Kto ma szansę zostać prezydentem Bydgoszczy
30.11.2009
, aktualizacja: 29.11.2009 21:12
Za rok o tej porze zwycięzca wyborów prezydenckich, będzie właśnie wprowadzał się do Ratusza przy ul. Jezuickiej. Czy nastąpi zmiana warty?
W partiach już zaczęły się podchody pod fotel prezydencki. PO, która ma ambicję, żeby w każdym dużym mieście wygrać wybory prezydenckie, jeszcze oficjalnie nie wystawiła swojego kandydata. Wstępnie złożyła ofertę obecnemu prezydentowi Konstantemu Dombrowiczowi. Ten cichym poparciem PO by nie wzgardził, ale jako kandydat niezależny. A na to Platforma się nie zgadza.
Wszystko wskazuje więc na to, że PO postawi na obecnego wojewodę kujawsko-pomorskiego Rafała Bruskiego. Tylko czy stosunkowo mało znany Bruski spełni oczekiwania Platformy? Partia liczy na to, że jak Bruski zacznie się pokazywać jako polityk bardziej bydgoski niż kujawsko-pomorski, to jego notowania wzrosną. Bruski już zaczął tę strategię realizować, biorąc udział w organizowanej przez Towarzystwo Miłośników Miasta Bydgoszczy debacie na temat metropolii bydgosko-toruńskiej.
A jeśli nie Bruski to kto? Na ławce potencjalnych kandydatów, spośród których PO mogłaby wybierać, nie ma już nikogo.
Na lewą stronę sceny politycznej weszła poseł Grażyna Ciemniak. Po dwóch latach przerwy wróciła na Wiejską, ale nie ukrywa, że rozważa powrót do Ratusza, w którym 10 lat temu była zastępcą prezydenta. Kilka dni temu mówiła, że chce przypomnieć bydgoszczanom, że to dzięki niej, trwa w naszym mieście wielka modernizacja sieci wodociągowej. Sęk w tym, że na razie mieszkańcy z tych remontów odczuwają dwie rzeczy - ciągle rozkopane ulice i jedne z najwyższych cen wody w kraju.
Ciemniak popierana przez SdPl prawdopodobnie ma więcej zwolenników niż Jan Szopiński z SLD, który jako jeden z pierwszych ogłosił, że chce startować na prezydenta Bydgoszczy. Ale i tak dwóch kandydatów po lewej stronie sceny politycznej, która cieszy się raczej marginalnym poparciem Polaków to chyba za dużo, aby mówić o jakichkolwiek szansach któregoś z nich. W dodatku kto wie, czy nie pojawi się trzeci kandydat, były prezydent Roman Jasiakiewicz.
Wprawdzie wcześniej już dwa razy przegrał z Dombrowiczem, ale nie mówi jednoznacznie nie. Wielu mieszkańców wciąż dobrze wspomina Jasiakiewicza, za którego powstała duża część Trasy W-Z, węzeł Zachodni czy hala Łuczniczki. Niektórzy twierdzą, że nie odważy się kolejny raz stawać na ringu drugiej tury z obecnym prezydentem, choćby z powodu braku zaplecza i poparcia politycznego.
Fotelem prezydenckim zainteresowany jest też poseł Eugeniusz Kłopotek, gwiazda medialna PSL. Trudno sobie jednak wyobrazić na fotelu prezydenta Bydgoszczy kogoś kto mówi, że wystartuje w wyborach po to, żeby poprawiać warunki nauki w szkołach... wiejskich.
Nie lada problem ma PiS. Najbardziej znanym politykiem tej partii jest w Bydgoszczy poseł Tomasz Latos. I tylko on mógłby próbować gry o zwycięstwo. Ale nie jest zainteresowany. Dlatego w partii Jarosława Kaczyńskiego trwa jeszcze szukanie kogoś, kto mógłby podjąć walkę. Może któryś z radnych - Piotr Król lub Marek Gralik.
Nie ma żadnych wątpliwości, że o prezydenturę po raz trzeci zawalczy Konstanty Dombrowicz i to niezależnie od tego,k czy będzie miał poparcie Platformy czy nie. Obecny prezydent jeszcze kilka miesięcy temu był przekonany, że nikt mu nie jest w stanie zagrozić w zwycięskim marszu do trzeciej kadencji. Ale tę pewność siebie stracił po sromotnej klęsce swojego syna Konstantego-juniora w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jeśli przyjąć, że to był także probierz popularności Konstantego-seniora, to rzeczywiście pozycja obecnego prezydenta nie jest tak mocna, jakby się jeszcze do niedawna wydawało.
Wszystko wskazuje więc na to, że PO postawi na obecnego wojewodę kujawsko-pomorskiego Rafała Bruskiego. Tylko czy stosunkowo mało znany Bruski spełni oczekiwania Platformy? Partia liczy na to, że jak Bruski zacznie się pokazywać jako polityk bardziej bydgoski niż kujawsko-pomorski, to jego notowania wzrosną. Bruski już zaczął tę strategię realizować, biorąc udział w organizowanej przez Towarzystwo Miłośników Miasta Bydgoszczy debacie na temat metropolii bydgosko-toruńskiej.
A jeśli nie Bruski to kto? Na ławce potencjalnych kandydatów, spośród których PO mogłaby wybierać, nie ma już nikogo.
Na lewą stronę sceny politycznej weszła poseł Grażyna Ciemniak. Po dwóch latach przerwy wróciła na Wiejską, ale nie ukrywa, że rozważa powrót do Ratusza, w którym 10 lat temu była zastępcą prezydenta. Kilka dni temu mówiła, że chce przypomnieć bydgoszczanom, że to dzięki niej, trwa w naszym mieście wielka modernizacja sieci wodociągowej. Sęk w tym, że na razie mieszkańcy z tych remontów odczuwają dwie rzeczy - ciągle rozkopane ulice i jedne z najwyższych cen wody w kraju.
Ciemniak popierana przez SdPl prawdopodobnie ma więcej zwolenników niż Jan Szopiński z SLD, który jako jeden z pierwszych ogłosił, że chce startować na prezydenta Bydgoszczy. Ale i tak dwóch kandydatów po lewej stronie sceny politycznej, która cieszy się raczej marginalnym poparciem Polaków to chyba za dużo, aby mówić o jakichkolwiek szansach któregoś z nich. W dodatku kto wie, czy nie pojawi się trzeci kandydat, były prezydent Roman Jasiakiewicz.
Wprawdzie wcześniej już dwa razy przegrał z Dombrowiczem, ale nie mówi jednoznacznie nie. Wielu mieszkańców wciąż dobrze wspomina Jasiakiewicza, za którego powstała duża część Trasy W-Z, węzeł Zachodni czy hala Łuczniczki. Niektórzy twierdzą, że nie odważy się kolejny raz stawać na ringu drugiej tury z obecnym prezydentem, choćby z powodu braku zaplecza i poparcia politycznego.
Fotelem prezydenckim zainteresowany jest też poseł Eugeniusz Kłopotek, gwiazda medialna PSL. Trudno sobie jednak wyobrazić na fotelu prezydenta Bydgoszczy kogoś kto mówi, że wystartuje w wyborach po to, żeby poprawiać warunki nauki w szkołach... wiejskich.
Nie lada problem ma PiS. Najbardziej znanym politykiem tej partii jest w Bydgoszczy poseł Tomasz Latos. I tylko on mógłby próbować gry o zwycięstwo. Ale nie jest zainteresowany. Dlatego w partii Jarosława Kaczyńskiego trwa jeszcze szukanie kogoś, kto mógłby podjąć walkę. Może któryś z radnych - Piotr Król lub Marek Gralik.
Nie ma żadnych wątpliwości, że o prezydenturę po raz trzeci zawalczy Konstanty Dombrowicz i to niezależnie od tego,k czy będzie miał poparcie Platformy czy nie. Obecny prezydent jeszcze kilka miesięcy temu był przekonany, że nikt mu nie jest w stanie zagrozić w zwycięskim marszu do trzeciej kadencji. Ale tę pewność siebie stracił po sromotnej klęsce swojego syna Konstantego-juniora w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jeśli przyjąć, że to był także probierz popularności Konstantego-seniora, to rzeczywiście pozycja obecnego prezydenta nie jest tak mocna, jakby się jeszcze do niedawna wydawało.
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Kto ma szansę zostać prezydentem Bydgoszczy
jacek.killman
30.11.09, 22:02
To bardzo smutne, że moje 360 - tysięczne miasto nie posiada nawet jednego niekontrowersyjnego kandydata na prezydenta, któremu los miasta nie byłby obojętny. Gdyby Kazimierz Wielki mógł to »
-
Jak PO poprze Jasnie Oświeconego
zdrajca1
30.11.09, 22:07
to w tym mieście bedzie skonczona.Myśl Pawełku .Myśl.»
-
Kto ma szansę zostać prezydentem Bydgoszczy
irizar
01.12.09, 18:01
Bydgoszczy potrzeba przede wszystkim człowieka z Bydgoszczy. Kogoś, kto będzierozumiał klimat tego miasta, kogoś je kochał od małego. Człowiek pochodzący zLudowic, po otrzymaniu władzy »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć


