Święto Śliwki: powidła smażą od dziada pradziada

Aleksandra Lewińska
2010-09-06 , aktualizacja: 06.09.2010 10:21
A A A Drukuj
Na 10. Święto Śliwki do Strzelec Dolnych przyjechały tłumy. Nie tylko po słoiki, ale też po sekrety strzeleckich gospodyń, które od lat uchodzą za mistrzynie w smażeniu powideł

Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Ag
Joanna Mordec, gospodyni z podbydgoskich Strzelec Dolnych, rozstawiła się w sobotę do południa na placu we wsi z dwoma tysiącami słoików powideł. Za każde 320 g życzyła sobie 7 zł. Na chętnych długo czekać nie musiała. W ciągu pierwszych pięciu godzin ze stoiska zniknęło ponad pół tysiąca sztuk.

- Bo lepsze od domowych - uważa Aneta Sablewska, bydgoszczanka, która w sobotę pojechała na Święto Śliwki. - Sama robię powidła, ale te są o niebo smaczniejsze od moich.

Dlatego kursowała między gospodyniami, podpytując, ile czego trzeba dodać, by osiągnąć sukces. Za pierwszym podejściem nie udało się jej wyciągnąć proporcji cynamonu w powidłach, ale nie poddała się i próbowała do skutku. I oczywiście nie wyjechała ze Strzelec z pustymi rękoma. Powidła, jak co roku, schodziły jak woda.

- Od dziada pradziada smażymy śliwki - mówi Mordec. - Kociołki miedziane i mieszadła specjalne niemal w każdym domu stoją. Mnie nawet żadne lekcje przyrządzania powideł potrzebne nie były. Od kiedy zaczęłam chodzić, zaglądałam do kotła i podpatrywałam, jak mama smaży. My to tutaj wszyscy we krwi mamy. Nasi ojcowie mieli trochę łatwiej - na targach sprzedawali. Później różne wytwórnie nas wyparły.

Śliwkową tradycję w Strzelcach wskrzesiła sołtyska Elżbieta Saj. Dziesięć lat temu wraz z rodziną Iwanowskich zorganizowała pierwsze Święto Śliwki. Wtedy posmakować smażonych owoców przyszło kilkaset osób, teraz przyjeżdża ich kilkadziesiąt tysięcy. To już nie jest skromna wiejska impreza, ale prawdziwa feta: kilkadziesiąt stoisk, scena, orkiestra, występy zespołów folklorystycznych, pokazy ludowych twórców, atrakcje dla dzieci.

Z małego festynu zrobiła się jedna z ważniejszych imprez promujących region. - Wyprzedziliśmy czasy - twierdzi Mordec. - Dopiero kilka lat temu przyszła moda na produkty regionalne: ludzie doceniają zdrową żywność, sporządzoną według starych, domowych receptur. Myśmy wyczuli ten trend już przed dekadą.

Święto Śliwki od lat przyciąga nie tylko mieszkańców Bydgoszczy. Justyna Krawczyk z Koronowa przyjechała do Strzelec z matką. - To jubileuszowa impreza, trzeba było się stawić - mówi. - Gorące, świeżo przyrządzone powidła smakują dużo lepiej niż te ze słoika. Są przede wszystkim mniej kwaśne.

Strzeleccy gospodarze pozwolili miastowym nie tylko zajrzeć do miedzianego kotła i zamieszać powidła bocianem, czyli specjalnym drewnianym narzędziem. Zaprezentowali śliwkę w kilkunastu odsłonach: były śliwki nadziewane, naleśniki, pierogi i racuchy ze śliwkami. Na festynie można było też skosztować regionalnej domowej kiełbasy, swojskiego mięsa, miodu czy nalewki.

Strzelce Dolne produkują ok. 40 tys. słoików powideł rocznie. We wsi jest ponad 20 hektarów sadów śliwkowych, z każdego z nich zbiera się ok. 20 ton owoców.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku