Robert Kościecha: Teraz liczy się Polonia

mpa
2009-12-31 , aktualizacja: 30.12.2009 19:06
A A A Drukuj
- W Bydgoszczy na pewno jest silniejszy zespół niż w ubiegłym roku. Myślę, że pierwsza czwórka albo nawet strefa medalowa są dla nas osiągalne - mówi Robert Kościecha, nowy żużlowiec Polonii
Robert Kościecha po raz drugi w swojej karierze został żużlowcem bydgoskiej Polonii
Fot. Wojciech Kardas / AG
Robert Kościecha po raz drugi w swojej karierze został żużlowcem bydgoskiej Polonii


Marta Paepke: Ciężko było pana przekonać do startów w bydgoskim klubie?

Robert Kościecha: Poszło dość szybko. Jeździłem w Polonii w 2006 roku, więc poza prezesem Jackiem Wojciechowskim znałem tam praktycznie wszystkich.

Nie była to dla pana jedyna oferta. Co zaważyło na tym, że zobaczymy pana w sezonie 2010 w Bydgoszczy?

- Na pewno fakt, że Polonia jeździ w ekstralidze i to, że jest blisko mojego miejsca zamieszkania, czyli Torunia. Pozwoli mi to na zachowanie części dotychczasowych sponsorów, a także bazy sprzętowej. Poza tym mniej czasu będę marnował na dojazdy.

Od kiedy trwały rozmowy?

- Nie pamiętam dokładnie, kiedy się zaczęły. Nie trwały jednak długo, bo już na początku grudnia byliśmy dogadani.

Kiedy zacznie się pan przygotowywać do przyszłorocznych startów?

- Przygotowania trwają cały czas. Co roku trenuję według sprawdzonego cyklu i w tym roku go nie zmieniam. W tej chwili jestem na etapie ćwiczeń ogólnorozwojowych. Gram w piłkę nożną, w hokeja, chodzę na siłownię.

A sprzęt na następny sezon jest już zamówiony, czy może przyjechał już do Polski?

- Jeszcze za wcześnie, żeby przyjechał. Jesteśmy w fazie zamawiania poszczególnych części, które będą na miejscu w lutym.

Skoro będzie się pan przygotowywał do sezonu według sprawdzonego cyklu, to znaczy, że nie wybierze się pan na obóz z zawodnikami?

- Nie będzie typowego obozu, tylko 3-4 dni integracji. To zresztą nie ma większego sensu, bo jesteśmy profesjonalistami, od których wymaga się wyników. A jeżeli ktoś nie przepracował solidnie całej zimy, to dwa tygodnie obozu przed sezonem nie zniwelują tych braków. Nie ma więc sensu, żeby klub marnował pieniądze na taki długi wyjazd.

Jak ocenia pan przyszłoroczny skład Polonii?

- Na pewno jest to zespół silniejszy niż w ubiegłym roku. Myślę, że pierwsza czwórka albo nawet strefa medalowa powinna być w sferach naszych możliwości.

Pamiętam, że w trakcie rozmowy po jednym z meczów derbowych powiedział pan, że rok jazdy w Polonii nie wystarczy, żeby poznać ten tor. Czeka więc pana nauka w kolejnym sezonie?

- To nie do końca tak. Najważniejsze, żeby dopasować się ze sprzętem. Jeżeli w tej kwestii wszystko będzie grało, to wystarczy trochę pojeździć i myślę, że rozgryzę ten tor. Fakt, że już tu startowałem, na pewno mi pomoże. Mam nadzieję, że wcześniej zdobyte doświadczenie pozwoli mi dobrze jeździć i zdobywać wiele punktów w Bydgoszczy.

Czy znajomość innych zawodników też pomaga w lepszej jeździe i stworzeniu drużyny?

- Na pewno. Znamy się właściwie wszyscy, a w dodatku z Andreasem Jonssonem czy Grzegorzem Walaskiem jeździliśmy już w lidze szwedzkiej.

A w przyszłym sezonie w Piraternie Motala oprócz pana będą startowali Emil Sajfutdinow i Antonio Lindbäck.

- To dobrze dla drużyny, bo lepiej, kiedy jeździ się z zawodnikami, których dobrze się zna, niż w sytuacji ciągłych zmian.

Nie żal było żegnać się z zespołem Unibaksu Toruń, z którym był pan silnie związany?

- Sytuacja była pechowa i musiałem odejść z Torunia. Myślę, że nie będzie jednak żadnego problemu, bo pozostaję w dobrych stosunkach z działaczami i zawodnikami. Dla mnie teraz jest jednak najważniejszy fakt, że jeżdżę w Bydgoszczy i chcę zdobywać dla tej drużyny jak najwięcej punktów i cieszyć swoją jazdą kibiców.



Rozmawiała Marta Paepke

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

SERWISY SPECJALNE

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Dbam i segreguję

Ekologia i segregacja z REMONDIS