Wciąż nie jest znana dokładna przyczyna tragedii na Wyżynach
2009-11-22
, aktualizacja: 22.11.2009 13:18
To był najprawdopodobniej wybuch gazu. Nie wiadomo jednak jak doszło do eksplozji, czy to wina wadliwej instalacji, czy uszkodzona kuchenka, nie wykluczmy żadnej hipotezy - mówi Maciej Daszkiewicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy
ZOBACZ TAKŻE
- Wybuch gazu spowodował właściciel mieszkania. Popełnił samobójstwo (23-11-09, 14:57)
W sobotę około godziny 10 potężna eksplozja wstrząsnęła ulicą Kąkolową. Jednorodzinna szeregówka legła w gruzach. W czasie akcji ratowniczej około godziny 13 strażacy znaleźli ciało 38 - letniego mężczyzny. Jest on jedyną ofiarą śmiertelną zdarzenia. W pierwszych godzinach sobotniej akcji do szpitali trafiło pięć osób, mieszkający w domach w bezpośrednim sąsiedztwie zawalonego budynku matka z córka, starsze małżeństwo i jeden z biorących udział w akcji strażaków. Stan wszystkich jest dobry.
- Akcja ratunkowa zakończyła się w sobotę w późnych godzinach wieczornych. W domu, w którym doszło do tragedii zameldowane były tylko dwie osoby. Matki znalezionego pod gruzami mężczyzny w momencie katastrofy na szczęście nie było w mieszkaniu. Nie mogliśmy mieć jednak pewności, czy w domu nie było innych osób - mówi Paweł Frątczak, rzecznik bydgoskiej straży pożarnej. - Strażacy pracowali przez wiele godzin, ręcznie odgruzowując rumowisko. Z wiadomych względów użycie ciężkiego sprzętu było niemożliwe. Na szczęście około godziny 21 było już wiadomo, że więcej ofiar nie będzie - dodaje.
Jeszcze w sobotę wieczorem miejsce tragedii, jak również teren znajdującego się nieopodal przedszkola, które również uległo zniszczeniu zostało zabezpieczone przez policję i firmy ochroniarskie, które na miejscu zdarzenia czuwały całą noc. Obecnie na miejscu tragedii biegli z dziedziny pożarnictwa i inspektoratu budowlanego ustalają przyczynę wypadku. Pracownicy inspekcji budowlanej sprawdzali również na ile ucierpiały okoliczne domy mieszkalne. - Straty są duże, ale wszystko wskazuje na to, że ściany nośne nie zostały uszkodzone i nie ma potrzeby zapewniania mieszkań zastępczych.- mówi Robert Dobrosielski z Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta.
- Akcja ratunkowa zakończyła się w sobotę w późnych godzinach wieczornych. W domu, w którym doszło do tragedii zameldowane były tylko dwie osoby. Matki znalezionego pod gruzami mężczyzny w momencie katastrofy na szczęście nie było w mieszkaniu. Nie mogliśmy mieć jednak pewności, czy w domu nie było innych osób - mówi Paweł Frątczak, rzecznik bydgoskiej straży pożarnej. - Strażacy pracowali przez wiele godzin, ręcznie odgruzowując rumowisko. Z wiadomych względów użycie ciężkiego sprzętu było niemożliwe. Na szczęście około godziny 21 było już wiadomo, że więcej ofiar nie będzie - dodaje.
Jeszcze w sobotę wieczorem miejsce tragedii, jak również teren znajdującego się nieopodal przedszkola, które również uległo zniszczeniu zostało zabezpieczone przez policję i firmy ochroniarskie, które na miejscu zdarzenia czuwały całą noc. Obecnie na miejscu tragedii biegli z dziedziny pożarnictwa i inspektoratu budowlanego ustalają przyczynę wypadku. Pracownicy inspekcji budowlanej sprawdzali również na ile ucierpiały okoliczne domy mieszkalne. - Straty są duże, ale wszystko wskazuje na to, że ściany nośne nie zostały uszkodzone i nie ma potrzeby zapewniania mieszkań zastępczych.- mówi Robert Dobrosielski z Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta.
Najnowsze wiadomości
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Wciąż nie jest znana dokładna przyczyna tragedi...
kucyk_trojanski
22.11.09, 14:10
Co to jest "jednorodzinna szeregówka"?»
-
Wciąż nie jest znana dokładna przyczyna tragedi...
itv24.com.pl
22.11.09, 18:32
www.itv24.com.pl/film/710/wybuch_gazu_na_kakolowej/»






