Dombrowicz i Bruski dokopali sobie na orliku
2010-09-02
, aktualizacja: 02.09.2010 13:53
Dwaj najpoważniejsi kandydaci do fotela prezydenta Bydgoszczy: Konstanty Dombrowicz i Rafał Bruski kopią się po kostkach ile wlezie. W środę dokopali sobie na szkolnym boisku "orlik" - pisze Krzysztof Aładowicz
Bruski, wojewoda kujawsko-pomorski, którego w listopadowych wyborach na fotel prezydenta popiera Platforma Obywatelska, oraz Konstanty Dombrowicz - to dwaj najpoważniejsi kandydaci. Między nimi powinna się rozstrzygnąć walka o zwycięstwo. Im bliżej terminu wyborów, tym bardziej zacięta i pełna wzajemnych uszczypliwości staje się ich rywalizacja.
I to drugie zjawisko jest złe, bo pokazuje, że zbliżająca się samorządowa kampania będzie mało merytoryczna. Stanie się kalką wyborów parlamentarnych czy prezydenta kraju, w których liczą się tylko emocje.
Pokazuje to przykład z wczoraj, gdy wojewoda Bruski obraził się na prezydenta Konstantego Dombrowicza, bo nie został zaproszony na otwarcie szkolnych boisk "orlik". Dyskusji na temat wizji Bydgoszczy nie ma się co niestety spodziewać. Trudno bowiem traktować jako poważną dyskusję sytuację, w której "mały Rafałek" obraził się na swojego "starego kumpla Kostka". Oto bowiem jeden chciał się pokazać na jednym z trzech nowych boisk otwieranych na początku roku szkolnego. Drugi nie wysłał mu zaproszenia, żeby pozbawić go okazji do zabawy w blasku fleszy i kamer.
Bruski błyskawicznie zwołał wczoraj konferencję prasową.
- Zdarzyło się coś niedobrego, coś, co poruszyło mi serce - poskarżył się wszystkim wojewoda. - Jestem przedstawicielem rządu w terenie, "orliki" to impuls rządu, aby coś się działo. A nie dostaliśmy informacji, zaproszenia. To pierwszy taki przypadek w regionie, a może i w kraju - mówił wczoraj dziennikarzom.
I dodał, że złe relacje z Dombrowiczem (kiedyś był jego zastępcą i do Urzędu Wojewódzkiego przeszedł właśnie z ratusza) pogarszają się od roku, kiedy jego nazwisko zaczęło być wymieniane wśród potencjalnych kandydatów, a w zasadzie to już od dawna z ratusza nie przychodzą do niego żadne zaproszenia.
Rzeczniczka prezydenta Beata Kokoszczyńska nie omieszkała od razu stwierdzić - Przedwyborczych pretensji pana wojewody nie będziemy komentować.
A sam Dombrowicz dodał, że wciąż nie ma podpisanej umowy z rządem na finansowanie budowy trzech "orlików", które wczoraj otwarto w Bydgoszczy. Powstały więc, jak twierdzi, tylko za pieniądze miasta.
Ratusz oczywiście niewinny także nie jest. Prezydent Bydgoszczy pokazał wielokrotnie, że nie jest gorszy od wojewody w zabawie w piaskownicy. Lubi się obrażać na wszystkich, którzy mają odmienne od niego zdanie. Miesiącami potrafi się dąsać na radnych, politycznych konkurentów, dziennikarzy.
Złe relacje z Bruskim to także przejaw takiej postawy: jako kandydata na prezydenta wystawiła wojewodę przecież PO, a na poparcie tej partii wielką chęć miał właśnie obecny prezydent. Jest świetna okazja do dąsów.
Oto kilka innych przykładów wzajemnego kopania się po kostkach. Gdy rząd w sierpniu kilka dni spóźnił się z przekazywaniem pieniędzy na pomoc społeczną, urzędnicy Dombrowicza wysłali podopiecznych MOPS-u do wojewody, aby tam się poskarżyli. Kiedy ratusz zaczął zbierać podpisy poparcia dla budowy aquaparku, Bruski na portalach społecznościowych wykpił to, proponując budowę w Bydgoszczy toru Formuły 1.
A ja się pytam was panowie kandydaci na prezydenta miasta: Gdzie w tym wszystkim jest Bydgoszcz?
Zdecydowanie lepiej o wojewodzie świadczyłby fakt, gdyby wczoraj, zamiast o swoim poruszonym sercu opowiedział o wizji rozwoju sportu w Bydgoszczy, gdyby podzielił się z nami swoim pomysłem na rozwiązanie problemów z Zawiszą. Jako bydgoszczanina bardziej niż stany emocjonalne kandydata, interesuje mnie, czy będzie jako prezydent z budżetu miasta przekazywał miliony złotych na utrzymanie klubów sportowych, czy też może wyda te pieniądze na budowę nowych ulic. Niestety, na te pytania na razie nie znamy odpowiedzi. Bo dużo łatwiej i efektowniej jest się babrać w błocie niż merytorycznie dyskutować o naszym mieście.
A Dombrowicz? Przedstawił program obietnic wyborczych, choć nietrudno zauważyć, że to raczej powtórka jego pomysłów z poprzednich kampanii, których wciąż nie udało się zrealizować. Niech on jednak będzie okazją do dyskusji z Bruskim zamiast niezapraszania go na otwarcie "orlika". Pomysłów na rozwój mojego miasta oczekiwałbym też od innych kandydatów. Puste hasła, frazesy, pokrzykiwania, kierowanie się swoimi ambicjami i emocjami może jest widowiskowe. Ale nie pomoże rozwiązać żadnych problemów naszego miasta.
I to drugie zjawisko jest złe, bo pokazuje, że zbliżająca się samorządowa kampania będzie mało merytoryczna. Stanie się kalką wyborów parlamentarnych czy prezydenta kraju, w których liczą się tylko emocje.
Pokazuje to przykład z wczoraj, gdy wojewoda Bruski obraził się na prezydenta Konstantego Dombrowicza, bo nie został zaproszony na otwarcie szkolnych boisk "orlik". Dyskusji na temat wizji Bydgoszczy nie ma się co niestety spodziewać. Trudno bowiem traktować jako poważną dyskusję sytuację, w której "mały Rafałek" obraził się na swojego "starego kumpla Kostka". Oto bowiem jeden chciał się pokazać na jednym z trzech nowych boisk otwieranych na początku roku szkolnego. Drugi nie wysłał mu zaproszenia, żeby pozbawić go okazji do zabawy w blasku fleszy i kamer.
Bruski błyskawicznie zwołał wczoraj konferencję prasową.
- Zdarzyło się coś niedobrego, coś, co poruszyło mi serce - poskarżył się wszystkim wojewoda. - Jestem przedstawicielem rządu w terenie, "orliki" to impuls rządu, aby coś się działo. A nie dostaliśmy informacji, zaproszenia. To pierwszy taki przypadek w regionie, a może i w kraju - mówił wczoraj dziennikarzom.
I dodał, że złe relacje z Dombrowiczem (kiedyś był jego zastępcą i do Urzędu Wojewódzkiego przeszedł właśnie z ratusza) pogarszają się od roku, kiedy jego nazwisko zaczęło być wymieniane wśród potencjalnych kandydatów, a w zasadzie to już od dawna z ratusza nie przychodzą do niego żadne zaproszenia.
Rzeczniczka prezydenta Beata Kokoszczyńska nie omieszkała od razu stwierdzić - Przedwyborczych pretensji pana wojewody nie będziemy komentować.
A sam Dombrowicz dodał, że wciąż nie ma podpisanej umowy z rządem na finansowanie budowy trzech "orlików", które wczoraj otwarto w Bydgoszczy. Powstały więc, jak twierdzi, tylko za pieniądze miasta.
Ratusz oczywiście niewinny także nie jest. Prezydent Bydgoszczy pokazał wielokrotnie, że nie jest gorszy od wojewody w zabawie w piaskownicy. Lubi się obrażać na wszystkich, którzy mają odmienne od niego zdanie. Miesiącami potrafi się dąsać na radnych, politycznych konkurentów, dziennikarzy.
Złe relacje z Bruskim to także przejaw takiej postawy: jako kandydata na prezydenta wystawiła wojewodę przecież PO, a na poparcie tej partii wielką chęć miał właśnie obecny prezydent. Jest świetna okazja do dąsów.
Oto kilka innych przykładów wzajemnego kopania się po kostkach. Gdy rząd w sierpniu kilka dni spóźnił się z przekazywaniem pieniędzy na pomoc społeczną, urzędnicy Dombrowicza wysłali podopiecznych MOPS-u do wojewody, aby tam się poskarżyli. Kiedy ratusz zaczął zbierać podpisy poparcia dla budowy aquaparku, Bruski na portalach społecznościowych wykpił to, proponując budowę w Bydgoszczy toru Formuły 1.
A ja się pytam was panowie kandydaci na prezydenta miasta: Gdzie w tym wszystkim jest Bydgoszcz?
Zdecydowanie lepiej o wojewodzie świadczyłby fakt, gdyby wczoraj, zamiast o swoim poruszonym sercu opowiedział o wizji rozwoju sportu w Bydgoszczy, gdyby podzielił się z nami swoim pomysłem na rozwiązanie problemów z Zawiszą. Jako bydgoszczanina bardziej niż stany emocjonalne kandydata, interesuje mnie, czy będzie jako prezydent z budżetu miasta przekazywał miliony złotych na utrzymanie klubów sportowych, czy też może wyda te pieniądze na budowę nowych ulic. Niestety, na te pytania na razie nie znamy odpowiedzi. Bo dużo łatwiej i efektowniej jest się babrać w błocie niż merytorycznie dyskutować o naszym mieście.
A Dombrowicz? Przedstawił program obietnic wyborczych, choć nietrudno zauważyć, że to raczej powtórka jego pomysłów z poprzednich kampanii, których wciąż nie udało się zrealizować. Niech on jednak będzie okazją do dyskusji z Bruskim zamiast niezapraszania go na otwarcie "orlika". Pomysłów na rozwój mojego miasta oczekiwałbym też od innych kandydatów. Puste hasła, frazesy, pokrzykiwania, kierowanie się swoimi ambicjami i emocjami może jest widowiskowe. Ale nie pomoże rozwiązać żadnych problemów naszego miasta.
Najnowsze wiadomości
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Dombrowicz i Bruski dokopali sobie na orliku
bydgoszczyl
02.09.10, 14:28
www.express.bydgoski.pl/cgi-bin/get_img?NrArticle=181303&NrImage=2»
-
Ton artykułu równie pretensjonalny i żenujący...
bosyantek1
02.09.10, 17:13
...co zaistniała sytuacja. Autor, którego nie stać na to, aby podpisać się imieniem i nazwiskiem w sposób infantylny komentuje infantylne zachowania polityków będących akurat w trakcie »
-
Dombrowicz i Bruski dokopali sobie na orliku
andy125
02.09.10, 17:19
Obaj kandydaci nie maja szans w wyborach, a wiec pan red. jak kula w plot. Poco ich pytac ? Sprawa dla Bydgoszczy i jej mieszkancow jest MB inasz, spoleczny kandydat.»






