Jacek Kosmalski: Zawisza najbardziej konkretny
2010-02-02
, aktualizacja: 02.02.2010 18:33
- Przyszedłem do Bydgoszczy, by pomóc drużynie w awansie. Rozmawiałem wcześniej z trenerem Kurasem, z którym pracowałem w Pogoni Szczecin i wiem, że plany są ambitne - mówi Jacek Kosmalski, nowy piłkarz Zawiszy.
Rozmowa z Jackiem Kosmalskim
Waldemar Wojtkowiak: Dotychczas kojarzony był pan z klubami ekstraklasowymi. Skąd zatem obecność w zespole II-ligowym?
Jacek Kosmalski: Myślę, że Zawisza za długo w II lidze grać nie będzie. Przyszedłem do Bydgoszczy, by pomóc drużynie w awansie. Rozmawiałem wcześniej z trenerem Kurasem, z którym pracowałem w Pogoni Szczecin i wiem, że plany są ambitne. Miałem też propozycje z innych klubów, ale Zawisza był najbardziej konkretny, pod każdym względem.
Finansowym też?
- Oczywiście w ekstraklasie płacą znacznie więcej niż tutaj. Ale pieniądze z I i II ligi są już porównywalne.
To prawda, że nie chciał pan grać w łódzkim ŁKS-ie?
- Z tej całej sprawy wyszło sporo nieporozumień. Łódzcy działacze chcieli mnie sprawdzić, ale ja uznałem, że skoro nie podpisaliśmy kontraktu, to nie będę ryzykował np. kontuzji na treningach. W niektórych mediach pojawiły się informacje, że najpierw coś podpisałem, a potem odmówiłem gry. To nieprawda. Żadnej umowy nie było.
W końcu wyleczył pan wszystkie urazy?
- Ostatnio, już na szczęście, było wszystko w porządku ze zdrowiem i mam nadzieję, że ten stan potrwa jak najdłużej. Trener można powiedzieć, że "dmucha na zimne" i przed każdym treningiem nakazuje mi specjalne ćwiczenia. Ale to wszystko mi się przyda, bo mam zaległości w przygotowaniach. Przez ostatni miesiąc nie trenowałem za dużo, może oprócz siłowni i biegania. Sporo czasu spędzałem jednak z telefonem przy uchu rozmawiając z klubami. Przede wszystkim z Polonią Warszawa, z którą rozwiązywałem kontrakt.
W Zawiszy lekko mieć pan nie będzie, bo konkurencja w ataku jest spora.
- Wiem, że klub pozyskał kilku znanych zawodników. I między innymi także to przekonało mnie do przyjścia do Bydgoszczy. Znam Andrzeja Rybskiego, Marcina Sobczaka. Trener powinien się cieszyć, bo będzie miał wybór. Ja nie boję się rywalizacji i będę walczył o swoje miejsce w składzie. Z rozmów ze szkoleniowcem i wiceprezesem Burlikowskim wiem, że jest tutaj duże zapotrzebowanie na dobrą piłkę nożną, na poziomie znacznie wyższym niż II liga.
Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







