Trenerka stanowcza jak każdy? Rodzice podzieleni
2009-11-18
, aktualizacja: 17.11.2009 21:06
Rodzice dzieci trenujących akrobatykę na Zawiszy od kilku dni szturmują gabinet prezesa klubu Sebastiana Chmary. Dzwonią też do "Gazety". Wszystkim chodzi o bohaterkę naszego artykułu Mirosławę Kardas
ZOBACZ TAKŻE
- Zarząd ćwiczy trenera. Ma pracować za darmo (16-11-09, 09:00)
Historię trenerki Mirosławy Kardas opisaliśmy w poniedziałek. Władze sekcji akrobatycznej zwolniły ją z pracy, bo rodzice skarżyli się, że jest nieopanowana i publicznie poniża podopiecznych podczas treningów. Zdania na temat trenerki były jednak podzielone i gdy część rodziców wystąpiła w jej obronie, została przywrócona do pracy, ale jako wolontariuszka.
Po publikacji w "Gazecie" nie zamykają się drzwi do gabinetu szefa Zawiszy Sebastiana Chmary. Przychodzą głównie przeciwnicy trenerki, którzy chcą, żeby definitywnie odeszła z klubu. - Na jaw wychodzą nowe fakty związane z pracą pani Kardas - mówi Chmara.
Beata Podlewska, matka jednego z zawodników, opowiada: - Mojemu synowi pani Kardas naubliżała w obecności innych dzieci. Trudno się dziwić, że potem nie chciał chodzić na salę. Skończyło się na tym, że pani trener odsunęła go od swojej grupy.
Największym przewinieniem Kardas był jednak wypadek z kwietnia tego roku - jedna z ćwiczących dziewczynek złamała wtedy rękę. - Gdy przyjechałam do klubu, moja córka płakała w szatni. Ręka strasznie ją bolała, poza tym trzęsła się z zimna. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie ma przy niej dorosłej osoby - wspomina matka zawodniczki Hanna Sobczak. Według trenerki dziewczynka po wykonaniu ćwiczenia sama się przewróciła. - To bzdura. Świadkowie obecni w sali i moja córka mówią zupełnie co innego - zaprzecza matka dziewczynki. Do wypadku miało dojść, gdy trenerka, chcąc ukarać zawodniczkę, specjalnie puściła zabezpieczające ją lonże. Dziewczyna spadła w dół doznając otwartego złamania ręki. - W tej historii najbardziej mnie boli, że osoba, która powinna być wychowawcą, do której dziecko ma całkowite zaufanie, dając upust emocjom po prostu puszcza lonże, nie zważając na bezpieczeństwo zawodniczki - dodaje.
Ale część z rodziców nie chce nawet słyszeć o odejściu trenerki. Dyskusja toczy się na forum www.gazeta.pl. Internautka o nicku Futetka chwali Kardas: "Pobłażliwy trener, taki, co to tylko chwali i głaszcze swoich podopiecznych, niestety nie odnosi sukcesów. Odnosi je tylko ten, co dużo wymaga" - pisze.
Niektórzy, choć nie pochwalają metod trenerki, doceniają jej umiejętności jako fachowca.
Beata Podlewska: - Wiemy, że sala to jej całe życie, ale ktoś z takim charakterem nie powinien pracować z dziećmi. Mogłaby przecież nadal pracować nad choreografią - argumentuje.
Po naszej publikacji do dyspozycji szefa klubu oddał się dyrektor sekcji Adam Spiehs. On w przeciwieństwie do kontrowersyjnej trenerki cieszył się poparciem wszystkich rodziców.
Jaki los czeka Mirosławę Kardas, na razie nie wiadomo. Możliwe jednak, że będzie musiała rozstać się z pracą w klubie nawet jako wolontariuszka.
- Analizujemy szczegółowo zarzuty, z którymi zgłaszają się rodzice, jeśli się potwierdzą, to dla takiej osoby nie powinno być miejsca w pracy z młodzieżą - mówi Chmara.
Mirosława Kardas teraz trenuje zawodników do występu na zawodach akrobatycznych w Portugalii, które mają się odbyć za dwa miesiące: - Czuję się upokorzona tą sytuacją, ale dobrowolnie nie zrezygnuję z pracy. Bo wiem, że dla tych dzieci reprezentować Polskę to największe marzenie - mówi.
List do "Gazety" napisała Wiesława Milewska:
Mirosława i Andrzej Kardasowie to jedni z czołowych trenerów akrobatyki sportowej. Jako wieloletni sędzia związkowy i międzynarodowy PZAS miałam okazję obserwować zawodników "Zawiszy" na niemalże wszystkich ogólnopolskich zawodach oraz imprezach zagranicznych. Pani Mirka jest trenerem wymagającym i na pewno potrafi być stanowcza, a nawet podnieść głos, ale nie widziałam w swojej karierze sędziowskiej trenera, któremu nie
zdarzyłoby się krzyknąć na zawodnika. Znam wielu zagranicznych trenerów i ekspertów, gdyż z ramienia Europejskiej Unii Gimnastycznej pełniłam w latach 2002-2008 funkcję dyrektora Europejskich Campów akrobatycznych, na które zjeżdżała młodzież wraz z trenerami z całej Europy. Najlepiej można poznać zachowania spędzając z trenerem i zawodnikami kilka dni, a tym bardziej w warunkach startowych, mocno stresujących. Taką możliwość dał mi wyjazd w charakterze kierownika ekipy z naszą reprezentacją na tegoroczne mistrzostwa Europy do Portugalii. Trenerce Kardas mogę tylko pogratulować osiągniętych rezultatów, a jeśli chodzi ocenę jej zachowań, to od podróży po treningi i dni startowe wykazała, że jest trenerem dbającym nie tylko o wynik sportowy, ale również bardzo opiekuńczym i dbającym pod każdym względem o dobro zawodników i to nie tylko klubowych.
List do "Gazety" napisała Monika Matuszak:
Moje dziecko ćwiczy na Zawiszy już piąty rok. Jestem oburzona, że można odsunąć od dzieci trenera najwyższej klasy, trenera, dla którego nie jest ważne, czy wyjdzie pół godziny wcześniej czy później. Pani Kardas w swoją pracę i wyszkolenie dzieci wkładała całe swoje serce, profesjonalizm i efekty widać na zawodach! Proszę rodziców, by nie wykorzystywali swoich wpływów i nie dążyli do wyrzucenia Pani Kardas za wszelką cenę!
Po publikacji w "Gazecie" nie zamykają się drzwi do gabinetu szefa Zawiszy Sebastiana Chmary. Przychodzą głównie przeciwnicy trenerki, którzy chcą, żeby definitywnie odeszła z klubu. - Na jaw wychodzą nowe fakty związane z pracą pani Kardas - mówi Chmara.
Beata Podlewska, matka jednego z zawodników, opowiada: - Mojemu synowi pani Kardas naubliżała w obecności innych dzieci. Trudno się dziwić, że potem nie chciał chodzić na salę. Skończyło się na tym, że pani trener odsunęła go od swojej grupy.
Największym przewinieniem Kardas był jednak wypadek z kwietnia tego roku - jedna z ćwiczących dziewczynek złamała wtedy rękę. - Gdy przyjechałam do klubu, moja córka płakała w szatni. Ręka strasznie ją bolała, poza tym trzęsła się z zimna. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie ma przy niej dorosłej osoby - wspomina matka zawodniczki Hanna Sobczak. Według trenerki dziewczynka po wykonaniu ćwiczenia sama się przewróciła. - To bzdura. Świadkowie obecni w sali i moja córka mówią zupełnie co innego - zaprzecza matka dziewczynki. Do wypadku miało dojść, gdy trenerka, chcąc ukarać zawodniczkę, specjalnie puściła zabezpieczające ją lonże. Dziewczyna spadła w dół doznając otwartego złamania ręki. - W tej historii najbardziej mnie boli, że osoba, która powinna być wychowawcą, do której dziecko ma całkowite zaufanie, dając upust emocjom po prostu puszcza lonże, nie zważając na bezpieczeństwo zawodniczki - dodaje.
Ale część z rodziców nie chce nawet słyszeć o odejściu trenerki. Dyskusja toczy się na forum www.gazeta.pl. Internautka o nicku Futetka chwali Kardas: "Pobłażliwy trener, taki, co to tylko chwali i głaszcze swoich podopiecznych, niestety nie odnosi sukcesów. Odnosi je tylko ten, co dużo wymaga" - pisze.
Niektórzy, choć nie pochwalają metod trenerki, doceniają jej umiejętności jako fachowca.
Beata Podlewska: - Wiemy, że sala to jej całe życie, ale ktoś z takim charakterem nie powinien pracować z dziećmi. Mogłaby przecież nadal pracować nad choreografią - argumentuje.
Po naszej publikacji do dyspozycji szefa klubu oddał się dyrektor sekcji Adam Spiehs. On w przeciwieństwie do kontrowersyjnej trenerki cieszył się poparciem wszystkich rodziców.
Jaki los czeka Mirosławę Kardas, na razie nie wiadomo. Możliwe jednak, że będzie musiała rozstać się z pracą w klubie nawet jako wolontariuszka.
- Analizujemy szczegółowo zarzuty, z którymi zgłaszają się rodzice, jeśli się potwierdzą, to dla takiej osoby nie powinno być miejsca w pracy z młodzieżą - mówi Chmara.
Mirosława Kardas teraz trenuje zawodników do występu na zawodach akrobatycznych w Portugalii, które mają się odbyć za dwa miesiące: - Czuję się upokorzona tą sytuacją, ale dobrowolnie nie zrezygnuję z pracy. Bo wiem, że dla tych dzieci reprezentować Polskę to największe marzenie - mówi.
List do "Gazety" napisała Wiesława Milewska:
Mirosława i Andrzej Kardasowie to jedni z czołowych trenerów akrobatyki sportowej. Jako wieloletni sędzia związkowy i międzynarodowy PZAS miałam okazję obserwować zawodników "Zawiszy" na niemalże wszystkich ogólnopolskich zawodach oraz imprezach zagranicznych. Pani Mirka jest trenerem wymagającym i na pewno potrafi być stanowcza, a nawet podnieść głos, ale nie widziałam w swojej karierze sędziowskiej trenera, któremu nie
zdarzyłoby się krzyknąć na zawodnika. Znam wielu zagranicznych trenerów i ekspertów, gdyż z ramienia Europejskiej Unii Gimnastycznej pełniłam w latach 2002-2008 funkcję dyrektora Europejskich Campów akrobatycznych, na które zjeżdżała młodzież wraz z trenerami z całej Europy. Najlepiej można poznać zachowania spędzając z trenerem i zawodnikami kilka dni, a tym bardziej w warunkach startowych, mocno stresujących. Taką możliwość dał mi wyjazd w charakterze kierownika ekipy z naszą reprezentacją na tegoroczne mistrzostwa Europy do Portugalii. Trenerce Kardas mogę tylko pogratulować osiągniętych rezultatów, a jeśli chodzi ocenę jej zachowań, to od podróży po treningi i dni startowe wykazała, że jest trenerem dbającym nie tylko o wynik sportowy, ale również bardzo opiekuńczym i dbającym pod każdym względem o dobro zawodników i to nie tylko klubowych.
List do "Gazety" napisała Monika Matuszak:
Moje dziecko ćwiczy na Zawiszy już piąty rok. Jestem oburzona, że można odsunąć od dzieci trenera najwyższej klasy, trenera, dla którego nie jest ważne, czy wyjdzie pół godziny wcześniej czy później. Pani Kardas w swoją pracę i wyszkolenie dzieci wkładała całe swoje serce, profesjonalizm i efekty widać na zawodach! Proszę rodziców, by nie wykorzystywali swoich wpływów i nie dążyli do wyrzucenia Pani Kardas za wszelką cenę!
Najnowsze wiadomości
- 56 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Trenerka stanowcza jak każdy? Rodzice podzieleni
biedronka.9
18.11.09, 11:06
Pani Kardas to osoba nie tylko skuteczna w efektach pracy ale przedewszystkim już nie nadajaca sie do wspołpracy z dziećmi.Informuję o tym na podstawie wieloletniej znajomości tej »
-
Trenerka stanowcza jak każdy? Rodzice podzieleni
adek222
19.11.09, 08:47
Dla mnie cała ta afera jest obojętna.Nie interesuje mnie to czy trenerka zostanie czy nie. Ale czytając te bzdury skłoniło mnie do napisania kilka słów.Znam pania Podlewską od wielu lat i »
-
Trenerka stanowcza jak każdy? Rodzice podzieleni
qba-nk
26.11.09, 18:04
W całej sprawie najbardziej żenujący jest sposób postępowania z trenerką Kardas przez prezesa Sosnowskiego. Klub sportowy powinien uczyć także postawy fair-play, a czego w ten sposób chce »






