Co znaczy być dzisiaj patriotą
20.04.2007
, aktualizacja: 20.04.2007 09:37
Modny jest patriotyzm globalny. Wszyscy ubierają się podobnie, szczekają po angielsku. A ja po prostu jestem miejscowy, stuprocentowy bydzianin
Przemek Kowalski, ksywa "Dziekan". Bluza z kapturem, zawadiacki uśmiech, kudłate, czarne dredy. Luzak. Lat dwadzieścia trzy. Planuje rzucić studia na UKW, chce się przenieść do Torunia.
- Nie da się budować patriotyzmu na symbolach. Twardowski na Starym Rynku to nonsens. Nikt nie wie, co on w tej dziupli tak naprawdę robi. Pomniki to też kukły do kasacji.
Tomasz Hardyk, student politologii UKW i prezes Stowarzyszenia Młodych Demokratów. Krótko przystrzyżone włosy, okulary, garnitur, eleganckie buty.
- Mówiąc o patriotyzmie, nie da się uniknąć patosu. Tu konieczna jest zdeklarowana postawa. Jest się albo patriotą, albo kosmopolitą. Jeśli patriotą, to przywiązanym do tradycji, historii i grupy społecznej. Nie ma dróg na skróty.
Krzysztof Lutowski. Krępy, krótko ostrzyżony, były punkowiec. Muzyk i poeta. Pracuje na budowie.
- Wkurza mnie, kiedy dostaję SMS-a od kumpla z hasłem: "Chodźmy tam all together". Ludzie są zapatrzeni w Zachód, Wielką Brytanię, symbol szlachectwa i monarchii. Teraz jest patriotyzm globalny. Kultura ta sama, ludzie ubierają się podobnie, wszyscy szczekają po angielsku. Czują się Europejczykami, nie Polakami. A ja po prostu jestem miejscowy, stuprocentowy bydzianin.
Wojtek Trempała. Drobny student, skromny, włosy ciemny blond. Ubiera się na luzie. Chyba nie lubi wyróżniać się z tłumu. Syn profesora psychologii, prorektora UKW i basista zespołu George Dorn Screams.
- Najpierw musisz się nauczyć kochać matkę i ojca. Dopiero potem pokochasz otoczenie, w którym żyjesz, i dom. Potem pokochasz też swoich przyjaciół. Dopiero na tym można budować pojęcie patriotyzmu w ogóle. Prawdziwy patriotyzm to jest pojęcie bardzo szerokie. To miłość do rodziny, do przyjaciół, ale też pasja, którą realizujesz w swoim mieście.
Na własnym podwórku
"Dziekan" mówi szybko, czasem chaotycznie. Tradycyjny patriotyzm go śmieszy.
- Nie można oczekiwać, że młody, myślący człowiek będzie dzisiaj wymachiwał flagą na ulicy i płakał na obchodach Święta Niepodległości. Dla nas patriotyzm to nie jest skansen przeterminowanych symboli i mitów, ale zmienianie czegoś na lepsze na własnym podwórku. Wyrzucanie psich gówien do kosza, zbieranie śmieci w lesie i na ulicy.
Tomasz Hardyk ma inne zdanie. Kiedy zaczynamy rozmawiać, okazuje się, że różni się od "Dziekana" nie tylko wyglądem. Jest precyzyjny w sądach, nie boi się poważnych słów, jak: obowiązek, obywatelskość, poświęcenie.
- Podnoszenie papierka na ulicy i sprzątanie kupy po swoim psie to nie są dla mnie akty patriotyzmu, ale sprawy trywialne, oczywiste. Patriotyzm wielu ludzi w moim wieku jest prymitywny. W dobrym guście jest bycie apolitycznym kosmopolitą. Jest też grupa nihilistów, która mówi, że Polska jest fajna. Są goście, którzy uważają siebie za patriotów, a tak naprawdę są pajacami. Kiedy słyszą hymn, to dłubią w nosie. Nie mają szacunku do starszych. Patriotyzm tych młodych zakłada bunt przeciwko starym. Taki bunt wyklucza świadomość historyczną, jakąś pokorę wobec świata. To bycie kontra jest płytkie.
Patriotyzm w rytmie hip-hop
"Dziekan" trzy lata temu zaczął udzielać się w stowarzyszeniu Bunkier, które skupiało miłośników lokalnych zabytków. Opracował trasę śladami hitlerowskich bunkrów, która miała być atrakcją turystyczną promującą miasto. Idea upadła, bo stowarzyszenie nie otrzymało żadnego wsparcia finansowego. Wtedy "Dziekan" zaczął współpracę z lokalnymi hiphopowcami. Stworzył dla nich stronę internetową i organizował koncerty promujące bydgoskie składy. Realizował swój lokalny patriotyzm w kulturze hip-hop. Promował miasto przez muzykę. Dziś "Dziekan" udziela się w stowarzyszeniu kulturalnym Yakiza. Choć zapał, z którym angażował się w różne inicjatywy, pomału się wypala.
