierwszego sierpnia w kościele garnizonowym, okazją była rocznica wybuchu powstania. Postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie pamiątkowe. Dość niezgrabnie się do niego ustawialiśmy i wtedy profesor wydał swój ostatni rozkaz: "powstańcy, zbiórka!". Te dwa słowa ustawiły nas błyskawicznie - wspominał Rafał Bruski, wojewoda kujawsko-pomorski.

- Życie profesora to gawęda o ziemi ojczystej - mówiła prof. Małgorzata Tafil-Klawe, prorektor UMK ds. Collegium Medicum, nawiązując do powstańczej działalności. Obiecała: - Będziemy rozwijać naszą uczelnię, Janie.

Ks. Pruczkowski, proboszcz parafii Bożego Ciała, znał dobrze prof. Domaniewskiego, cenił jego zaangażowanie. Na kilka minut przed mszą dowiedział się, że wygłosi pożegnalną mowę, bo biskup bydgoski Jan Tyrawa źle się czuł. Mówił żarliwie, trząsł mu się głos. - Odszedł w okresie Bożego Narodzenia, gdy jego rodzina zaczynała śpiewać: "Bóg się rodzi", ale trafił do nowego życia.

Na pogrzeb nie mógł przyjechać prymas Polski abp Henryk Muszyński. Przesłał list, w którym napisał, że podziwiał wiedzę i kulturę duchową prof. Domaniewskiego oraz jego godne wypełnianie powołania lekarza i nauczyciela.

List pożegnalny przesłał również premier Donald Tusk.

Słów pochwał nie było końca. Prezydent Konstanty Dombrowicz stwierdził, że profesora już nie ma, ale dzieła jego życia będą trwać: - Wolna Polska i rozwijająca się uczelnia medyczna.

Po mszy świętej ruszył kondukt żałobny w stronę Cmentarza Nowofarnego. Żałobnicy przejechali ulicami: Mostową, Focha, Gdańską. - To ostatnia droga profesora przez serce miasta - mówi ks. Pruczkowski.

Pożegnanie odbyło się z ceremoniałem wojskowym. Orkiestra grała hymn Polski, a Andrzej Baranowski, sekretarz Związku Powstańców Warszawskich w Bydgoszczy, mówił: - Żył nie po to, by mieć, lecz aby być.

Na zakończenie uroczystości żołnierze oddali trzy salwy pożegnalne ku czci "Wilka".

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku