Miłość w czasach kryzysu. Jeszcze romantyczna, czy tylko pragmatyczna?
14.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 22:45
Jeśli się wiązać, to tylko z kimś, kto dobrze zarabia i ma szanse dostać kredyt na mieszkanie - tak myślą niektórzy nasi znajomi - mówią Kamila i Michał, zwycięzcy walentynkowego plebiscytu "Gazety"
Marta Leszczyńska: Czy miłość dziś jest romantyczna, czy pragmatyczna?
Kamila Wawiernia: Znam wiele osób, które myślą bardzo praktycznie. Czasy są trudne, łatwiej iść przez życie we dwójkę.
Michał Kurdelski: Ja znam takich, którzy zdecydowali się na ślub tylko dlatego, żeby dostać kredyt na mieszkanie.
Nie wierzę w takie wyrachowanie.
Michał: A jednak. Mam kolegów, którzy na imprezach podrywają tylko te dziewczyny, które studiują kierunki, po których zarabia się dobre pieniądze. Jeśli dziewczyna nie studiuje medycyny lub na politechnice, to nie ma u nich szans.
Kamila: Z drugiej strony, są tacy, którzy nie oświadczą się, zanim nie zdobędą dobrego dyplomu, stałej pracy, nie kupią samochodu czy mieszkania. Dziewczyny też nie chcą chłopaków bez perspektyw.
Kamila, wzięłabyś chłopaka bez grosza?
Kamila: Ja jestem w dość komfortowej sytuacji. Akurat studiuję medycynę. Można powiedzieć, że ten kierunek ustawi mnie w życiu, nie muszę więc zdawać się na mężczyznę. Więc taki problem jest mi zupełnie obcy. Na szczęście. Także z tego powodu, że Michał też może uchodzić za dobrze ustawionego. Studiuje na UTP. Ciągnie dwa perspektywiczne kierunki - budownictwo oraz mechanikę i budowę maszyn. On też ma szansę na dobre pieniądze w życiu i, jak sądzę, umawiając się na randki, nie musiałby dziewczynie zaglądać w indeks.
Michał: Kamila, nawet gdybyś studiowała historię czy polonistykę, to też bym tego nie zrobił.
Bo?
Michał: Bo związek z Kamilą daje mi znacznie więcej. Kiedyś sądziłem, że druga osoba ogranicza wolność. I może tak być, ale tylko wtedy, gdy od samego początku piętrzy przed tobą wymagania.
Kamila wobec ciebie nigdy żadnych wymagań nie miała?
Michał: Nie doprasza się pierścionka zaręczynowego, choć wielu z naszych znajomych jest już po ślubie. Nie ustaliliśmy jeszcze, ile chcemy mieć dzieci, nie kupujemy wspólnego mieszkania. Do dziś, tak jak na tej pierwszej randce cieszymy się z tego, że po prostu możemy być przy sobie.
I to ci odpowiada?
Kamila: Oczywiście! Zawsze dawaliśmy sobie dużo autonomii. Ja kocham moją medycynę i mogłabym Michałowi opowiadać o niej godzinami. On z podobną pasją traktuje budownictwo. Żadne z nas nigdy nie powiedziało: "Odłóż te książki i zajmij się mną". Wręcz przeciwnie. Szanując wzajemne zainteresowania, pozwalając sobie nawzajem na ich rozwijanie, w pewnym momencie dostrzegliśmy, że dodatkowo się w ten sposób mobilizujemy.
Michał: Zaczęliśmy zarażać się pozytywną energią. Drugi kierunek studiów podjąłem dopiero kiedy zacząłem spotykać się z Kamilą. Dziś jestem dowodem na to, że druga osoba nie zabiera wolności, ale dodaje skrzydeł.
Co ty ciągle z tą wolnością?
Michał: Ja naprawdę bałem się, że ją stracę, gdy zaangażuję się w związek. Przecież druga osoba to wielka odpowiedzialność. Chciałem się uczyć, a każdą wolna chwilę wykorzystywać, by czerpać z życia garściami, chodzić na imprezy, poznawać nowych ludzi, bawić się.
Kamila: A ja zaczynałam akurat drugi rok studiów. Wolałam inwestować w siebie, stawiałam na naukę i dobrą zabawę ze znajomymi.
Michał: Myślałem dokładnie tak samo. Nie zazdrościłem kolegom, którzy już mieli dziewczyny. Nawet im się dziwiłem.
No więc jak to się stało, że dwójka zdeklarowanych singli spotyka się już ze sobą od ponad dwóch lat?
Michał: Paradoksalnie naszym sukcesem okazało się to, że nie robiliśmy nic na siłę. Pierwsza randka udała się, bo żadne z nas przesadnie się nie starało. Liczyliśmy jedynie na miły czas spędzony z fajną osobą.
Niezbyt romantycznie.
Kamila: Wręcz przeciwnie. Pamiętam, leżeliśmy w trawie nad jeziorem. Nagle skończyły nam się tematy. Jednak żadne z nas panicznie nie starało się ciągnąć rozmowy za wszelką cenę. I wtedy okazało się, że ta cisza nas nie krępuje, że dobrze nam po prostu być obok siebie.
Michał: Tak. Byliśmy naturalni i to nas zbliżyło.
Jak się poznaliście?
Kamila: W klubie. Poderwałam go dla zabawy. Miał niezwykłą radość w oczach. Powiedziałam do koleżanki: "Patrz, Agata, on będzie mój". Ona zaśmiała się: "O takim przystojnym facecie możesz sobie tylko pomarzyć".
Michał: Żadne z nas nie szukało wtedy miłości, a dziś możemy powiedzieć, że przydarzyła nam się ta najbardziej romantyczna. Od pierwszego wejrzenia.
Kamila Wawiernia: Znam wiele osób, które myślą bardzo praktycznie. Czasy są trudne, łatwiej iść przez życie we dwójkę.
Michał Kurdelski: Ja znam takich, którzy zdecydowali się na ślub tylko dlatego, żeby dostać kredyt na mieszkanie.
Nie wierzę w takie wyrachowanie.
Michał: A jednak. Mam kolegów, którzy na imprezach podrywają tylko te dziewczyny, które studiują kierunki, po których zarabia się dobre pieniądze. Jeśli dziewczyna nie studiuje medycyny lub na politechnice, to nie ma u nich szans.
Kamila: Z drugiej strony, są tacy, którzy nie oświadczą się, zanim nie zdobędą dobrego dyplomu, stałej pracy, nie kupią samochodu czy mieszkania. Dziewczyny też nie chcą chłopaków bez perspektyw.
Kamila, wzięłabyś chłopaka bez grosza?
Kamila: Ja jestem w dość komfortowej sytuacji. Akurat studiuję medycynę. Można powiedzieć, że ten kierunek ustawi mnie w życiu, nie muszę więc zdawać się na mężczyznę. Więc taki problem jest mi zupełnie obcy. Na szczęście. Także z tego powodu, że Michał też może uchodzić za dobrze ustawionego. Studiuje na UTP. Ciągnie dwa perspektywiczne kierunki - budownictwo oraz mechanikę i budowę maszyn. On też ma szansę na dobre pieniądze w życiu i, jak sądzę, umawiając się na randki, nie musiałby dziewczynie zaglądać w indeks.
Michał: Kamila, nawet gdybyś studiowała historię czy polonistykę, to też bym tego nie zrobił.
Bo?
Michał: Bo związek z Kamilą daje mi znacznie więcej. Kiedyś sądziłem, że druga osoba ogranicza wolność. I może tak być, ale tylko wtedy, gdy od samego początku piętrzy przed tobą wymagania.
Kamila wobec ciebie nigdy żadnych wymagań nie miała?
Michał: Nie doprasza się pierścionka zaręczynowego, choć wielu z naszych znajomych jest już po ślubie. Nie ustaliliśmy jeszcze, ile chcemy mieć dzieci, nie kupujemy wspólnego mieszkania. Do dziś, tak jak na tej pierwszej randce cieszymy się z tego, że po prostu możemy być przy sobie.
I to ci odpowiada?
Kamila: Oczywiście! Zawsze dawaliśmy sobie dużo autonomii. Ja kocham moją medycynę i mogłabym Michałowi opowiadać o niej godzinami. On z podobną pasją traktuje budownictwo. Żadne z nas nigdy nie powiedziało: "Odłóż te książki i zajmij się mną". Wręcz przeciwnie. Szanując wzajemne zainteresowania, pozwalając sobie nawzajem na ich rozwijanie, w pewnym momencie dostrzegliśmy, że dodatkowo się w ten sposób mobilizujemy.
Michał: Zaczęliśmy zarażać się pozytywną energią. Drugi kierunek studiów podjąłem dopiero kiedy zacząłem spotykać się z Kamilą. Dziś jestem dowodem na to, że druga osoba nie zabiera wolności, ale dodaje skrzydeł.
Co ty ciągle z tą wolnością?
Michał: Ja naprawdę bałem się, że ją stracę, gdy zaangażuję się w związek. Przecież druga osoba to wielka odpowiedzialność. Chciałem się uczyć, a każdą wolna chwilę wykorzystywać, by czerpać z życia garściami, chodzić na imprezy, poznawać nowych ludzi, bawić się.
Kamila: A ja zaczynałam akurat drugi rok studiów. Wolałam inwestować w siebie, stawiałam na naukę i dobrą zabawę ze znajomymi.
Michał: Myślałem dokładnie tak samo. Nie zazdrościłem kolegom, którzy już mieli dziewczyny. Nawet im się dziwiłem.
No więc jak to się stało, że dwójka zdeklarowanych singli spotyka się już ze sobą od ponad dwóch lat?
Michał: Paradoksalnie naszym sukcesem okazało się to, że nie robiliśmy nic na siłę. Pierwsza randka udała się, bo żadne z nas przesadnie się nie starało. Liczyliśmy jedynie na miły czas spędzony z fajną osobą.
Niezbyt romantycznie.
Kamila: Wręcz przeciwnie. Pamiętam, leżeliśmy w trawie nad jeziorem. Nagle skończyły nam się tematy. Jednak żadne z nas panicznie nie starało się ciągnąć rozmowy za wszelką cenę. I wtedy okazało się, że ta cisza nas nie krępuje, że dobrze nam po prostu być obok siebie.
Michał: Tak. Byliśmy naturalni i to nas zbliżyło.
Jak się poznaliście?
Kamila: W klubie. Poderwałam go dla zabawy. Miał niezwykłą radość w oczach. Powiedziałam do koleżanki: "Patrz, Agata, on będzie mój". Ona zaśmiała się: "O takim przystojnym facecie możesz sobie tylko pomarzyć".
Michał: Żadne z nas nie szukało wtedy miłości, a dziś możemy powiedzieć, że przydarzyła nam się ta najbardziej romantyczna. Od pierwszego wejrzenia.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Miłość w czasach kryzysu. Jeszcze romantyczna, ...
adams1985
14.02.12, 14:38
Fajna historia! Niestety jak to w życiu bywa wszystko jest wyryfikowane. Ileż to znajomych miałem, którzy tak samo patrzyli na świat huhu na 10 studenckich par tylko 4 dotrwały do końca »
-
Miłość w czasach kryzysu. Jeszcze romantyczna, ...
czytelniczka123
14.02.12, 15:37
och wzruszające...»
-
Re: Miłość w czasach kryzysu. Jeszcze romantyczna
dziwny22
14.02.12, 17:10
Przyjemnie poczytać, że są jeszcze normalni ludzie, a nie tylko ta reklamowo-internetowo-serialowa papka.»