- W innych państwach patriotyzm jest dotowany. Państwo zamiast indoktrynować, stawiać smutnych panów pod pomnikami na smutnych rocznicach, pomaga młodym rozwijać skrzydła. Wolontariat, który moim zdaniem jest aktem patriotyzmu, w Polsce jest wciąż traktowany zbyt marginalnie.
Tomek też od lat udziela się społecznie, ale nieco inaczej niż "Dziekan". Przez siedem lat był harcerzem. Na pierwszą zbiórkę trafił przez przypadek, ale szybko się wciągnął w klimat. Stał na baczność, śpiewając podniosły hymn harcerski, kiedy na apelach biało-czerwona flaga wspinała się na maszt. Co mu dało harcerstwo? Zdolności organizacyjne. Patriotyzmu pewnie też się nauczył. Teraz Tomek organizuje spotkania w Akademii Obywatelskiej i rozmowy na tematy polityczne dla młodzieży. Chce pobudzić młodych do działania na rzecz lokalnego środowiska, państwa, zachęcić ich do udziału w wyborach. W Święto Niepodległości wziął udział w akcji ulicznej. W otoczeniu narodowych symboli namawiał bydgoszczan przez megafon do wywieszenia flag. Rozdawał przechodniom czekoladki opakowane w biało-czerwone papierki. Chciał, żeby do reportażu sfotografować go z flagą w dłoni.
„Kocham Polskę” nie zaśpiewam
Wojtka Trempały takie klimaty nie kręcą. - Patriotyzm zbudowany na symbolach, emblematach i mitach mnie nie jara. Rozumiem, że walka o niepodległość była elementem ważnym i może dzięki temu jestem dziś wolnym człowiekiem, ale dzisiaj nie można na tym budować uczuć narodowych. Wystarczy, kiedy jesteśmy świadomi naszej historii.
A to, co się dzieje w polityce, trzeba oddzielić od życia codziennego. Nie da się stworzyć nowych bohaterów narodowych na siłę, nie można sztucznie przywiązać ludzi do symbolu flagi i na tym budować tożsamości - przekonuje Wojtek.
- Nie da się budować patriotyzmu na symbolach. Twardowski na Starym Rynku to nonsens. Nikt nie wie, co on w tej dziupli tak naprawdę robi. Pomniki to też kukły do kasacji.
Tomasz Hardyk, student politologii UKW i prezes Stowarzyszenia Młodych Demokratów. Krótko przystrzyżone włosy, okulary, garnitur, eleganckie buty.
- Mówiąc o patriotyzmie, nie da się uniknąć patosu. Tu konieczna jest zdeklarowana postawa. Jest się albo patriotą, albo kosmopolitą. Jeśli patriotą, to przywiązanym do tradycji, historii i grupy społecznej. Nie ma dróg na skróty.
Krzysztof Lutowski. Krępy, krótko ostrzyżony, były punkowiec. Muzyk i poeta. Pracuje na budowie.
- Wkurza mnie, kiedy dostaję SMS-a od kumpla z hasłem: "Chodźmy tam all together". Ludzie są zapatrzeni w Zachód, Wielką Brytanię, symbol szlachectwa i monarchii. Teraz jest patriotyzm globalny. Kultura ta sama, ludzie ubierają się podobnie, wszyscy szczekają po angielsku. Czują się Europejczykami, nie Polakami. A ja po prostu jestem miejscowy, stuprocentowy bydzianin.
Wojtek Trempała. Drobny student, skromny, włosy ciemny blond. Ubiera się na luzie. Chyba nie lubi wyróżniać się z tłumu. Syn profesora psychologii, prorektora UKW i basista zespołu George Dorn Screams.
- Najpierw musisz się nauczyć kochać matkę i ojca. Dopiero potem pokochasz otoczenie, w którym żyjesz, i dom. Potem pokochasz też swoich przyjaciół. Dopiero na tym można budować pojęcie patriotyzmu w ogóle. Prawdziwy patriotyzm to jest pojęcie bardzo szerokie. To miłość do rodziny, do przyjaciół, ale też pasja, którą realizujesz w swoim mieście.
Na własnym podwórku
"Dziekan" mówi szybko, czasem chaotycznie. Tradycyjny patriotyzm go śmieszy.
- Nie można oczekiwać, że młody, myślący człowiek będzie dzisiaj wymachiwał flagą na ulicy i płakał na obchodach Święta Niepodległości. Dla nas patriotyzm to nie jest skansen przeterminowanych symboli i mitów, ale zmienianie czegoś na lepsze na własnym podwórku. Wyrzucanie psich gówien do kosza, zbieranie śmieci w lesie i na ulicy.
Tomasz Hardyk ma inne zdanie. Kiedy zaczynamy rozmawiać, okazuje się, że różni się od "Dziekana" nie tylko wyglądem. Jest precyzyjny w sądach, nie boi się poważnych słów, jak: obowiązek, obywatelskość, poświęcenie.
- Podnoszenie papierka na ulicy i sprzątanie kupy po swoim psie to nie są dla mnie akty patriotyzmu, ale sprawy trywialne, oczywiste. Patriotyzm wielu ludzi w moim wieku jest prymitywny. W dobrym guście jest bycie apolitycznym kosmopolitą. Jest też grupa nihilistów, która mówi, że Polska jest fajna. Są goście, którzy uważają siebie za patriotów, a tak naprawdę są pajacami. Kiedy słyszą hymn, to dłubią w nosie. Nie mają szacunku do starszych. Patriotyzm tych młodych zakłada bunt przeciwko starym. Taki bunt wyklucza świadomość historyczną, jakąś pokorę wobec świata. To bycie kontra jest płytkie.
Patriotyzm w rytmie hip-hop
"Dziekan" trzy lata temu zaczął udzielać się w stowarzyszeniu Bunkier, które skupiało miłośników lokalnych zabytków. Opracował trasę śladami hitlerowskich bunkrów, która miała być atrakcją turystyczną promującą miasto. Idea upadła, bo stowarzyszenie nie otrzymało żadnego wsparcia finansowego. Wtedy "Dziekan" zaczął współpracę z lokalnymi hiphopowcami. Stworzył dla nich stronę internetową i organizował koncerty promujące bydgoskie składy. Realizował swój lokalny patriotyzm w kulturze hip-hop. Promował miasto przez muzykę. Dziś "Dziekan" udziela się w stowarzyszeniu kulturalnym Yakiza. Choć zapał, z którym angażował się w różne inicjatywy, pomału się wypala.
- W innych państwach patriotyzm jest dotowany. Państwo zamiast indoktrynować, stawiać smutnych panów pod pomnikami na smutnych rocznicach, pomaga młodym rozwijać skrzydła. Wolontariat, który moim zdaniem jest aktem patriotyzmu, w Polsce jest wciąż traktowany zbyt marginalnie.
Tomek też od lat udziela się społecznie, ale nieco inaczej niż "Dziekan". Przez siedem lat był harcerzem. Na pierwszą zbiórkę trafił przez przypadek, ale szybko się wciągnął w klimat. Stał na baczność, śpiewając podniosły hymn harcerski, kiedy na apelach biało-czerwona flaga wspinała się na maszt. Co mu dało harcerstwo? Zdolności organizacyjne. Patriotyzmu pewnie też się nauczył. Teraz Tomek organizuje spotkania w Akademii Obywatelskiej i rozmowy na tematy polityczne dla młodzieży. Chce pobudzić młodych do działania na rzecz lokalnego środowiska, państwa, zachęcić ich do udziału w wyborach. W Święto Niepodległości wziął udział w akcji ulicznej. W otoczeniu narodowych symboli namawiał bydgoszczan przez megafon do wywieszenia flag. Rozdawał przechodniom czekoladki opakowane w biało-czerwone papierki. Chciał, żeby do reportażu sfotografować go z flagą w dłoni.
„Kocham Polskę” nie zaśpiewam
Wojtka Trempały takie klimaty nie kręcą. - Patriotyzm zbudowany na symbolach, emblematach i mitach mnie nie jara. Rozumiem, że walka o niepodległość była elementem ważnym i może dzięki temu jestem dziś wolnym człowiekiem, ale dzisiaj nie można na tym budować uczuć narodowych. Wystarczy, kiedy jesteśmy świadomi naszej historii.
A to, co się dzieje w polityce, trzeba oddzielić od życia codziennego. Nie da się stworzyć nowych bohaterów narodowych na siłę, nie można sztucznie przywiązać ludzi do symbolu flagi i na tym budować tożsamości - przekonuje Wojtek.
1
2
następne »
Najnowsze wiadomości
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Co znaczy być dzisiaj patriotą
shuteo1
20.04.07, 14:17
znam Dziekana osobiście i nie znam nikogo kto byłby tak zaangażowany w życiekulturalne Bydgoszczy.. przykre, że przedstawiliście go jako jako dewianta,który ma wszystko w dupie i nic nie »





