Mieszkańcy Centrum skarżą się na deskorolkowców
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 09:46
Radny Michał Krzemkowski domaga się wprowadzenia zakazu jazdy na deskorolkach przy pomnikach. Ratusz przekonuje, że pomysł popiera, ale nie ma podstaw prawnych, aby taki przepis wprowadzić
Michał Krzemkowski z klubu Prawo i Sprawiedliwość zaapelował do prezydenta Rafała Bruskiego, aby ochroną przez amatorami sportów objąć znajdujące się w Bydgoszczy pomniki. Nie ukrywa, że chodzi przede wszystkim o ten znajdujący się na placu Wolności. Ten niemal codziennie, gdy tylko sprzyja pogoda, okupują miłośnicy deskorolek, którzy wykonują piruety i inne figury akrobatyczne przy użyciu swoich desek.
- Powody mojej interwencji są dwa. Po pierwsze, zgłosili się do mnie mieszkańcy okolicznych kamienic, którzy narzekają na hałas trwający do późnej nocy. Ludzie chcą po prostu trochę spokoju i ciszy, a ta młodzież, która tam się bawi, jest bardzo hałaśliwa. A po drugie, powinniśmy chronić miejsca pamięci. Tam czcimy różne rocznice ważne dla Polaków i bydgoszczan, i nie powinno się w tym miejscu urządzać zabaw czy imprez - wyjaśnia.
Prezydent Rafał Bruski zapalił się do pomysłu i w odpowiedzi na interpelację napisał, że "podjął odpowiednie działania", aby napisać projekt uchwały zakazującej rekreacji sportowej przy pomnikach i miejscach pamięci narodowej. Jednak po analizie przepisów prawnych przez urzędników ratusza okazało się, że prawo nie pozwala na tworzenie takich zakazów.
- Rzeczywiście, pomniki podlegają ochronie, ale trudno w tym przypadku objąć nią pomnik na placu Wolności. Przy innych pomnikach można byłoby argumentować wprowadzenie takiego zakazu faktem znieważenia miejsca pochówku - wyjaśnia Grażyna Ciemniak, zastępca prezydenta. - Na placu Wolności nie ma jednak takich uwarunkowań, bo zwłoki żołnierzy radzieckich pochowanych w tym miejscu były ekshumowane w 1999 r. i przeniesione na cmentarz przy ul. Artyleryjskiej. Teraz nie ma tam żadnych ludzkich szczątków. Tym samym nie dochodzi tam do żadnego znieważenia zmarłych.
Ratusz zaproponował jednak, aby w przyszłości na znajdującym się w niedużej odległości od pl. Wolności skwerze Leszka Białego stworzyć skatepark, gdzie deskorolkowcy mogliby szaleć bez ograniczeń. Dla tego obszaru tworzony jest właśnie plan zagospodarowania przestrzennego i Miejska Pracownia Urbanistyczna chciała uwzględnić taką inwestycję w dokumencie.
- Jednak na etapie konsultacji społecznych okazało się, że ten pomysł nie zyskał akceptacji - wyjaśnia Ciemniak. - Bydgoszczanie chcą, aby na skwerze Leszka Białego dominowała zieleń i przyroda, i taka funkcja tego obszaru zostanie wpisana w plan.
Pani prezydent nie ukrywa, że ratusz na razie nie ma pomysłu, gdzie stworzyć skatepark. I jeśli kiedykolwiek powstanie, to raczej w dalekiej przyszłości. Jeden co prawda funkcjonuje już w Myślęcinku, ale nie wszyscy mają ochotę tam dojeżdżać.
- Tutaj jest nam dobrze, fajny teren - mówi 16-letni Michał, który - gdy nie ma mrozów - jeździ na desce w tym miejscu niemal codziennie. - Do Myślęcinka trzeba jakoś dojechać, nie zawsze obiekt tam jest otwarty. Poza tym, tam trzeba płacić za bilet. A tutaj spotykamy się z kumplami i nieźle się bawimy.
Nie przekonują go opinie, że przeszkadzają okolicznym mieszkańcom i że jeżdżą po pomniku.
- Ja nawet nie wiem, czyj to pomnik. A że ludzie narzekają? Przecież wielu jest takich, którzy nic nie robią, tylko narzekają. Obok jeżdżą tramwaje, przez całą dobę jeździ pełno samochodów i to im nie zawadza? - pyta retorycznie.
Argumenty młodych i ratusza nie przekonują Krzemkowskiego. Radny zapowiada dalszą walkę o wprowadzenie nowych przepisów.
- Poproszę prawników o przeanalizowanie, czy urząd miasta ma rację mówiąc, że nie można wprowadzić takich przepisów. I na pewno będą szukał rozwiązań, aby takie ograniczenia wprowadzić - mówi.
