Skandal w ratuszu. Zamiast boiska mogą skosić ogródek
2011-04-26
, aktualizacja: 26.04.2011 12:13
Piłkarze Polonii czekali dwa lata na nową kosiarkę do swego boiska. I jak wreszcie miasto ją klubowi kupiło, okazało się, że dostali sprzęt do koszenia trawy w ogródku
Piłkarskie boisko ma 6000 m kw. Polonia gra w klasie okręgowej, ale nawet na takim poziomie trawa musi być równo skoszona i mieć ok. 3 centymetrów wysokości. Klub przez dwa lata prosił ratusz o zafundowanie odpowiedniej kosiarki. Trawa rosła, poloniści radzili sobie, jak umieli.
- Nie mieliśmy wyjścia. Wynajmowaliśmy firmę, która nam to robiła. Z tym jednak wiązały się koszty, a my nie jesteśmy bogatym klubem. Znacznie taniej byłoby, gdybyśmy posiadali własny sprzęt - mówi Przemysław Napierała, prezes KP Polonia.
Po długim oczekiwaniu szczęście wreszcie uśmiechnęło się do klubu. - Dostaliśmy wiadomość, że w klubie pojawi się nowa kosiarka. Powiedziano nam, że miasto może przekazać na ten cel nie więcej niż 6,5 tys. zł. Sami jednak musieliśmy znaleźć odpowiedni model. Bardzo szybko zabraliśmy się do pracy i udało się - wspomina Napierała.
Działacze ostatecznie zdecydowali się na kosiarkę podobną do tej, jaką dysponowała firmą kosząca murawę. W końcu upragniony sprzęt pojawił się w klubie. Radość bardzo szybko jednak zamieniła się najpierw w niedowierzanie, a później złość. Dlaczego?
- Dostaliśmy nową kosiarkę i to nie tanią. Ratusz zapłacił dokładnie 5,6 tys. zł. Problem w tym, że był to model ogrodowy. Nie dość, że było to zupełnie coś innego niż sami wskazaliśmy, to w dodatku trudno czymś takim kosić boisko - dodaje Napierała. - Zaczęliśmy żartować, że trzeba będzie zatrudnić na etat człowieka do jej obsługi. Bo przecież mnóstwo czasu zajęłoby skoszenia boiska takim sprzętem - kontynuuje.
Prezentu od ratusza miejski klub, jakim jest Polonia, odmówić nie mógł. - Postanowiliśmy zobaczyć, czy to w ogóle działa na boisku - dodaje Napierała. Kosiarka działała, ale nie wytrzymała długo ścinania tysięcy metrów kwadratowych. - Chcieliśmy przygotować na wiosnę murawę do gry, ale się zepsuła w połowie boiska - stwierdza szef KP Polonia.
Kosiarka za 5,6 tysiąca stoi teraz w serwisie. Z naprawą też są kłopoty. Okazało się, że to model wprawdzie ogrodowy, ale bardzo rzadki. Trudno do niego o części.
Sprawa trafiła aż na obrady komisji sportu i turystyki rady miasta. Radni najpierw śmiechem, a potem zdziwieniem reagowali na opowieści szefa piłkarzy Polonii. - Trudno powstrzymać śmiech, jak się widzi coś takiego - tłumaczy radny Tomasz Rega. - Jeszcze niedawno działałem w Stowarzyszeniu Piłkarskim Zawisza i trochę się orientuje w organizacji klubu. Dlatego też nie mogę zrozumieć, jak ktoś mógł wpaść na taki pomysł, by zakupić taką kosiarkę - dodaje.
- Nie ma sensu tym kosić, bo zanim się dojdzie do końca, to tam, gdzie się rozpoczęło zdąży wyrosnąć już nowa trwa - żartowali pozostali radni.
Zastępca prezydenta Bydgoszczy Sebastian Chmara był wściekły. - To skandal, że miejskie pieniądze są tak marnotrawione. Przecież od samego początku wiadomo było, że tą kosiarką nie da się kosić dużego boiska. Musimy cała sprawę wyjaśnić - mówił.
W ratuszu rozpoczęło się dochodzenie, kto zamówił sprzęt dla klubu. Działo się to za kadencji poprzednich władz, urzędnik odpowiedzialny na zakup kosiarki nadal pracuje w ratuszu. Dlaczego zamówił taki model jednak nie wiadomo, bo poszedł na urlop. Na razie nie wiadomo też, czy klub ostatecznie doczeka się nowego sprzętu do koszenia trawy z boiska, które swoim stanem odbiega od standardów przyjętych nawet w A klasie.
- Nie mieliśmy wyjścia. Wynajmowaliśmy firmę, która nam to robiła. Z tym jednak wiązały się koszty, a my nie jesteśmy bogatym klubem. Znacznie taniej byłoby, gdybyśmy posiadali własny sprzęt - mówi Przemysław Napierała, prezes KP Polonia.
Po długim oczekiwaniu szczęście wreszcie uśmiechnęło się do klubu. - Dostaliśmy wiadomość, że w klubie pojawi się nowa kosiarka. Powiedziano nam, że miasto może przekazać na ten cel nie więcej niż 6,5 tys. zł. Sami jednak musieliśmy znaleźć odpowiedni model. Bardzo szybko zabraliśmy się do pracy i udało się - wspomina Napierała.
Działacze ostatecznie zdecydowali się na kosiarkę podobną do tej, jaką dysponowała firmą kosząca murawę. W końcu upragniony sprzęt pojawił się w klubie. Radość bardzo szybko jednak zamieniła się najpierw w niedowierzanie, a później złość. Dlaczego?
- Dostaliśmy nową kosiarkę i to nie tanią. Ratusz zapłacił dokładnie 5,6 tys. zł. Problem w tym, że był to model ogrodowy. Nie dość, że było to zupełnie coś innego niż sami wskazaliśmy, to w dodatku trudno czymś takim kosić boisko - dodaje Napierała. - Zaczęliśmy żartować, że trzeba będzie zatrudnić na etat człowieka do jej obsługi. Bo przecież mnóstwo czasu zajęłoby skoszenia boiska takim sprzętem - kontynuuje.
Prezentu od ratusza miejski klub, jakim jest Polonia, odmówić nie mógł. - Postanowiliśmy zobaczyć, czy to w ogóle działa na boisku - dodaje Napierała. Kosiarka działała, ale nie wytrzymała długo ścinania tysięcy metrów kwadratowych. - Chcieliśmy przygotować na wiosnę murawę do gry, ale się zepsuła w połowie boiska - stwierdza szef KP Polonia.
Kosiarka za 5,6 tysiąca stoi teraz w serwisie. Z naprawą też są kłopoty. Okazało się, że to model wprawdzie ogrodowy, ale bardzo rzadki. Trudno do niego o części.
Sprawa trafiła aż na obrady komisji sportu i turystyki rady miasta. Radni najpierw śmiechem, a potem zdziwieniem reagowali na opowieści szefa piłkarzy Polonii. - Trudno powstrzymać śmiech, jak się widzi coś takiego - tłumaczy radny Tomasz Rega. - Jeszcze niedawno działałem w Stowarzyszeniu Piłkarskim Zawisza i trochę się orientuje w organizacji klubu. Dlatego też nie mogę zrozumieć, jak ktoś mógł wpaść na taki pomysł, by zakupić taką kosiarkę - dodaje.
- Nie ma sensu tym kosić, bo zanim się dojdzie do końca, to tam, gdzie się rozpoczęło zdąży wyrosnąć już nowa trwa - żartowali pozostali radni.
Zastępca prezydenta Bydgoszczy Sebastian Chmara był wściekły. - To skandal, że miejskie pieniądze są tak marnotrawione. Przecież od samego początku wiadomo było, że tą kosiarką nie da się kosić dużego boiska. Musimy cała sprawę wyjaśnić - mówił.
W ratuszu rozpoczęło się dochodzenie, kto zamówił sprzęt dla klubu. Działo się to za kadencji poprzednich władz, urzędnik odpowiedzialny na zakup kosiarki nadal pracuje w ratuszu. Dlaczego zamówił taki model jednak nie wiadomo, bo poszedł na urlop. Na razie nie wiadomo też, czy klub ostatecznie doczeka się nowego sprzętu do koszenia trawy z boiska, które swoim stanem odbiega od standardów przyjętych nawet w A klasie.
Najnowsze wiadomości
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Skandal w ratuszu. Zamiast boiska mogą skosić o...
marci-nkuch
26.04.11, 12:49
Widzę że urzędasy nieźle się tam bawią za nasze pieniądze, gratuluję dobrego humoru.»
-
Re: Skandal w ratuszu. Zamiast boiska mogą skosić
dziwny22
26.04.11, 13:28
To są jakieś bzdury. Ja przez kilkanaście lat kosiłem okolo 5000 m2, a więc porównywalny obszar, zwykłą kosiarką spalinową kupioną za 1200 zł i tylko na zimę oddawałem ją do serwisu za »
-
Re: Skandal w ratuszu. Zamiast boiska mogą skosić
05tupolew
27.04.11, 03:25
Sory, ale nie wszystko jest winą kondoma. Jeżeli Pan Chmara jest bardziej zajęty swoim urlopem, konferansjerką, jajkami wielkanocnymi, niż pracą, to nie zwalajmy wszystkiego na poprzednią »




