Gwiazdka w listopadzie. Markety nie czekają
2009-11-13
, aktualizacja: 13.11.2009 11:19
Jeszcze nie zgasły znicze na grobach, a bydgoskie sklepy już zasypują nas ofertą bożonarodzeniowych błyskotek, bombek i czekoladek. - Wiecznie się spieszymy, nawet na czekanie nie starcza nam już czasu - komentuje ks. Wenancjusz Zmuda
Bydgoskie markety już świętują Boże Narodzenie. W głównych alejkach stanęły specjalne ekspozycje świąteczne. Nie brakuje choinek, gwiazdkowych ozdób, słodyczy i innych gadżetów, z których uśmiecha się św. Mikołaj.
Rozmowa z ks. Wenancjuszem Zmudą (pełniącym posługę duszpasterską w parafii pw. Opatrzności Bożej na Kapuściskach):
Anna Tarnowska: Jeszcze nie minęła połowa listopada, a markety już bombardują nas reklamami bożonarodzeniowymi. Za chwilę w sklepach usłyszymy kolędy i pastorałki. Księdza to nie denerwuje?
Wenancjusz Zmuda: Raczej martwi. Jak na coś nie czekamy, to nam to potem nie smakuje. Coraz trudniej jest na święta cierpliwie poczekać. Bardziej zależy nam na prezentach i przede wszystkim z nimi kojarzy nam się Boże Narodzenie, a nie z duchową uroczystością.
Jak się obronić przed tą komercjalizacją?
- Odzyskać czas oczekiwania, czyli adwent. Wiecznie się spieszymy i okazuje się, że nawet na czekanie czasu nam nie starcza. A adwent to nie tylko kalendarz z czekoladkami dla dzieci. To też czas przygotowania się do czegoś ważnego dla dorosłych. Nie powinno się wtedy ani śpiewać, ani puszczać kolęd, a supermarkety już to robią. Tak samo w szkołach - dzieci spotykają się na opłatkach klasowych, wspólnie śpiewają kolędy. Powinno się poczekać do samych świat. Po to one są. W zeszłym tygodniu w Londynie odbył się wielki koncert połączony z uroczystym zapaleniem choinki, co jest niestety znakiem, że takie zjawiska raczej będą się rozprzestrzeniać, zamiast zanikać.
Jak więc czekać?
- Inaczej będzie czekać człowiek wierzący, a inaczej ten, który wiary nie ma. Dla niektórych to spotkanie z Bogiem, dla innych koniec roku to góra prezentów. Tracimy ascetyczny wymiar adwentu i nie chodzi tutaj o to, żeby sobie wszystkiego odmawiać. Wiadomo, że przed reklamą w dzisiejszym świecie nie uciekniemy. Ale jak zwykle chodzi o umiar.
Już teraz łatwo dajemy się wciągać tym reklamom i szałowi przedświątecznych zakupów.
- Trzeba uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Prezenty nie są złe, ale trzeba pamiętać, z czym są związane. Ze świętem, podczas którego składamy sobie życzenia. Odnoszę wrażenie, że niektórzy je sobie składają, ale już nie pamiętają, z jakiej to okazji.
Rozmowa z ks. Wenancjuszem Zmudą (pełniącym posługę duszpasterską w parafii pw. Opatrzności Bożej na Kapuściskach):
Anna Tarnowska: Jeszcze nie minęła połowa listopada, a markety już bombardują nas reklamami bożonarodzeniowymi. Za chwilę w sklepach usłyszymy kolędy i pastorałki. Księdza to nie denerwuje?
Wenancjusz Zmuda: Raczej martwi. Jak na coś nie czekamy, to nam to potem nie smakuje. Coraz trudniej jest na święta cierpliwie poczekać. Bardziej zależy nam na prezentach i przede wszystkim z nimi kojarzy nam się Boże Narodzenie, a nie z duchową uroczystością.
Jak się obronić przed tą komercjalizacją?
- Odzyskać czas oczekiwania, czyli adwent. Wiecznie się spieszymy i okazuje się, że nawet na czekanie czasu nam nie starcza. A adwent to nie tylko kalendarz z czekoladkami dla dzieci. To też czas przygotowania się do czegoś ważnego dla dorosłych. Nie powinno się wtedy ani śpiewać, ani puszczać kolęd, a supermarkety już to robią. Tak samo w szkołach - dzieci spotykają się na opłatkach klasowych, wspólnie śpiewają kolędy. Powinno się poczekać do samych świat. Po to one są. W zeszłym tygodniu w Londynie odbył się wielki koncert połączony z uroczystym zapaleniem choinki, co jest niestety znakiem, że takie zjawiska raczej będą się rozprzestrzeniać, zamiast zanikać.
Jak więc czekać?
- Inaczej będzie czekać człowiek wierzący, a inaczej ten, który wiary nie ma. Dla niektórych to spotkanie z Bogiem, dla innych koniec roku to góra prezentów. Tracimy ascetyczny wymiar adwentu i nie chodzi tutaj o to, żeby sobie wszystkiego odmawiać. Wiadomo, że przed reklamą w dzisiejszym świecie nie uciekniemy. Ale jak zwykle chodzi o umiar.
Już teraz łatwo dajemy się wciągać tym reklamom i szałowi przedświątecznych zakupów.
- Trzeba uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Prezenty nie są złe, ale trzeba pamiętać, z czym są związane. Ze świętem, podczas którego składamy sobie życzenia. Odnoszę wrażenie, że niektórzy je sobie składają, ale już nie pamiętają, z jakiej to okazji.
Najnowsze wiadomości
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
i będzie się to nasilać ...
uknown
15.11.09, 11:05
czyli w przyszłym roku przygotowania do Bożego Narodzenia zaczną pewnie już wewrześniu, co tam jakieś Zaduszki po drodze! a Wielkanoc w sklepach rozpoczniesię już 2 stycznia, z małą przerwą »
Najczęściej czytane24 htydzień







