Nowy egzamin gimnazjalny. Jedni chwalą, inni narzekają
27.08.2011
, aktualizacja: 26.08.2011 22:54
Sześć egzaminów, po dwa dziennie, między nimi krótka przerwa - tak będzie wyglądał nowy test gimnazjalny. Dyrektorzy szkół są podzieleni: część się nim zachwyca, inni twierdzą, że uczniowie nie są na te zmiany gotowi
Dotąd było tak: gimnazjaliści zdawali testy przez trzy dni. Pierwszego - z przedmiotów humanistycznych, drugiego - z matematyczno-przyrodniczych. Na koniec - z języka obcego. Najczęściej wybierali angielski.
W tym roku będzie inaczej. Centralna Komisja Egzaminacyjna już podała szczegółowy plan.
Egzamin rozpocznie się we wtorek 24 kwietnia. Tego dnia uczniowie napiszą dwa testy. Pierwszy - z historii i wiedzy o społeczeństwie. Potrwa godzinę, będą na nim tylko zadania zamknięte. Drugi - z języka polskiego. Ten będzie trudniejszy (pojawią się pytania otwarte) i dłuższy, bo półtoragodzinny. Między egzaminami zaplanowano 45-minutową przerwę.
Następnego dnia gimnazjaliści przystąpią do części matematyczno-przyrodniczej. Też w dwóch turach. Najpierw zdadzą testy z biologii, chemii, fizyki i geografii. Później - z matematyki.
W czwartek, na koniec, czeka ich egzamin z języka obcego. Ale znów niejeden. Wcześniej odbędzie się egzamin na poziomie podstawowym, po przerwie - na rozszerzonym. Uczniowie, którzy i w podstawówce i gimnazjum uczyli się tego samego języka - będą musieli podejść do obu części. Jeśli w gimnazjum rozpoczęli naukę nowego - wystarczy, gdy zdadzą poziom podstawowy. Zaświadczenie o wynikach nie będzie w punktach, jak dotąd, ale w procentach i centylach.
Po co te zmiany? - Wyniki testów jednoznacznie pokażą: w czym uczeń odnosi sukcesy, a gdzie ma braki - mówi Maria Mościcka, dyrektor Gimnazjum nr 16 na Wyżynach. - Wcześniej winą za słabe wyniki z części humanistycznej obarczano polonistów. Teraz takiej wymówki nie będzie. Dobrze też, że z testów znika szeroko pojęta sztuka. To duży plus. W końcu nauka tego przedmiotu będzie bardziej praktyczna. Wcześniej nauczyciele musieli omawiać z uczniami życiorysy najważniejszych twórców. Teraz będą mogli w końcu porysować, posłuchać muzyki, czy wyjść na koncert.
Piotr Straszewski, dyrektor sportowego Gimnazjum nr 1 w Fordonie, nie podziela entuzjazmu Mościskiej. - Zmiany są wprowadzane zbyt szybko - twierdzi. - Rozczłonkowanie części humanistycznej na pojedyncze przedmioty to złe rozwiązanie. Niepotrzebne, a przede wszystkim przedwczesne. Absolwent gimnazjum nie jest na to gotowy. Dlatego nie sądzę, by nowa formuła poprawiła wyniki uczniów.
Nauczyciele z Gimnazjum nr 29 przy ul. Koronowskiej też nie są zgodni w ocenie nowego egzaminu. - Głosy są podzielone - przyznaje Andrzej Kaczmarek, szef szkoły. - Ale w tym roku wyniki testów były naprawdę kiepskie w całym kraju, więc w nowościach pokładam nadzieję. Może będzie lepiej.
Tegoroczni absolwenci bydgoskich gimnazjów podczas kwietniowego egzaminu średnio zdobyli z części humanistycznej po 26,18 pkt, a z matematyczno-przyrodniczej - 24,49. To wynik dużo gorszy niż przed rokiem. A już wówczas - o teście matematyczno-przyrodniczym mówiło się "pogrom", "trudniejszy niż egzamin dojrzałości".
- Teraz, w nowej formule, pierwsza część egzaminu, ta łatwiejsza, będzie jak rozgrzewka - mówi Adrian Sajna, wicedyrektor Gimnazjum nr 50 przy VI LO. - Druga, bardziej wymagająca, potrwa dłużej, bo aż 1,5 godz. To może wpłynąć na lepsze wyniki. Pod warunkiem że twórcy egzaminu nie dołożą większej ilości zadań.
Egzamin gimnazjalny nazywany jest "małą maturą", bo trwa aż trzy dni i decyduje o przyszłości uczniów. Od liczby zdobytych punktów zależy, czy zostaną przyjęci do prestiżowych liceów. Łącznie do zdobycia uczniowie mają 100 pkt (po 50 z pierwszych dwóch części).
Bydgoskich nauczycieli czekają jeszcze spotkania z przedstawicielami Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. - Wtedy poznamy szczegóły, bo ciągle nie wiadomo, jak ma wyglądać praktycznie przebieg tych egzaminów - mówi Mościcka.
W tym roku będzie inaczej. Centralna Komisja Egzaminacyjna już podała szczegółowy plan.
Egzamin rozpocznie się we wtorek 24 kwietnia. Tego dnia uczniowie napiszą dwa testy. Pierwszy - z historii i wiedzy o społeczeństwie. Potrwa godzinę, będą na nim tylko zadania zamknięte. Drugi - z języka polskiego. Ten będzie trudniejszy (pojawią się pytania otwarte) i dłuższy, bo półtoragodzinny. Między egzaminami zaplanowano 45-minutową przerwę.
Następnego dnia gimnazjaliści przystąpią do części matematyczno-przyrodniczej. Też w dwóch turach. Najpierw zdadzą testy z biologii, chemii, fizyki i geografii. Później - z matematyki.
W czwartek, na koniec, czeka ich egzamin z języka obcego. Ale znów niejeden. Wcześniej odbędzie się egzamin na poziomie podstawowym, po przerwie - na rozszerzonym. Uczniowie, którzy i w podstawówce i gimnazjum uczyli się tego samego języka - będą musieli podejść do obu części. Jeśli w gimnazjum rozpoczęli naukę nowego - wystarczy, gdy zdadzą poziom podstawowy. Zaświadczenie o wynikach nie będzie w punktach, jak dotąd, ale w procentach i centylach.
Po co te zmiany? - Wyniki testów jednoznacznie pokażą: w czym uczeń odnosi sukcesy, a gdzie ma braki - mówi Maria Mościcka, dyrektor Gimnazjum nr 16 na Wyżynach. - Wcześniej winą za słabe wyniki z części humanistycznej obarczano polonistów. Teraz takiej wymówki nie będzie. Dobrze też, że z testów znika szeroko pojęta sztuka. To duży plus. W końcu nauka tego przedmiotu będzie bardziej praktyczna. Wcześniej nauczyciele musieli omawiać z uczniami życiorysy najważniejszych twórców. Teraz będą mogli w końcu porysować, posłuchać muzyki, czy wyjść na koncert.
Piotr Straszewski, dyrektor sportowego Gimnazjum nr 1 w Fordonie, nie podziela entuzjazmu Mościskiej. - Zmiany są wprowadzane zbyt szybko - twierdzi. - Rozczłonkowanie części humanistycznej na pojedyncze przedmioty to złe rozwiązanie. Niepotrzebne, a przede wszystkim przedwczesne. Absolwent gimnazjum nie jest na to gotowy. Dlatego nie sądzę, by nowa formuła poprawiła wyniki uczniów.
Nauczyciele z Gimnazjum nr 29 przy ul. Koronowskiej też nie są zgodni w ocenie nowego egzaminu. - Głosy są podzielone - przyznaje Andrzej Kaczmarek, szef szkoły. - Ale w tym roku wyniki testów były naprawdę kiepskie w całym kraju, więc w nowościach pokładam nadzieję. Może będzie lepiej.
Tegoroczni absolwenci bydgoskich gimnazjów podczas kwietniowego egzaminu średnio zdobyli z części humanistycznej po 26,18 pkt, a z matematyczno-przyrodniczej - 24,49. To wynik dużo gorszy niż przed rokiem. A już wówczas - o teście matematyczno-przyrodniczym mówiło się "pogrom", "trudniejszy niż egzamin dojrzałości".
- Teraz, w nowej formule, pierwsza część egzaminu, ta łatwiejsza, będzie jak rozgrzewka - mówi Adrian Sajna, wicedyrektor Gimnazjum nr 50 przy VI LO. - Druga, bardziej wymagająca, potrwa dłużej, bo aż 1,5 godz. To może wpłynąć na lepsze wyniki. Pod warunkiem że twórcy egzaminu nie dołożą większej ilości zadań.
Egzamin gimnazjalny nazywany jest "małą maturą", bo trwa aż trzy dni i decyduje o przyszłości uczniów. Od liczby zdobytych punktów zależy, czy zostaną przyjęci do prestiżowych liceów. Łącznie do zdobycia uczniowie mają 100 pkt (po 50 z pierwszych dwóch części).
Bydgoskich nauczycieli czekają jeszcze spotkania z przedstawicielami Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. - Wtedy poznamy szczegóły, bo ciągle nie wiadomo, jak ma wyglądać praktycznie przebieg tych egzaminów - mówi Mościcka.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów






