Może i My: Jak nie zaginąć na morzu
2008-08-22
, aktualizacja: 22.08.2008 00:00
Jest w tej szancie wszystko, co być powinno: irlandzkie zaśpiewy i instrumentarium, narzucający się rytm i w ogóle - pachnie to wszystko morzem. Słychać, widać i czuć, że napisał to człowiek znad morza.
Stella Maris - gwiazda morza. To o niej śpiewają chłopcy z Może i My. Głębokie basy, otwierające piosenkę, a jednocześnie wprowadzające cię w świat roboty na morzu. Whistle (irlandzka piszczałka o charakterystycznym brzmieniu), dzięki której magicznie przenosisz się w świat wolnych ludzi, żyjących z żywiołu morskiego. Wszystko to razem powoduje, że od razu zaakceptujecie "Stellę Maris" jako pełnokrwistą, barwną szantę.
Jeszcze jedno: pierwotnie (niech stare wilki morskie wybaczą mi ten wtręt; mówię teraz do tych, co morskiej wiary nie kochają) służyły szanty do zagrzewania ku wspólnej robocie. Wspólnie śpiewane, nadawały rytm harówie odbębnianej ręka w rękę na pokładzie. Stąd tak dużo tam jest zakrzyknięć, nawoływań do roboty (np. często powtarzające się "hej, hej ciągnij go!"). Inne - śpiewane w portowych tawernach - służyły rozrywce. "Stella Maris", mimo że pozbawiona okrzyków i nawoływań do wytężonej roboty, ma ten rytm, do którego dobrze się pracuje.
A co do tekstu? To modlitwa żeglarza. Bo Stella Maris to nie tylko nazwa gwiazdy wiodącej do celu na morskim bezdrożu. To także jedno z imion nadawanych Maryi. Żeglarz modli się do gwiazdy, ale jednocześnie zanosi też błagania - o dobry powrót - do Matki Bożej. Nie ma co się tutaj doszukiwać jakichś głębokich warstw tekstowych, jakichś wyrafinowanych rymów czy sensów i nadsensów. To prosta, marynarska pieśń. Mamy ją śpiewać razem, wszyscy razem, gdy w kuflu widać już dno, muzyka gra coraz skoczniej, a za oknem tawerny powoli wstaje świt, gasząc jedyną wskazówkę i nadzieję tych, co zagubili się na nocnym morzu: Stella Maris.
Stella Maris
sł. i muz. - Tomasz Dziaman
Dom za rufą dawno został już,
My płyniemy na morza pełne burz.
Ty jak zawsze nas w opiece miej,
Świeć nad nami i prowadź do kej.
Nie pozwalaj nam na wachcie spać,
Chroń od zguby marynarską brać.
Z rumem w serca wlej otuchę nam,
By nikt z nas nie został nigdy sam.
Stella Maris, Stella Maris -
Z Tobą życie upłynie,
Żeglarz nie zginie,
Jeszcze jedno: pierwotnie (niech stare wilki morskie wybaczą mi ten wtręt; mówię teraz do tych, co morskiej wiary nie kochają) służyły szanty do zagrzewania ku wspólnej robocie. Wspólnie śpiewane, nadawały rytm harówie odbębnianej ręka w rękę na pokładzie. Stąd tak dużo tam jest zakrzyknięć, nawoływań do roboty (np. często powtarzające się "hej, hej ciągnij go!"). Inne - śpiewane w portowych tawernach - służyły rozrywce. "Stella Maris", mimo że pozbawiona okrzyków i nawoływań do wytężonej roboty, ma ten rytm, do którego dobrze się pracuje.
A co do tekstu? To modlitwa żeglarza. Bo Stella Maris to nie tylko nazwa gwiazdy wiodącej do celu na morskim bezdrożu. To także jedno z imion nadawanych Maryi. Żeglarz modli się do gwiazdy, ale jednocześnie zanosi też błagania - o dobry powrót - do Matki Bożej. Nie ma co się tutaj doszukiwać jakichś głębokich warstw tekstowych, jakichś wyrafinowanych rymów czy sensów i nadsensów. To prosta, marynarska pieśń. Mamy ją śpiewać razem, wszyscy razem, gdy w kuflu widać już dno, muzyka gra coraz skoczniej, a za oknem tawerny powoli wstaje świt, gasząc jedyną wskazówkę i nadzieję tych, co zagubili się na nocnym morzu: Stella Maris.
Stella Maris
sł. i muz. - Tomasz Dziaman
Dom za rufą dawno został już,
My płyniemy na morza pełne burz.
Ty jak zawsze nas w opiece miej,
Świeć nad nami i prowadź do kej.
Nie pozwalaj nam na wachcie spać,
Chroń od zguby marynarską brać.
Z rumem w serca wlej otuchę nam,
By nikt z nas nie został nigdy sam.
Stella Maris, Stella Maris -
Z Tobą życie upłynie,
Żeglarz nie zginie,
Ląd ujrzę w mroku głębinie.
Gdy będziemy świat opływać wszerz,
Ty od złego w nocy ciągle strzeż.
Nad nami czuwaj tak jak czuwa Bóg,
By nie zagrzmiał w morzu śmierci róg.
Świeć jak księżyc, gdy ma pełni moc,
Odsuń od nas ciemnych myśli noc
Jak latarnia wskazuj stary ląd,
Abym ujrzał znów rodzinę mą.
Może i My
Zespół istnieje od października 2004 r. Jego założycielem i jednocześnie frontmanem jest Tomasz "Dziki" Dziaman (główny wokal, flety, whistle), były członek szczecińskiego zespołu Mare Nostrum. W skład zespołu wchodzą jeszcze: Jakub "Bryzgacz" Bryzgalski (bodhran, bones, wokal), Łukasz "Bursztyn" Malinowski (skrzypce, wokal), Bartosz "BartAS" Styś (bas), Wojtek "Magik" Chwil (gitara, wokal), Maciej "Wykon" Majcherczak (akordeon). Na przełomie maja i czerwca zespół wydał swoją debiutancką płytę zatytułowaną "Folk You". Kapela jest współorganizatorem dwóch ostatnich edycji Bydgoskiego Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "Szanty nad Brdą". Przynajmniej raz w tygodniu Może i My gra i śpiewa w pubie Kubryk na ul. Podwale.
Gdy będziemy świat opływać wszerz,
Ty od złego w nocy ciągle strzeż.
Nad nami czuwaj tak jak czuwa Bóg,
By nie zagrzmiał w morzu śmierci róg.
Świeć jak księżyc, gdy ma pełni moc,
Odsuń od nas ciemnych myśli noc
Jak latarnia wskazuj stary ląd,
Abym ujrzał znów rodzinę mą.
Może i My
Zespół istnieje od października 2004 r. Jego założycielem i jednocześnie frontmanem jest Tomasz "Dziki" Dziaman (główny wokal, flety, whistle), były członek szczecińskiego zespołu Mare Nostrum. W skład zespołu wchodzą jeszcze: Jakub "Bryzgacz" Bryzgalski (bodhran, bones, wokal), Łukasz "Bursztyn" Malinowski (skrzypce, wokal), Bartosz "BartAS" Styś (bas), Wojtek "Magik" Chwil (gitara, wokal), Maciej "Wykon" Majcherczak (akordeon). Na przełomie maja i czerwca zespół wydał swoją debiutancką płytę zatytułowaną "Folk You". Kapela jest współorganizatorem dwóch ostatnich edycji Bydgoskiego Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "Szanty nad Brdą". Przynajmniej raz w tygodniu Może i My gra i śpiewa w pubie Kubryk na ul. Podwale.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






