Kolejny akt wielkiej awantury o drogę S5
25.05.2009
, aktualizacja: 25.05.2009 22:32
- Budowa ekspresowej "piątki" jest zagrożona - twierdzi poseł Andrzej Walkowiak (Polska XXI), powołując się na słowa wiceminister infrastruktury. I nawołuje do pospolitego ruszenia w obronie trasy.
Walkowiaka poruszyły słowa wiceminister Patrycji Wolińskiej-Bartkiewicz, które wygłosiła z trybuny sejmowej w czasie czwartkowego posiedzenia. W odpowiedzi na poselskie pytanie dotyczące budowy drogi S5 wokół Bydgoszczy powiedziała: "To projekt wrażliwy. Kwestie środowiskowe dotyczą też ludzi, określonych społeczności. Nie chcemy realizować projektów w klimacie niezgody i konfliktów społecznych, bo to nie prowadzi do niczego dobrego, a więc takie działania zajmują dużo czasu".
- Ta wypowiedź jednoznacznie wskazuje, że "piątka" nie będzie budowana. Konflikty społeczne to tylko pretekst. Tak naprawdę chodzi o to, że rząd nie ma pieniędzy na wszystkie zaplanowane trasy - przekonuje poseł Polski XXI. - Niestety, prezydent Bydgoszczy popełnił błąd, wzniecając spór, i ministerstwo to wykorzystuje. Dlatego mam nadzieję, że Konstanty Dombrowicz nie będzie już tkwił w swoim uporze.
Walkowiak chce teraz wystosować apel do rządu, by nie rezygnował z budowy S5. Ma być w nim zdanie, że zgadzamy się na budowę obwodnicy Bydgoszczy. Podpisać pod nim mieliby się prezydent miasta, parlamentarzyści, burmistrzowie, wójtowie, radni, redaktorzy naczelni lokalnych gazet. - To byłby dowód, że nie ma żadnego konfliktu i budowa może ruszyć - przekonuje.
Ale bydgoski ratusz nie zamierza przyłączyć się do tej inicjatywy, nazywa ją polityczną hucpą. - Andrzej Walkowiak jest mieszkańcem Osielska, więc broni interesu własnego i swojej gminy, a nie mieszkańców Bydgoszczy - mówi rzecznik prezydenta Jerzy Woźniak. - Dopóki nie ma decyzji, którędy przejdzie trasa, będziemy lobbować za przebiegiem przez miasto. A jak decyzja zapadnie, to nie zamierzamy wszczynać żadnego konfliktu. Na pewno nie będziemy blokować tej inwestycji, niezależnie od wybranego wariantu.
Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że plany drogowców nie uległy zmianie. Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu, wyjaśnia, że trwa oczekiwanie na decyzję środowiskową. - Wariant przebiegu był najważniejszą kwestią do rozstrzygnięcia przed złożeniem wniosku do regionalnego dyrektora ochrony środowiska i o tym mówiła minister Wolińska-Bartkiewicz - przekonuje.
Przy okazji rzecznik mimochodem potwierdził wcześniejsze doniesienia "Gazety", że budowana droga ominie miasto. - Zgodnie z harmonogramem prace związane z obwodnicą Bydgoszczy zakończą się 31 marca 2012 r. - dodaje.
Na razie trwa oczekiwanie na stanowisko generalnego dyrektora ochrony środowiska, który rozstrzygnie, czy powstanie obwodnica i czy przejście przez miasto. Opinia miała być wydana do końca maja, ale wczoraj jego rzecznik Monika Jakubiak już jednoznacznie nie wskazała daty. Wyraziła jedynie nadzieję, że nie będzie trzeba odsyłać do poprawki dokumentów przygotowanych przez drogowców, które teraz są analizowane.
- Ta wypowiedź jednoznacznie wskazuje, że "piątka" nie będzie budowana. Konflikty społeczne to tylko pretekst. Tak naprawdę chodzi o to, że rząd nie ma pieniędzy na wszystkie zaplanowane trasy - przekonuje poseł Polski XXI. - Niestety, prezydent Bydgoszczy popełnił błąd, wzniecając spór, i ministerstwo to wykorzystuje. Dlatego mam nadzieję, że Konstanty Dombrowicz nie będzie już tkwił w swoim uporze.
Walkowiak chce teraz wystosować apel do rządu, by nie rezygnował z budowy S5. Ma być w nim zdanie, że zgadzamy się na budowę obwodnicy Bydgoszczy. Podpisać pod nim mieliby się prezydent miasta, parlamentarzyści, burmistrzowie, wójtowie, radni, redaktorzy naczelni lokalnych gazet. - To byłby dowód, że nie ma żadnego konfliktu i budowa może ruszyć - przekonuje.
Ale bydgoski ratusz nie zamierza przyłączyć się do tej inicjatywy, nazywa ją polityczną hucpą. - Andrzej Walkowiak jest mieszkańcem Osielska, więc broni interesu własnego i swojej gminy, a nie mieszkańców Bydgoszczy - mówi rzecznik prezydenta Jerzy Woźniak. - Dopóki nie ma decyzji, którędy przejdzie trasa, będziemy lobbować za przebiegiem przez miasto. A jak decyzja zapadnie, to nie zamierzamy wszczynać żadnego konfliktu. Na pewno nie będziemy blokować tej inwestycji, niezależnie od wybranego wariantu.
Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że plany drogowców nie uległy zmianie. Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu, wyjaśnia, że trwa oczekiwanie na decyzję środowiskową. - Wariant przebiegu był najważniejszą kwestią do rozstrzygnięcia przed złożeniem wniosku do regionalnego dyrektora ochrony środowiska i o tym mówiła minister Wolińska-Bartkiewicz - przekonuje.
Przy okazji rzecznik mimochodem potwierdził wcześniejsze doniesienia "Gazety", że budowana droga ominie miasto. - Zgodnie z harmonogramem prace związane z obwodnicą Bydgoszczy zakończą się 31 marca 2012 r. - dodaje.
Na razie trwa oczekiwanie na stanowisko generalnego dyrektora ochrony środowiska, który rozstrzygnie, czy powstanie obwodnica i czy przejście przez miasto. Opinia miała być wydana do końca maja, ale wczoraj jego rzecznik Monika Jakubiak już jednoznacznie nie wskazała daty. Wyraziła jedynie nadzieję, że nie będzie trzeba odsyłać do poprawki dokumentów przygotowanych przez drogowców, które teraz są analizowane.
Najnowsze wiadomości
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kolejny akt awantury o S5
pingwin34
25.05.09, 22:57
Kolejna porażka Bydgoszczy. Dombrowicz panu już dziękujemy!!! »
-
Kolejny akt awantury o S5
emeryt21
26.05.09, 08:25
Sami wybralismy sobie takiego prezydenta i teraz mamy skutek.Dzialanie na szkode miasta to wyrazny powod,aby nie powtorzyc bledu w nastepnych wyborach.Obwodnica w miescie to paranoja.....i »
-
Kolejny akt awantury o S5
przesla
26.05.09, 11:10
Poseł Walkowiak jednak, trzeba przyznać, ma tutaj rację. A prezydent Bydgoszczy moim zdaniem szkodzi znacznie ponad miarę. Poseł Walkowiak może metody dobiera naprędce ale cel jest istotny i»






