Bydgoska fundacja promuje terapię śmiechem

Aleksandra Lewińska
2009-11-16 , aktualizacja: 15.11.2009 22:22
A A A Drukuj
Bydgoszcz ma swojego Patcha Adamsa. To doktor Galimatias. - Gdy na szpitalnym korytarzu pojawia się korowód clownów, dzieci szaleją z radości - opowiada Zbigniew Śląski z bydgoskiego oddziału fundacji "Dr Clown"
- Lekarza niosącego uśmiech dzieciom chcą naśladować również bydgoszczanie - mówi doktor Galimatias, czyli Zbigniew Śląski
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
- Lekarza niosącego uśmiech dzieciom chcą naśladować również bydgoszczanie - mówi doktor Galimatias, czyli Zbigniew Śląski
Na zaproszenie fundacji Bydgoszcz odwiedzi w niedzielę dr med. Hunter "Patch" Adams - światowej sławy amerykański lekarz, społecznik, aktor, patron ruchu lekarzy. Spotkanie odbędzie się na wydziale pedagogiki i psychologii UKW. Będzie można zobaczyć też film "Klaun w Kabulu" o wizycie Patcha i jego clownów w szpitalach wojennych w Afganistanie. Spotkanie rozpocznie się o godz. 11.30.



Rozmowa ze Zbigniewem Śląskim:

Aleksandra Lewińska: Wchodzi pan na szpitalny oddział z pomalowanymi policzkami, czerwoną kulką na nosie...

Zbigniew Śląski: I w jednej chwili staję się doktorem Galimatiasem. To ulubiony bohater książkowy mojego syna. Sir Galimatias - największa fajtłapa wśród rycerzy, przeciwieństwo Lancelota.

Żongluje pan?

- Nie. Moje zdolności manualne kończą się na balonach.

???

- Każdy z nas już się w czymś wyspecjalizował. Ja jestem mistrzem w robieniu zwierzaków z balonów. A proszę mi wierzyć, to zadanie niełatwe. Nadmuchałaby pani w ciągu kwadransa 40 balonów? Każde dziecko chce dostać pierwsze, szybko i od razu, a jak już ma pieska, to chce jeszcze kotka, a jak już ma żółtego, to marzy jeszcze o czerwonym

Pan dmucha, a wolontariusze żonglują?

- Jasne. I kręcą talerzami na kijkach, robią proste sztuczki

Z królikiem z kapelusza?

- Raczej ze znikającym czerwonym nosem, ale chodzi o to samo.

Pamięta pan swoją pierwszą wizytę na oddziale?

- Na przełomie marca i kwietnia poszliśmy do szpitala dziecięcego. Przygotowaliśmy się: ubrani, pomalowani, z rekwizytami pod pachą musieliśmy przejść przez dziedziniec, 100 metrów z budynku głównego na oddział neurologii. I już z daleka wiedzieliśmy hałastrę dzieciaków, które na nas czekają. Nosy przyklejone do szklanych drzwi, oczy szeroko otwarte, widać ogromne napięcie. I gdy korowód clownów i clownic był już blisko, zaczęło się Piski, krzyki, tupanie, podskoki, klaskanie w rączki! Ekscytacja. Otworzyliśmy drzwi i pochłonął nas ten żywioł. Pamiętam tylko to i uczucie ogromnego zmęczenia i jednocześnie satysfakcji po wyjściu. Co się działo w środku? Nie wiem, szczerze mówiąc. To była strasznie intensywna godzina, szalona, trudno dziś zrekonstruować wydarzenia.

Skąd pomysł na założenie fundacji w Bydgoszczy?

- Spotkałem wolontariuszkę z Warszawy na jednym ze szkoleń z komunikacji społecznej. Namówiła mnie.

Długo dał się pan prosić?

- Nie trzeba było. Miałem już jedno doświadczenie w szpitalu. Piszę książki dla dzieci. I tak sobie kiedyś pomyślałem, że skoro już wydałem pieniądze i je wydrukowałem, to mógłbym zasilić nimi świetlicę któregoś oddziału szpitalnego. Poszedłem na onkologię w Juraszu. I przekonałem się, że sama obecność osób z zewnątrz może być dla chorych dzieci atrakcyjna. Miał pan jakieś obawy przed wejściem na oddział?

- Sam jestem ojcem. Bałem się, że to doświadczenie będzie dla mnie zbyt trudne. Ale strach został przed drzwiami. Na sali okazało się, że otaczają mnie po prostu dzieci. Nie chore i cierpiące. Dzieci.

Bydgoski oddział fundacji ma kilkunastu wolontariuszy. To wystarcza?

- Z otwartymi ramionami przyjmę każdego chętnego.

Trzeba mieć jakieś predyspozycje? Być komikiem z powołania? Osobą bardzo odporną psychicznie, której widok trzydziestki ciężko chorych dzieci nie wyprowadzi z równowagi?

- Trudno powiedzieć, czy trzeba być "jakimś", by zostać oddziałowym clownem. Tak naprawdę chowamy się za przebraniem, malujemy twarze, wchodzimy w rolę. I trudno nie czuć radości, widząc, jakie emocje wywołujemy, gdy tylko się pojawimy. We mnie - sam kostium wywołuje zaczepność, śmiech, jakąś błazeńską bezczelność.

Łatwo było 37-letniemu mężczyźnie zostać clownem?

- Trzeba było nauczyć się malować Dla mężczyzny w tym wieku to wyzwanie (śmiech). Później na 7-letnim synu ćwiczyłem pierwsze sztuczki z czerwonym nosem, wyjmowanym zza ucha i podstawy magii opanowałem.

Nie bał się pan, że coś straci w oczach syna, malując przy nim policzki?

- Mój autorytet na tym nie ucierpiał, poczucie męskości też nie (śmiech).

O leczeniu śmiechem i clownach na szpitalnej sali ludzie dowiedzieli się z filmu z Robinem Williamsem. Obraz nie wypacza rzeczywistości?

- Nie. Ta godzina spędzona z clownami dla dzieci - często zmęczonych, znudzonych szpitalem, przestraszonych - jest naprawdę czymś ważnym. Jesteśmy odskocznią. Potrzebną odskocznią.

Nie miał pan nigdy moralniaka, że tak naprawdę clownując na oddziale niewiele dzieciom się daje? Godzina ubawu po pachy, a potem brutalny powrót do łóżka i kroplówki.

- To jest zastanawianie się, czy szklanka jest do połowy pełna, czy pusta. Moim zdaniem lepiej dać im tę godzinkę, niż nic.

Wierzy pan, że śmiech naprawdę leczy?

- Tu nie potrzeba wiary. Przecież to potwierdziły badania naukowe. Radość, śmiech, zwielokrotnia efekty wielu medycznych terapii. Zresztą sam Patch Adams, twórca tej teorii będzie w niedzielę w Bydgoszczy. Każdy może przyjść i usłyszeć, dlaczego warto być clownem.



*Zbigniew Śląski - na co dzień prowadzi firmę szkoleniową. Od grudnia ubiegłego roku jest pełnomocnikiem bydgoskiego oddziału Fundacji "Dr Clown". Na razie działają w niej głównie studenci z Akademickiego Centrum Wolontariatu przy UKW i Policealnego Studium Medycznego przy VIII LO. Ale zaangażować mogą się także osoby młodsze (niepełnoletni za zgodą rodziców) i starsze.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Bydgoska fundacja promuje terapię śmiechem devilkind 18.11.09, 09:42

    niezastąpiony będzie zatem udział Pana Prezydenta Miasta Bydgoszczy, Dyrektora ZDMiKP, Dyrektora/Prezesa Wodociągów i ich rzeczników prasowych...w charakterze źródła środka leczniczego»

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku