Co robią bezrobotni? Idą na studia
2009-09-28
, aktualizacja: 28.09.2009 17:42
Bydgoski urząd pracy zapłaci za studia podyplomowe 83 bezrobotnych. Będą uczyć się m.in. kryminalistyki, obrotu nieruchomościami i zarządzania. Wniosków o refundację wpłynęło tak dużo, że pośredniak dwukrotnie zwiększył pulę na ten cel
ZOBACZ TAKŻE
- MNiSW: Sukces, maturzyści idą na uczelnie techniczne (25-01-10, 20:46)
- USA: liczba bezrobotnych przestała wzrastać (19-11-09, 16:28)
- Kryzysowi bezdomni - Amerykanie koczują w autach i przytułkach (20-10-09, 13:43)
- Ile w Polsce kosztują bezpłatne studia? (09-10-09, 21:06)
- "PB" : Epidemia młodych bezrobotnych w Wielkopolsce (05-10-09, 07:12)
- Bezpłatne studia to fikcja (11-10-09, 11:00)
Pierwszy raz w historii urząd finansuje edukację bezrobotnych na tak masową skalę. - Dotąd o fundusze na studia podyplomowe ubiegało się zaledwie kilka osób rocznie - informuje Tomasz Zawiszewski, zastępca kierownika Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy. - W tym roku program wypromowaliśmy i okazał się strzałem w dziesiątkę!
Początkowo pośredniak chciał wydać na refundację studiów podyplomowych 105 tys. zł. Planował sfinansować naukę 35 bezrobotnym. Ale absolwenci studiów magisterskich i licencjackich, którzy nie mogą znaleźć etatów, szturmem rzucili się do urzędu. Wpłynęło 88 wniosków. Urzędnicy poszli im na rękę. Prawie wszystkim dofinansowania przyznali. Tylko pięć wniosków przepadło z przyczyn formalnych.
Czego chcą uczyć się bezrobotni absolwenci? Najczęściej rachunkowości, edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, planowania i zarządzania funduszami europejskimi, bezpieczeństwa i higieny pracy. Wielu zdecydowało się na modne obecnie kierunki: pośrednictwo w obrocie nieruchomościami, audyt energetyczny, przygotowanie pedagogiczne, zarządzenie zasobami ludzkimi, kryminalistykę.
- Ale doceniliśmy też oryginalne pomysły, świadczące o pasji bezrobotnego - mówi Zawiszewski. - Chemikowi sfinansujemy studia z przetwórstwa tworzyw sztucznych i gumy, innej osobie studia z zakresu rynku sztuki i antyków.
Każdy z bezrobotnych może dostać do 9 tys. zł z pośredniaka. W trakcie studiów będzie dostawał też stypendium w wysokości 115 zł miesięcznie. Podczas nauki może rozpocząć pracę, nie będzie musiał przez to zwracać dotacji. Urząd deklaruje nawet, że w poszukiwaniach etatu pomoże. Pieniądze trzeba będzie oddać tylko w jednym przypadku: gdy z własnej winy student przerwie lub nie ukończy nauki.
Dlaczego bezrobotni tak chętnie wybierają się na studia podyplomowe? Bo na rynku pracy mają bardzo małe szanse. Bezrobocie wciąż rośnie (teraz w Bydgoszczy wynosi 6,7 proc., podczas gdy jeszcze jesienią nie przekraczało 4,5 proc.). Dla młodych rynek jest szczególnie bezwzględny. Świeżo upieczonemu magistrowi trudno znaleźć posadę.
Pośredniak na dofinansowanie studiów podyplomowych wyda w tym roku aż 235 tys. zł. Dwa razy więcej niż planował. Skąd znalazł dodatkowe pieniądze? - Dostaliśmy niedawno 2,3 mln zł z rezerwy ministra pracy - wyjaśnia Zawiszewski. - Część środków zaoszczędziliśmy, część przesunęliśmy z budżetu innych projektów.
Wnioski o refundację studiów będą przyjmowane też w lutym. Wtedy jednak szansę na dotację będą miały już tylko pojedyncze osoby.
Początkowo pośredniak chciał wydać na refundację studiów podyplomowych 105 tys. zł. Planował sfinansować naukę 35 bezrobotnym. Ale absolwenci studiów magisterskich i licencjackich, którzy nie mogą znaleźć etatów, szturmem rzucili się do urzędu. Wpłynęło 88 wniosków. Urzędnicy poszli im na rękę. Prawie wszystkim dofinansowania przyznali. Tylko pięć wniosków przepadło z przyczyn formalnych.
Czego chcą uczyć się bezrobotni absolwenci? Najczęściej rachunkowości, edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, planowania i zarządzania funduszami europejskimi, bezpieczeństwa i higieny pracy. Wielu zdecydowało się na modne obecnie kierunki: pośrednictwo w obrocie nieruchomościami, audyt energetyczny, przygotowanie pedagogiczne, zarządzenie zasobami ludzkimi, kryminalistykę.
- Ale doceniliśmy też oryginalne pomysły, świadczące o pasji bezrobotnego - mówi Zawiszewski. - Chemikowi sfinansujemy studia z przetwórstwa tworzyw sztucznych i gumy, innej osobie studia z zakresu rynku sztuki i antyków.
Każdy z bezrobotnych może dostać do 9 tys. zł z pośredniaka. W trakcie studiów będzie dostawał też stypendium w wysokości 115 zł miesięcznie. Podczas nauki może rozpocząć pracę, nie będzie musiał przez to zwracać dotacji. Urząd deklaruje nawet, że w poszukiwaniach etatu pomoże. Pieniądze trzeba będzie oddać tylko w jednym przypadku: gdy z własnej winy student przerwie lub nie ukończy nauki.
Dlaczego bezrobotni tak chętnie wybierają się na studia podyplomowe? Bo na rynku pracy mają bardzo małe szanse. Bezrobocie wciąż rośnie (teraz w Bydgoszczy wynosi 6,7 proc., podczas gdy jeszcze jesienią nie przekraczało 4,5 proc.). Dla młodych rynek jest szczególnie bezwzględny. Świeżo upieczonemu magistrowi trudno znaleźć posadę.
Pośredniak na dofinansowanie studiów podyplomowych wyda w tym roku aż 235 tys. zł. Dwa razy więcej niż planował. Skąd znalazł dodatkowe pieniądze? - Dostaliśmy niedawno 2,3 mln zł z rezerwy ministra pracy - wyjaśnia Zawiszewski. - Część środków zaoszczędziliśmy, część przesunęliśmy z budżetu innych projektów.
Wnioski o refundację studiów będą przyjmowane też w lutym. Wtedy jednak szansę na dotację będą miały już tylko pojedyncze osoby.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy






