Komentarz: No i mamy problem z głowy
2010-09-09
, aktualizacja: 09.09.2010 11:18
ZOBACZ TAKŻE
- Drogowcy: Na Gdańskiej nie ma miejsca dla rowerów (09-09-10, 10:10)
Bydgoscy drogowcy zachowują się, jakby zapomnieli o swoich obowiązkach, jakby wyleciało im z głowy, kto komu w tym mieście powinien służyć. Udowadniają, że w sprawie ruchu rowerowego na Gdańskiej nie da się nic zrobić. I już. Rowerzyści spadajcie ze swoimi propozycjami. Jedźcie sobie lepiej na wycieczkę do lasu. W centrum miasta nie ma dla was miejsca. Kompromisowy, zdroworozsądkowy projekt środowisk rowerowych, sankcjonujący istniejący stan rzeczy, został przecież zdemolowany przez wyniki "badań". A może przedstawić im jakieś inne pomysły, rozwiązania? Po co? Niech zachowują się jak normalni ludzie i jeżdżą po mieście autami.
Urzędnicy Zarządu Dróg Miejskich stawiają rowerzystów przed dylematem: łamać prawo czy ryzykować zdrowie. Albo wybiorę bezpieczną drogę po chodniku, przekraczając przepisy i narażając się na konsekwencje (w każdej chwili policjant czy strażnik miejski może wlepić mandat - przecież drogowcy udowadniają, że ruch rowerowy na Gdańskiej jest zagrożeniem dla pieszych), albo będę narażał się na niebezpieczeństwo jazdy po ruchliwej ulicy o fatalnej nawierzchni (i na dodatek też muszę złamać przepisy, jadąc pewien odcinek pod prąd).
Jest jeszcze trzecia możliwość - wybić sobie wreszcie raz na zawsze z głowy, że po centrum miasta można jeździć rowerem. Proponuję, żeby drogowcy grali z nami w otwarte karty i od razu poustawiali w śródmieściu znaki zakazu wjazdu dla rowerów. Może da się to nawet sprzedać jako sukces: Bydgoszcz - pierwsze miasto w Polsce kompleksowo rozwiązujące problem rowerzystów.
Urzędnicy Zarządu Dróg Miejskich stawiają rowerzystów przed dylematem: łamać prawo czy ryzykować zdrowie. Albo wybiorę bezpieczną drogę po chodniku, przekraczając przepisy i narażając się na konsekwencje (w każdej chwili policjant czy strażnik miejski może wlepić mandat - przecież drogowcy udowadniają, że ruch rowerowy na Gdańskiej jest zagrożeniem dla pieszych), albo będę narażał się na niebezpieczeństwo jazdy po ruchliwej ulicy o fatalnej nawierzchni (i na dodatek też muszę złamać przepisy, jadąc pewien odcinek pod prąd).
Jest jeszcze trzecia możliwość - wybić sobie wreszcie raz na zawsze z głowy, że po centrum miasta można jeździć rowerem. Proponuję, żeby drogowcy grali z nami w otwarte karty i od razu poustawiali w śródmieściu znaki zakazu wjazdu dla rowerów. Może da się to nawet sprzedać jako sukces: Bydgoszcz - pierwsze miasto w Polsce kompleksowo rozwiązujące problem rowerzystów.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy




