Jak niewidomi "oglądają" Bydgoszcz
2009-11-06
, aktualizacja: 06.11.2009 12:08
Przed wycieczką liczę wszystkie schody, szukam pomników, które można dotykać i wsłuchuję w odgłosy na trasie - opowiada Daria Brodziak, która będzie oprowadzać niewidomych po Bydgoszczy
Rozmowa z Darią Brodziak*
Anna Tarnowska: Skąd pomysł na wycieczki dla niewidomych?
Daria Brodziak: Kilka miesięcy temu grupa niewidomych bydgoszczan poprosiła mnie o oprowadzenie po mieście. Podczas tej wycieczki uświadomiłam sobie, że takie zwiedzanie musi się różnić od tradycyjnego, by było atrakcyjne. Postanowiłam przygotować profesjonalną ofertę dla osób niewidomych.
Jakie są różnice?
- Trzeba dokładnie przygotować trasę: policzyć wszystkie schody, które napotykamy po drodze i znaleźć takie atrakcje w mieście, które można poznać innymi zmysłami niż wzrok. Mam specjalnie przygotowaną makietę o wymiarach metr na metr, na której można dotykiem zobaczyć Stary Port. Jest tam most, Przechodzący przez rzekę, spichrze, latarnie i ławki. To bardzo ułatwia wyobrażenie sobie tego miejsca. Niewidzący sami mogą sprawdzić na makiecie, że Przechodzący przez rzekę faktycznie buja się nad Brdą.
Mało który pomnik w Bydgoszczy da się dotknąć. Łuczniczka np. stoi za wysoko.
- W tym przypadku też pokazuję zwiedzającym figurkę. Wiedzą więc, jak wygląda. Szukam takich pomników, które można dotknąć. W tym specyficznym zwiedzaniu mniej liczy się ranga pomnika, a bardziej jego dostępność. Dlatego na dłużej zatrzymujemy się przy Trzech Gracjach, bo można je dotknąć.
A sposób opowiadania o atrakcjach Bydgoszczy? Też jest inny?
- Po pierwsze, trzeba wszystko dokładnie opisywać i dużo mówić o kolorach. Dla widzącego niepotrzebne są takie informacje. Widzący nie zwracają też uwagi na detale, które dla niewidzących mają ogromne znaczenie. Przechodząc przez mostek prowadzący do Opery Nova słychać dźwięk z elektrowni wodnej. Nigdy wcześniej nie zwracałam na niego uwagi. To już jest pretekst, żeby się zatrzymać i poopowiadać historie związane z wyspą. Latem słychać jeszcze szum wodospadów, które teraz są niestety nieczynne.
Na Starym Rynku warto znaleźć się o 13.13, bo wtedy z okna kamienicy wychyla się postać Twardowskiego. Słychać śmiechy i diabelskie odgłosy. To z kolei świetna okazja do opowiedzenia legendy o Twardowskim. Zwiedzamy też katedrę. Na jej drzwiach niewidomi mogą zobaczyć rękoma wyrzeźbione tam postaci. W samym kościele można też dotknąć wielu rzeczy, np. zabytkowych siedzisk dla kapłanów czy krat pod organami.
Ile trwa taka wycieczka?
- Około trzech godzin. Oprócz Starego Miasta zwiedzamy także ul. Gdańską. Idziemy do kościoła Klarysek, gdzie można dotknąć liter fundatorów kościoła z 1920 r. Są wyryte przy wejściu do świątyni. Oprócz tego planuję pokazać turystom ulicę Pod Blankami i średniowieczne mury, które także można dotknąć. Po fakturze można poznać, która z cegieł pochodzi ze średniowiecza, a która ze współczesności.
*Daria Brodziak prowadzi firmę Visite!, które zajmuje się oprowadzaniem turystów po Bydgoszczy
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