- Powody mojej interwencji są dwa. Po pierwsze, zgłosili się do mnie mieszkańcy okolicznych kamienic, którzy narzekają na hałas trwający do późnej nocy. Ludzie chcą po prostu trochę spokoju i ciszy, a ta młodzież, która tam się bawi, jest bardzo hałaśliwa. A po drugie, powinniśmy chronić miejsca pamięci. Tam czcimy różne rocznice ważne dla Polaków i bydgoszczan, i nie powinno się w tym miejscu urządzać zabaw czy imprez - wyjaśnia.
Prezydent Rafał Bruski zapalił się do pomysłu i w odpowiedzi na interpelację napisał, że "podjął odpowiednie działania", aby napisać projekt uchwały zakazującej rekreacji sportowej przy pomnikach i miejscach pamięci narodowej. Jednak po analizie przepisów prawnych przez urzędników ratusza okazało się, że prawo nie pozwala na tworzenie takich zakazów.
- Rzeczywiście, pomniki podlegają ochronie, ale trudno w tym przypadku objąć nią pomnik na placu Wolności. Przy innych pomnikach można byłoby argumentować wprowadzenie takiego zakazu faktem znieważenia miejsca pochówku - wyjaśnia Grażyna Ciemniak, zastępca prezydenta. - Na placu Wolności nie ma jednak takich uwarunkowań, bo zwłoki żołnierzy radzieckich pochowanych w tym miejscu były ekshumowane w 1999 r. i przeniesione na cmentarz przy ul. Artyleryjskiej. Teraz nie ma tam żadnych ludzkich szczątków. Tym samym nie dochodzi tam do żadnego znieważenia zmarłych.
Ratusz zaproponował jednak, aby w przyszłości na znajdującym się w niedużej odległości od pl. Wolności skwerze Leszka Białego stworzyć skatepark, gdzie deskorolkowcy mogliby szaleć bez ograniczeń. Dla tego obszaru tworzony jest właśnie plan zagospodarowania przestrzennego i Miejska Pracownia Urbanistyczna chciała uwzględnić taką inwestycję w dokumencie.
- Jednak na etapie konsultacji społecznych okazało się, że ten pomysł nie zyskał akceptacji - wyjaśnia Ciemniak. - Bydgoszczanie chcą, aby na skwerze Leszka Białego dominowała zieleń i przyroda, i taka funkcja tego obszaru zostanie wpisana w plan.
Pani prezydent nie ukrywa, że ratusz na razie nie ma pomysłu, gdzie stworzyć skatepark. I jeśli kiedykolwiek powstanie, to raczej w dalekiej przyszłości. Jeden co prawda funkcjonuje już w Myślęcinku, ale nie wszyscy mają ochotę tam dojeżdżać.
- Tutaj jest nam dobrze, fajny teren - mówi 16-letni Michał, który - gdy nie ma mrozów - jeździ na desce w tym miejscu niemal codziennie. - Do Myślęcinka trzeba jakoś dojechać, nie zawsze obiekt tam jest otwarty. Poza tym, tam trzeba płacić za bilet. A tutaj spotykamy się z kumplami i nieźle się bawimy.
Nie przekonują go opinie, że przeszkadzają okolicznym mieszkańcom i że jeżdżą po pomniku.
- Ja nawet nie wiem, czyj to pomnik. A że ludzie narzekają? Przecież wielu jest takich, którzy nic nie robią, tylko narzekają. Obok jeżdżą tramwaje, przez całą dobę jeździ pełno samochodów i to im nie zawadza? - pyta retorycznie.
Argumenty młodych i ratusza nie przekonują Krzemkowskiego. Radny zapowiada dalszą walkę o wprowadzenie nowych przepisów.
- Poproszę prawników o przeanalizowanie, czy urząd miasta ma rację mówiąc, że nie można wprowadzić takich przepisów. I na pewno będą szukał rozwiązań, aby takie ograniczenia wprowadzić - mówi.
Najnowsze wiadomości
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Mieszkańcy Centrum skarżą się na deskorolkowców
senodolinie
12.02.12, 12:21
Mieszkam w centrum i nie przeszkadzają mi młodzi,którzy mają jakiś pomysł na swooje życie,jakąs pasję...bardziej przeszkadzają mi darmozjady utrzymywane z moich podatków,które nie potrafią »
-
Re: Mieszkańcy Centrum skarżą się na deskorolkowc
coooler1
12.02.12, 13:02
Panie Krzemkowski, niech pan się weźmie na poważnie do roboty, a nie zajmuje jakimiś bzdurami!! Wstyd, 40 lat na karku, a poglądy w stylu "mam lat 70, lubię ciszę i odpoczywać na działce".Mi»
-
Mieszkańcy Centrum skarżą się na deskorolkowców
maras31
13.02.12, 16:15
A mnie się podoba, że młodzież może pokazać jak korzystać z wolności, którą Ci, którym pomnik poświęcono wywalczyli. Takie połączenie dwóch światów. Nie widzę w tym ani sprzeczności, ani »




