Kicz rozprzestrzenia się na blokowiskach

Anna Tarnowska
2009-10-11 , aktualizacja: 11.10.2009 14:00
A A A Drukuj
Od szarzyzny do pstrokacizny. Bydgoskie osiedla od kilku lat przechodzą głęboką metamorfozę - bloki pokrywają się jaskrawymi barwami i wymyślnymi wzorami. Niestety, pełna swoboda twórcza bez fachowego nadzoru często kończy się estetycznym chaosem.

Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Większość architektów, plastyków i specjalistów od zagospodarowania przestrzeni miejskiej uważa, że przesadnie jaskrawe kolory w blokowiskach wcale nie poprawiają ich wyglądu. Nad rozprzestrzeniającym się kiczem nie można jednak zapanować, bo nie ma przepisów pozwalających urzędnikom przeciwstawić się estetycznej samowoli . W efekcie wygląd ulic i całych osiedli zależy od nie zawsze wyrobionych gustów prezesów spółdzielni, administratorów i przedstawicieli wspólnot mieszkaniowych.

Pstrokacizna totalna

- Kolorowe i przejaskrawione osiedla to nie problem tylko Bydgoszczy, ale także innych polskich miast - mówi Krzysztof Śleboda z Akademii Myśli Społecznej. - Rozumiem, że spółdzielniom czy inwestorom chodzi o urozmaicenie blokowisk, ale nie każda taka decyzja jest trafna. Wtedy osiedle staje się pstrokate i bez gustu. Widać brak porozumienia z plastykiem miejskim i specjalistami od krajobrazu miejskiego - wyjaśnia. - Nie wystarczy pomalowanie brzydkiego budynku na ładny kolor, żeby uzyskać atrakcyjny efekt końcowy. To konserwator i plastyk powinni decydować o tym, które budynki w mieście warto podkreślić rzucającym się w oczy kolorem, bo są po prostu tego warte. Brzydoty nie warto podkreślać, dlatego ktoś powinien nad tym panować, bo inwestorzy rzadko kiedy biorą pod uwagę względy estetyczne, czy dopasowanie swojego projektu do otoczenia.

Liczy się jakość

- Wiadomo, że wielkopłytowe twory są po prostu brzydkie i banalne - mówi Michał Woźniak, dyrektor Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego. - W całej Europie próbuje się ich szpetotę jakoś ukryć, ale u nas zabiera się do tego od złej strony. W innych krajach ingerencja w takie budowle nie zaczyna się od pomalowania ich na nowy kolor, bo to zwykle nie daje efektu. Ważne jest przede wszystkim uszlachetnienie elewacji, dodanie do niej pewnych elementów, użycia odpowiednich materiałów, ale to oczywiście wymaga większych nakładów - wyjaśnia Woźniak. - U nas często robi się remonty idąc po najmniejszej linii oporu, malując kwiaty czy inne elementy w monstrualnych rozmiarach. Takie działania są nie do przyjęcia.

Depresyjne osiedla

O tym, jak ważna jest kolorystyka naszego otoczenia przekonują także psychoterapeuci. - Ciemne, brudne kolory źle wpływają na naszą psychikę - mówi psycholog Mariola Tempska. - Wiadomo, że ciepłe barwy mogą poprawić nam nastrój, ale najważniejsza jest jednak ich harmonia, a nie sam kolor - przekonuje. - Niestety na bydgoskich osiedlach tej harmonii nie widać. Wygląda na to, że każdy blok jest zaprojektowany przez kogoś innego. Taki chaos może negatywnie wpływać na samopoczucie mieszkańców.

Potrzebni eksperci

Plastycy i konserwatorzy nie po to kształcili się wiele lat w swoim zawodzie, żeby nikt nie korzystał z ich wiedzy - mówi Elżbieta Dymna, prezes stowarzyszenia MojeMiastoAwNim. - Szkoda, że to właśnie nie eksperci decydują o kolorystyce w przestrzeni miejskiej. Bo wyobraźnia inwestorów czy deweloperów czasami nie ma nic wspólnego z estetyką i dobrym smakiem.

Dymna jest jednak za wprowadzaniem żywych kolorów na osiedlach, ale z głową. - Dobry projekt nie może zaszkodzić. Ale to znawca musi ten projekt najpierw wykonać.

Kolorowe miasto jest piękne

Pomysł jaskrawych kolorów podoba się natomiast Wacławowi Kuczmie, dyrektorowi bwa



- Człowiek jest ważniejszy niż architektura - mówi.- Miasto ma być dla ludzi, a nie na odwrót. Nie przekonują mnie więc argumenty, że dana kolorystyka nie pasuje do jakiegoś stylu. Ja z chęcią pomalowałbym galerię bwa na czerwono. Mam dość szarości i monotonii. Pałac Młodzieży jest dla mnie budynkiem brzydkim samym w sobie, ale właśnie poprzez żywy kolor można go uatrakcyjnić.



Również i plastyk miejski uważa, że kolory w mieście tylko je upiększają. Podoba mu się pomarańczowy Pałac Młodzieży. - Wprowadza nową jakość kolorystyczną w tej części miasta - mówi Jacek Piątek. - Koresponduje z jednej strony z sąsiadującym bankiem, z kolorowymi wieżowcami przy ulicy 3 Maja i jest ciekawym kontrastem do zielonej ściany parku Witosa. Moim zdaniem, Pałac Młodzieży potrzebował odświeżenia i znacznego ożywienia swojej elewacji. Budynek, który pełni funkcję "kuźni młodych talentów" powinien mieć odważną i konkretną kolorystykę.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • Re: Kicz rozprzestrzenia się na blokowiskach intervention 11.10.09, 17:25

    Co do wieżowca ze zdjęcia to tej "renowacji" gazeta piała jakie to żywe kolory ochy i achy i te słoneczko mrugające do przjezdzających od strony Torunia. A teraz psychodeliczne kolory, no »

  • Kicz rozprzestrzenia się na blokowiskach blue-wafel 12.10.09, 10:03

    Słoneczko na bloku nie jest ładne. Jest pstrokate. Wyobraźmy sobie, że wszystkie bloki w Bydgoszczy zostaną pomazane farbą według inwencji tworczej inwestorów..... Na jednym słoneczko, obok »

  • Fachowy nadzór już był.Ze strony armii radzieckiej zdrajca1 12.10.09, 13:41

    i licencjonowanej rosyjskiej fabryki domów.Popieram Wacława Kuczmę.Miasto nie pokrywa kosztów remontowaych blokowisk więc niech nadzoruje swój ADM, który nieremontuje praktycznie nic »

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku