Odnaleziono papierowe cudo - gazetkę z 1926 roku

Rozmawia Marta Paepke
06.01.2012 , aktualizacja: 06.01.2012 15:06
A A A Drukuj
Co było szpanem w przedwojennej Bydgoszczy? Kto ze znanych sportowców założył się, że przepłynie nocą Kanał Bydgoski? I czym zajmowała się komisja zabawowa przy Polonii? Pytamy o to Sławomira Wojciechowskiego*

Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta
Ile dla pasjonata klubu piłkarskiego znaczyć może kilka stron pełnych żartów? Ogromnie dużo. To wręcz kopalnia wiedzy ukrytej "między wierszami". Papierowe cudo - gazeta "Goal" ("Niezależny organ K.S. Polonja Bydgoszcz. Wychodzący od czasu do czasu, zredagowany przez przytomnych, umysłowo normalnie rozwiniętych redaktorów-amatorów" - pisownia oryginalna), znaleziona zupełnie niedawno - ma 85 lat. Osiem stron robionych ręcznie, a na nich ogłoszenia, depesze, poezja i rysunki. To klubowa gazetka Polonii Bydgoszcz, datowana na 26 grudnia 1926 r. Na łamach znane nazwiska - jest pierwszy bydgoski prezes klubu Bernard Golz, jest Klemens Biniakowski, lekkoatleta z Nakła, który dwukrotnie reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich, i inni. Czego jeszcze dowiadujemy się z niej o tamtych czasach i ludziach?

Marta Paepke: "Goal" to utrzymana w konwencji żartu gazetka klubowa. Jakie ma znaczenie dla pana jako badacza?

Sławomir Wojciechowski: Ogromne. Kiedy dowiedziałem się, że trafi w moje ręce gazetka klubowa z 1926 r., najbardziej cieszyłem się na to, że nareszcie będę miał dokładne piłkarskie składy z tamtego czasu. No i komunikaty z sekretariatu klubowego. Nie ukrywam, że moje pierwsze wrażenie to rozczarowanie, bo...

Bo niczego takiego tam nie ma.

- Dokładnie. Minęła noc, przejrzałem gazetkę jeszcze raz i doszedłem do wniosku, że to jednak bardzo cenna rzecz. Bo ma wymiar szerszy. Pokazuje, że Polonia w latach 20. to był klub nie tylko sportowy. Ludzie, którzy się w nim spotykali, byli jak rodzina, przyjaźnili się, razem robili wiele fantastycznych rzeczy.

No i nie da się ukryć, że mieli spore poczucie humoru. Kim byli dla Polonii twórcy "Goala", redaktorzy amatorzy Łukowski i Wojtak?

- Franciszek Łukowski to "żelazny" sekretarz klubu. Był nim już w 1921 r., czyli niemalże od początku istnienia; piastował tę funkcję także w 1926 r., kiedy wydawano gazetkę. Natomiast Alojzy Wojtak to piłkarz, i to z pierwszej drużyny. Wojtaków w Polonii było w ogóle dwóch, bo miał jeszcze brata Stanisława. Ten jednak szybko zniknął z klubowych statystyk.

Co takiego się stało?

- W 1923 r. podczas meczu o mistrzostwo Pomorza z Olimpią Grudziądz rywal złamał Stanisławowi nogę, to był prawdopodobnie powód do zakończenia jego piłkarskiej kariery.

Braci w międzywojennej Polonii było zresztą więcej. W samej gazetce możemy przeczytać jeszcze choćby wiersz "Łabędzie" o braciach Labenz.

- Ten wierszyk to dla mnie prawdziwy skarb, bo potwierdził przypuszczenia, że braci Labenzów było w Polonii nie trzech, a czterech: Edward, Konrad, Jan i Alfred.

Ale zaraz, zaraz: w wierszu są wymienieni tylko trzej.

- Tak, ale jest tam Edward, o którym tylko nadmieniałem. Biografie pozostałych trzech braci udało mi się zbadać dość dokładnie. Konrad Labenz zaczynał od lekkoatletyki. Miał już na koncie pierwsze sukcesy, kiedy do Bydgoszczy przyjechał trener Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, niejaki Norling. Konrad znalazł się w grupie wyróżnionej treningiem ze szwedzkim szkoleniowcem. Później grał jeszcze w piłkę, ale okazało się, że swoje powołanie odnalazł, gdy poloniści zaczęli pod koniec lat 20. grać w hokeja. W latach 30. był kierownikiem sekcji sportów zimowych i jednym z najlepszych zawodników hokeja na lodzie w tamtym czasie.

A dlaczego w wierszu nie wymieniano Alfreda? Nie chodził z braćmi na Polonię?

- Wzmianki o nim znajduję dopiero w powojennej prasie. Myślę, że wytłumaczenie jest dość proste: kiedy zakładano klub, miał zaledwie cztery lata. Później jednak grał w Polonii w hokeja, był wspaniałym trenerem, który zdobył z juniorami mistrzostwo Polski.

Za to Jan Labenz chyba nie miał zbyt dobrej kondycji. "Gdybyś bracie był atletą jak pijakiem to byś biegał latem ptakiem" - tak podsumowali go klubowi satyrycy.

- To trochę krzywdzące. Jan biegał bardzo dobrze i z sukcesami. Akurat w 1926, kiedy wydano gazetkę, zdobył w sztafecie 4x100 m z Polonią mistrzostwo Pomorza. Ma naprawdę wielkie zasługi w budowaniu królowej sportu w Polonii lat 20. Był jednym z pierwszych polonistów posiadających uprawnienia instruktorskie w zakresie kultury fizycznej.

A o co właściwie chodzi z tym ogłoszeniem Labenza? "Chciałbym poznać tego osła, który mnie jeszcze na Gdańskiej nie widział"?

- Przed wojną w dobrym tonie było przechadzanie się po Gdańskiej z rodzeństwem czy rodzicami. Fotografowie robili zdjęcia spacerującym przechodniom, które później wieszali w witrynach, żeby ludzie je kupili. Taki szpan. Widocznie Labenz stosownego zdjęcia nie miał, a ktoś mu chciał zarzucić, że nie jest prawdziwym bydgoszczaninem.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!