Drogowcy: Na Gdańskiej nie ma miejsca dla rowerów

Krzysztof Aładowicz
2010-09-09 , aktualizacja: 09.09.2010 12:46
A A A Drukuj
Na ulicy Gdańskiej nie ma miejsca dla rowerzystów - orzekli bydgoscy drogowcy. Do takiego wniosku doszli po "badaniach", które trwały zaledwie... dwie godziny. Cykliści nie kryją oburzenia
Rowerzystka miała trudny wybór: ryzykować swoje zdrowie i jechać po ulicy, czy złamać prawo i pedałować na chodniku
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta
Rowerzystka miała trudny wybór: ryzykować swoje zdrowie i jechać po ulicy, czy złamać prawo i pedałować na chodniku
ZOBACZ TAKŻE
Drogowcy nazywają "badaniem" liczenie pieszych i rowerzystów. Skłoniła ich do tego "Gazeta". Na początku wakacji zorganizowaliśmy debatę o ruchu rowerowym w mieście. W jej trakcie rowerzyści zaproponowali umieszczenie przy chodnikach znaków "droga dla pieszych" z tabliczką "nie dotyczy rowerzystów". Miało to być rozwiązanie tymczasowe, funkcjonujące dopóki miasto nie znajdzie pieniędzy na modernizację ul. Gdańskiej i wytyczenie wzdłuż niej profesjonalnej ścieżki. Takie znaki umożliwiłyby jazdę rowerem po chodniku bez narażenia się na mandat za złamanie przepisów (w Polsce nie można jeździć rowerem po chodniku), a jednocześnie nie wprowadzałby zakazu poruszania się rowerzystów ulicą. Z analizy prawnej ZDMiKP wynika jednak, że takie rozwiązanie nie jest zgodne z prawem.

Z tą diagnozą nie zgadza się Tomasz Kopta, projektant z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - To błędna interpretacja - komentuje. - W coraz większej ilości miast, w sytuacji gdy wytyczenie ścieżek jest niemożliwe, stosuje się praktykę identyczną jak ta zaproponowana w Bydgoszczy. Przykładem jest Kraków, którego władze bardzo mocno stawiają na wprowadzanie ułatwień dla rowerzystów.

Drogowcy sprawdzili też, czy są warunki, żeby podzielić chodnik ul. Gdańskiej na część dla pieszych i rowerzystów. Z ich badań wynika, że w godzinach popołudniowego szczytu pomiędzy placem Wolności a ulicą Słowackiego przemieszcza się nawet do 800 osób i przejeżdża do 30 rowerów. To wystarczyło do stwierdzenia, że nie można na jednym chodniku zmieścić pieszych i rowerzystów. Pracownicy Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej powołują się na rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji: "wspólne użytkowanie drogi przez pieszych i rowerzystów może być stosowane, jeżeli natężenie ruchu pieszego nie przekracza 450 osób na godzinę, a natężenie rowerów nie przekracza 50 rowerów na godzinę." - W trzech spośród czterech punktów ul. Gdańskiej, które analizowaliśmy, wartości natężenia ruchu pieszego przekraczają dopuszczalne możliwości stosowania wspólnego ciągu rowerowo-pieszego - wyjaśnił Krzysztof Kosiedowski z biura prasowego Urzędu Miasta. - Tym samym nie możemy przychylić się do propozycji zgłoszonych przez rowerzystów.

Łukasz Juszczak, szef Stowarzyszenia "Bydgoszcz Rowerowa" nie jest zdziwiony uporem drogowców. - Właśnie takiej odpowiedzi się spodziewałem - mówi. - Zarząd Dróg już dawno założył, że żadnych ułatwień dla rowerzystów i teraz na siłę to udowadnia. Zaproponowaliśmy kompromisowe rozwiązanie, bo mamy świadomość, że z dnia na dzień ulicy Gdańskiej nie da się zmodernizować. Dzięki temu rowerzyści, którzy i tak dzisiaj jeżdżą chodnikiem, nie musieliby się obawiać mandatu. A ci, którzy mają na tyle odwagi i nie boją się pedałować po jezdni, mogliby robić to dalej.

Kopta z Generalnej Dyrekcji Dróg ma jeszcze inną propozycję, dzięki której rowerzyści na ul. Gdańskiej mogliby się czuć bezpiecznej: - Trzeba wyciszać ruch samochodowy w centrum. Rozwiązania takie są stosowane w Krakowie, a bardzo często występują również w Berlinie i wielu innych niemieckich miastach.

Proponuję wprowadzić strefy ograniczeń prędkości do 30 km na godz., a w szczególnych przypadkach - nawet do 10 km na godz. Gdy policja będzie egzekwować to od kierowców, to miłośnicy jednośladów nie będą mieli żadnych obaw przed jazdą na rowerze ulicami w śródmieściu - przekonuje.

Jan Siuda, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej, jest sceptyczny. - Ten pomysł nie może być wprowadzony w życie w trosce o rowerzystów, którzy jeżdżą po ulicy Gdańskiej. Jej nawierzchnia jest w tak fatalnym stanie, że gdyby cyklista wpadł w dziurę i się wywrócił, to mógłby skończyć pod kołami przejeżdżającego auta. Nawet gdyby jechały wolno, tragedii nie dałoby się uniknąć. Poza tym już dzisiaj mało który kierowca jedzie po Gdańskiej z większą prędkością. Nie da się po niej pędzić.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Drogowcy: Na Gdańskiej nie ma miejsca dla rowerów jacek.killman 09.09.10, 11:28

    Dziwne, że nikt nie powołuje się na obowiązujący od lat przepis art. 33 ust. 5 pkt. 2 Prawa o ruchu drogowym, który mówi, że rowerzysta może korzystać z chodnika, jeśli ma on szerokość co »

  • Drogowcy: Na Gdańskiej nie ma miejsca dla rowerów pherus 09.09.10, 13:05

    FOTOCiężko zrobić taki pas na ulicy ???jak jest za wąsko to wyburzyć kawałek chodnika!a póki co będę jeździł gdańską i jagiellońską środkiem ulicy 10km/h bo mam takie prawo, jeśli to nie »

  • Drogowcy: Na Gdańskiej nie ma miejsca dla rowerów cin1977 09.09.10, 16:08

    Cóż, można było się tego spodziewać. Więc jutro jak co dzień będę wracał z pracy jezdnią, zgodnie z przepisami jak najbliżej jej prawej krawędzi - co około 16 z powodu zastawienia przez »

SERWISY SPECJALNE

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Dbam i segreguję

Ekologia i segregacja z REMONDIS

Jesteśmy na Facebooku