Pod numerem 112. Zamiast ratować życie, testują.

Małgorzata Czajkowska
23.02.2012 , aktualizacja: 23.02.2012 13:53
A A A Drukuj
Co robi dziesięciu urzędników zatrudnionych od lipca ubiegłego roku w Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego? Oficjalnie - testują sprzęt, choć powinni dyżurować pod telefonem alarmowym 112. To zadanie wypełniają jednak za nich policjanci i będą to robić przez najbliższe dwa lata
Dziesięciu operatorów, zatrudnionych w Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego, zajmuje pomieszczenia w budynku przy ul. Grudziądzkiej. - Pracują w pocie czoła i wielkim stresie - twierdzi Lech Kubera
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta
Dziesięciu operatorów, zatrudnionych w Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego, zajmuje pomieszczenia w budynku przy ul. Grudziądzkiej. - Pracują w pocie czoła i wielkim stresie - twierdzi Lech Kubera
Przypadkowy przechodzień widzi groźny wypadek, wybiera nr 112 i łączy się z operatorem. Ten na elektronicznej mapie widzi z jakiego numeru i skąd dzwoni, a następnie błyskawicznie wysyła pomoc. Tak powinno funkcjonować Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Niestety, Centrum nie działa, choć zostało powołane do życia już w ubiegłym roku.

WCPR od lipca jest częścią wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego. Jego szefowie pracują przy ul. Jagiellońskiej, a pracownicy - m.in. dziesięciu operatorów z odpowiednim certyfikatem MSWiA - zajmują pomieszczenia w budynku przy ul. Grudziądzkiej. Według planów mieli zacząć dyżurować - koordynować pracę pogotowia, policji i straży pożarnej w Bydgoszczy i okolicach, a także współpracować z bliźniaczymi jednostkami w kraju - już w lipcu 2011 r., a najpóźniej przed rozgrywkami Euro 2012. Dziś już wiadomo, że aż do końca 2013 r. nie będą tego robić, a pod numerem alarmowym 112 nadal czuwać będą policjanci. Wojewoda Ewa Mes zawarła porozumienie w tej sprawie z komendantem policji Wojciechem Ołdyńskim.

Dlaczego pracownicy WCPR nie wypełniają swoich obowiązków?

Lech Kubera, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego UW, denerwuje się, gdy go o to pytam. - Ja o chlebie, a wy o niebie. Mam z wami same problemy - mówi o dziennikarzach, którzy dopytują o termin uruchomienia WCPR. I tłumaczy zawile: - WCPR to system rządowy, który zakłada wykorzystanie drogich, nowoczesnych i złożonych technologii teleinformatycznych i aplikacji informatycznych. System ma funkcjonować nie tylko w układzie wojewódzkim, ale także krajowym, więc wymaga rzetelnego przetestowania.

- Testy trwają już przecież od lipca. Kiedy wreszcie się skończą? - pytam.

- Tam nikt nie odpala sobie pasjansa, ludzie pracują w pocie czoła i wielkim stresie. To nie jest fabryka pączków, tylko system ratujący życie ludzkie. Będziemy testować tak długo, jak to będzie konieczne po to, aby wyeliminować nawet najdrobniejsze niedociągnięcia - odpowiada Kubera. - O tym, czy kolejne elementy zostaną wdrożone i w jakim systemie - w pełni czy tylko etapami - decyduje wojewoda - dodaje.

Rzecznik wojewody Bartłomiej Michałek powtarza to samo: - System ruszy, jeśli osiągnie pełną gotowość. Umowę z policją podpisaliśmy do końca 2013 r., ale liczymy, że to nie potrwa tak długo.

Na czym polega testowanie? - Sprawdzamy oprogramowanie do obiegu informacji oraz działanie sprzętu - m.in. konsoli dyspozytorskich, komputerów elementów sieciowych - tłumaczy Kubera.

Przedłużające się testy w WCPR irytują policjantów. - Ci ludzie nudzą się za nasze pieniądze - mówi anonimowo jeden z funkcjonariuszy, dyżurujący pod telefonem 112. - Porozumienie podpisane przez wojewodę z komendantem oznacza, że nie ma żadnych szans, aby ten system zaczął działać szybko. Jak dodaje, pracownicy WCPR skorzystali z doświadczenia policjantów przy obsłudze podobnego systemu tylko raz. - Każdy z nich był u nas na jednym dyżurze, aby zobaczyć, jak w rzeczywistości wygląda przekazywanie informacji innym służbom czy jak dokonać preselekcji, aby wiedzieć, czy alarm nie jest fałszywy.

WCPR w Bydgoszczy docelowo ma przyjmować wszystkie telefony alarmowe: 112, 997, 998, 999 z terenu byłego województwa bydgoskiego oraz dysponować karetkami pogotowia ratunkowego na tym obszarze.

Podobny system bez problemu działa już w Wrocławiu, Katowicach czy Poznaniu. - Nie wiem dlaczego to się dotąd nie udało w Bydgoszczy. Mamy taki sam sprzęt i centralę - dziwi się Waldemar Paternoga, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. - U nas WCPR działa na razie tylko w Poznaniu i okolicach, ale już za chwilę przyłączamy do niego Piłę, Leszno, Kalisz i kolejne miasta. Niebawem mamy tu rozgrywki Euro i mnóstwo zagranicznych gości, więc intensywnie pracujemy, aby nasi operatorzy bez trudu mogli się z nimi porozumieć.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Trzeba Tuska zapytać czemy clarissa.vaughan 23.02.12, 16:11

    Wojewodzina za pieniądze podatnika chroni tyłki paru nieudaczników w UW.Dyrektor niedziałającego wydziału? Zastępca dyrektora niedziałającego wydziału? Paranoja.Panowie dyrektorzy »

  • Pod numerem 112. Zamiast ratować życie, testują. minister_1 23.02.12, 21:36

    W każdym województwie tworzy się jeden WCPR (stąd też nazwa). Dlaczego w naszym regionie o mniejszej liczbie mieszkańców niż Śląsk czy Wielkopolska buduje się dwa? Czy nie jest to »

  • Pod numerem 112. Zamiast ratować życie, testują. pioko63 28.02.12, 20:12

    kto chce opóźnić dla siebie pomoc może dzwonić na 112, czyż nie mamy naszych numerów osobnych dla każdej służby?? przecież i tak pod 112 nie uzyskamy pomocy a zaledwie przekierują nas w inne»

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku