Co absolwent robi po studiach? Żacy pod lupą
2010-09-10
, aktualizacja: 10.09.2010 11:51
Śledzenie kariery studentów będzie obowiązkiem szkół wyższych już w przyszłym roku. Tylko jak namówić absolwentów do kontaktów z byłą uczelnią?
ZOBACZ TAKŻE
- "Rz": prace magisterskie na zlecenie firm (04-02-11, 07:27)
- "Rz": Kryzys dobry dla inżynierów (15-11-10, 07:11)
- Koniec zysków z kredytu studenckiego (12-11-10, 18:28)
- "Metro": student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny (03-11-10, 07:19)
- Pracodawcy: Uczelnie są oderwane od biznesu (15-09-10, 11:00)
- Idzie młodość w nauce (15-09-10, 17:00)
- Rynek pracy zweryfikował oczekiwania zarobkowe absolwentów (26-04-10, 21:00)
- Brytyjscy absolwenci bez pracy (08-01-10, 09:54)
Co robi absolwent po odebraniu dyplomu licencjata lub magistra? Najczęściej znika. Uczelnie stają na głowie, by zachęcić byłych studentów do regularnego kontaktu, ale statystyki biur karier pokazują, że ci niechętnie dzielą się informacjami ze swojego pozauczelnianego życia.
Na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego zgłosiło się tylko 913 osób na prawie 4 tys. studentów co roku kończących naukę. Wyższa Szkoła Gospodarki ma w bazie 600 studentów, dane drogą elektroniczną zbiera jednak dopiero od 2008 r. Podobnie jest na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym. - Nie można nikogo zmusić, żeby regularnie kontaktował się z uczelnią, chociaż bardzo nam zależy, żeby tak było - mówi Jakub Kucharski, rzecznik UTP. - Co roku wypuszczamy w świat 1700 absolwentów, a ci, którzy zarejestrowali się w naszym biurze karier, to garstka.
Ale uczelnie muszą znaleźć sposób na efektywne zbieranie danych o absolwentach. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce, by od października 2011 r. monitorowanie byłych studentów było obowiązkowe. - Będziemy wiedzieć, jakie umiejętności faktycznie przydają się na rynku pracy. Łatwiej też będzie ocenić uczelnię, na ile skutecznie kształci - mówi Bartosz Loba, rzecznik prasowy ministerstwa. - Dane, które uczelnie zbiorą, pomogą dostosować ofertę programową do oczekiwań pracodawców i potrzeb rynku pracy, a także otwierać nowe atrakcyjne kierunki, na które czeka gospodarka.
Tylko jak to zrobić? - Już pierwszorocznym studentom trzeba powtarzać, że kontakt z uczelnią jest ważny - mówi Marzena Sobczak, dziekan wydziału społeczno-ekonomicznego WSG. - Ale to nie wystarczy: trzeba wymyślić sposób, jak ich przy sobie zatrzymać.
Jednym słowem - informowanie uczelni o swojej karierze musi się studentom opłacać. - U nas są to zniżki na drugi kierunek studiów, a nawet rabaty dla członków rodziny czy znajomych - wylicza Agnieszka Dąbrowska, kierownik biura karier WSG. - O monitorowaniu pomyśleliśmy już kilka lat temu. Powstała specjalna strona przeznaczona wyłącznie dla tych, którzy są naszymi absolwentami. Mogą wypełnić ankietę, dzięki której wiemy, gdzie znaleźli pracę, czy dyplom przydał im się w poszukiwaniu etatu i czy pracują w swoim zawodzie. W zamian za to mogą liczyć na nasze doradztwo zawodowe czy pomoc w kontaktach z przedsiębiorcami.
Najwięcej ankiet ma Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa. Prosi absolwentów - na razie tylko tych z administracji i pedagogiki - o wypełnienie kwestionariuszy w dniu rozdawania dyplomów. Nic na siłę, ale też nikt nie odmawia. - Wręczanie dyplomów zawsze jest w grudniu, czyli kilka miesięcy po realnym zakończeniu studiów - wyjaśnia Monika Żuchlińska, rzecznik KPSW. - Mamy więc jakiś ogląd na losy naszych podopiecznych - to 70 proc. absolwentów.
Wypełnione ankiety to kopalnia wiedzy dla samej uczelni. - Wiedząc, gdzie studenci znajdują pracę, wprowadzamy nowe szczegółowe specjalizacje dyplomowania - dodaje Żuchlińska. - Po prostu są lepiej przygotowani do wykonywania zawodu.
Tomasz Zieliński, rzecznik UKW: - Monitorowanie studentów musi być związane ze współpracą z ekspertami, którzy są w stanie ustalić, jakie kierunki będą potrzebne w gospodarce za kilka lat. Bo sucha wiedza o losach absolwentów na pewno nam tego nie wskaże.
UTP ma inny pomysł, ale wszystkich szczegółów nie zdradza. Chce wysłać ofertę na ministerialny konkurs i dostać pieniądze na wdrożenie programu monitorowania. - Na pewno stworzymy każdemu uczącemu się konto, które będzie czynne nawet po ukończeniu nauki - uchyla rąbka tajemnicy Kucharski. - My będziemy mieć bazę naszych studentów, a oni z kolei dostęp do ofert pracy i możliwość współpracy z przedsiębiorcami.
Czy to zadziała? - Nie miałem kontaktu z uczelnią od czasu skończeniu studiów - opowiada Łukasz Ramiszewski, zeszłoroczny absolwent inżynierii środowiskowej na UTP. - Do biura karier też mnie nie ciągnęło, bo sam sobie poradziłem z szukaniem pracy. Ale gdyby uczelnia w zamian za wypełnianie kwestionariuszy pomagałaby mi w zdobywaniu kontaktów, przystałbym na taki układ.
Na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego zgłosiło się tylko 913 osób na prawie 4 tys. studentów co roku kończących naukę. Wyższa Szkoła Gospodarki ma w bazie 600 studentów, dane drogą elektroniczną zbiera jednak dopiero od 2008 r. Podobnie jest na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym. - Nie można nikogo zmusić, żeby regularnie kontaktował się z uczelnią, chociaż bardzo nam zależy, żeby tak było - mówi Jakub Kucharski, rzecznik UTP. - Co roku wypuszczamy w świat 1700 absolwentów, a ci, którzy zarejestrowali się w naszym biurze karier, to garstka.
Ale uczelnie muszą znaleźć sposób na efektywne zbieranie danych o absolwentach. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce, by od października 2011 r. monitorowanie byłych studentów było obowiązkowe. - Będziemy wiedzieć, jakie umiejętności faktycznie przydają się na rynku pracy. Łatwiej też będzie ocenić uczelnię, na ile skutecznie kształci - mówi Bartosz Loba, rzecznik prasowy ministerstwa. - Dane, które uczelnie zbiorą, pomogą dostosować ofertę programową do oczekiwań pracodawców i potrzeb rynku pracy, a także otwierać nowe atrakcyjne kierunki, na które czeka gospodarka.
Tylko jak to zrobić? - Już pierwszorocznym studentom trzeba powtarzać, że kontakt z uczelnią jest ważny - mówi Marzena Sobczak, dziekan wydziału społeczno-ekonomicznego WSG. - Ale to nie wystarczy: trzeba wymyślić sposób, jak ich przy sobie zatrzymać.
Jednym słowem - informowanie uczelni o swojej karierze musi się studentom opłacać. - U nas są to zniżki na drugi kierunek studiów, a nawet rabaty dla członków rodziny czy znajomych - wylicza Agnieszka Dąbrowska, kierownik biura karier WSG. - O monitorowaniu pomyśleliśmy już kilka lat temu. Powstała specjalna strona przeznaczona wyłącznie dla tych, którzy są naszymi absolwentami. Mogą wypełnić ankietę, dzięki której wiemy, gdzie znaleźli pracę, czy dyplom przydał im się w poszukiwaniu etatu i czy pracują w swoim zawodzie. W zamian za to mogą liczyć na nasze doradztwo zawodowe czy pomoc w kontaktach z przedsiębiorcami.
Najwięcej ankiet ma Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa. Prosi absolwentów - na razie tylko tych z administracji i pedagogiki - o wypełnienie kwestionariuszy w dniu rozdawania dyplomów. Nic na siłę, ale też nikt nie odmawia. - Wręczanie dyplomów zawsze jest w grudniu, czyli kilka miesięcy po realnym zakończeniu studiów - wyjaśnia Monika Żuchlińska, rzecznik KPSW. - Mamy więc jakiś ogląd na losy naszych podopiecznych - to 70 proc. absolwentów.
Wypełnione ankiety to kopalnia wiedzy dla samej uczelni. - Wiedząc, gdzie studenci znajdują pracę, wprowadzamy nowe szczegółowe specjalizacje dyplomowania - dodaje Żuchlińska. - Po prostu są lepiej przygotowani do wykonywania zawodu.
Tomasz Zieliński, rzecznik UKW: - Monitorowanie studentów musi być związane ze współpracą z ekspertami, którzy są w stanie ustalić, jakie kierunki będą potrzebne w gospodarce za kilka lat. Bo sucha wiedza o losach absolwentów na pewno nam tego nie wskaże.
UTP ma inny pomysł, ale wszystkich szczegółów nie zdradza. Chce wysłać ofertę na ministerialny konkurs i dostać pieniądze na wdrożenie programu monitorowania. - Na pewno stworzymy każdemu uczącemu się konto, które będzie czynne nawet po ukończeniu nauki - uchyla rąbka tajemnicy Kucharski. - My będziemy mieć bazę naszych studentów, a oni z kolei dostęp do ofert pracy i możliwość współpracy z przedsiębiorcami.
Czy to zadziała? - Nie miałem kontaktu z uczelnią od czasu skończeniu studiów - opowiada Łukasz Ramiszewski, zeszłoroczny absolwent inżynierii środowiskowej na UTP. - Do biura karier też mnie nie ciągnęło, bo sam sobie poradziłem z szukaniem pracy. Ale gdyby uczelnia w zamian za wypełnianie kwestionariuszy pomagałaby mi w zdobywaniu kontaktów, przystałbym na taki układ.
Najnowsze wiadomości
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Co absolwent robi po studiach? W większości robią
redix68
11.09.10, 16:07
to, co robiliby nie idąc na studia. Ale "studiowanie" doskonale pomaga w statystykach o bezrobociu. Czego to urzędnicy nie wymyślą. Będą nowe posady dla tych monitorujących. No i pewnie »
Najczęściej czytane24 htydzień







