Zapaleńcy całą dobę grali w scrabble

Andrzej Tyczyno
2010-08-07 , aktualizacja: 08.08.2010 12:37
A A A Drukuj
W bydgoskiej Łuczniczce trwa maraton w scrabble. Zapaleńcy będą grać całą dobę, do godz. 13 w niedzielę. Zapraszamy na relację z tej imprezy. Takiej nawet serwis zczuba.pl jeszcze nie miał.
Scrabbliści w bydgoskiej Łuczniczce
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Ag
Scrabbliści w bydgoskiej Łuczniczce




godz. 12.40. Dziękuję za uwagę. Wybaczcie, że relacja trochę klapnęła w końcówce.

godz. 12.30. Zwyciężył Mirosław Uglik z Warszawy. Gratulujemy!

godz. 11.45. Zwycięstwo w turnieju rozstrzygnie się w ostatniej rundzie. Obaj liderzy zagrają ze sobą. Tomkowi wystarczy remis. Ale remis w scrabble nie zdarza się tak często jak w piłce nożnej.

godz. 10.47. Na górze status quo. Dwóch liderów z 17. zwycięstwami.

godz. 10.40. Finezji już ode mnie nie oczekujcie. Ważne, bym błędów nie robił. Ograniczę się do relacji stricte sportowej. Tomek wygrał, Mirek gra.

godz. 9.50. Sytuacja w czołówce wygląda tak: Tomek Zwoliński i Mirek Uglik mają po 16 zwycięstw, ale ten pierwszy ma dużo więcej małych punktów. Ale i tak wszystko wskazuje na to, że tytuł pojedzie do Warszawy.

godz. 9.45. To jednak okazało się karkołomne zadanie. Kompletnie brak mi weny. Wygłodniali scrabbliści właśnie rzucili się na śniadanie.

godz. 8.55. Scrabbliści też się przebudzili - z energią grają w siatkówkę, czekając na 21. rundę. Do końca rywalizacji zostały jeszcze cztery.

godz. 8.45. Gramy całą dobę, a pogoda jak była brzydka, tak brzydka jest. No, może nie pada tak jak wczoraj.

godz. 7.50. Tomek Zwoliński, były triathlonista, wiadomo - z kondycją nie ma problemu. Prowadzi. Przekroczył już 8 tys. małych punktów. Rund było 19, policzcie sami, ile to wychodzi na partię. Ode mnie o tej godzinie tego nie wymagajcie.

godz. 7.45. Ludzie się budzą, idą do kościoła, a my gramy. O tej porze scrabble jest najbardziej zbliżone do dyscypliny sportu. Dodam - ekstremalnej dyscypliny sportu. Wychodzą braki w przygotowaniu kondycyjnym.

godz. 6.30. Zapeszyłem... Dlatego śladem innych idę na chwilę przymknąć oczy.

godz. 5.45. A na górze bez zmian - Tomek na czele.

godz. 5.40. Dawno nie pisałem, jak mi idzie. Bo też nie było o czym pisać. Po niechlubnej serii pięciu porażek mam teraz dobrą passę czterech zwycięstw. Ciekawe, czy tym wpisem zapeszę?

godz. 4.55. Niektórzy wyglądają już jak zombie

godz. 4.50. Maćkowi Śliwie do tej pory pasuje ten utwór

godz. 4.45. A w ogóle z tą porą kojarzy mi się ta piosenka Starego Dobrego Małżeństwa

godz. 4.40. Skłamałem o tej piłce - nieśmiało odbijają. Skoro o rywalizacji sportowej - Tomek wrócił na tron.

godz. 4.35. Sędzia to ma dobrze - właśnie sobie kima. Scrabbliści snują się po parkiecie. Piłka już odeszła w zapomnienie.

godz. 3.55. Wiem, że nikt mnie teraz nie czyta. Ale przeczytacie to rano. Wyspani!

godz. 3.50. Zacięty mecz na pierwszym stole. Tomek Zwoliński przegrał o dwa punkty z Łukaszem Tuszyńskim. Tomek nie zauważył (nie znał) słowa "kopal". Ja też nie znam, ale zawsze mogę sprawdzić (kopal - żywica naturalna podobna do bursztynu, używana do wyrobu lakierów). Ta porażka kosztowała go fotel lidera. Na prowadzenie wyszedł Mariusz Wrześniewski.

godz. 3.45. W Łuczniczce jeszcze nie tylko my żyjemy. Są jeszcze niedobitki wesela i - o tym jeszcze nie pisałem - spod jednej z trybun dobiega muzyka z dyskoteki w kręgielni. Wyprani scrabbliści mogliby tańczyć teraz tylko wolne.

godz. 2.55. Kamilowi Górce i Łukaszowi Tuszyńskiemu ciągle mało rywalizacji. W przerwie grają w szachy.

godz. 2.45. Takie historie też się zdarzają: w woreczku cztery litery, w tym... dwa blanki. Tak było w partii między Mariuszem Wrześniewskim a Bartoszem Morawskim. Ale oliwa sprawiedliwa. Blanki wylosował Bartosz, ale wygrał Mariusz.

godz. 1.55. Gdyby to był klasyczny, 12-rundowy turniej, wygrałby go Tomasz Zwoliński z dziesięcioma zwycięstwami. Ale to nie jest klasyczny turniej, to hardcore. Co nie znaczy, że nie wygra Tomek.

godz. 1.50. Po serii pięciu porażek (kurczę, ile można mieć składów z samymi spółgłoskami) bye się do mnie zbliża. Najwyżej się zdrzemnę.

godz. 1.45. Niektórzy leżą już pokotem. Bar się zwija. A my gramy. Za nami trzynasta, pechowa runda.

godz. 0.50. Miałem wyjaśnić, co to duńczyk. A więc chodzi o to, że w ostatniej rundzie turnieju (w tym przypadku jego pierwszej połowy) spotykają się zawodnicy o podobnym wyniku. Pierwszy z drugim, trzeci z czwartym, etc. Duńczyk różni się od systemu szwajcarskiego tym, że mogą zmierzyć się ze sobą osoby, które wcześniej już ze sobą rywalizowały.

godz. 0.40. Słownik wyrazów trudnych, część nie pamiętam która. Dziewiątka - wyraz, który przechodzi przez dwa pola potrójnej premii słownej. Wszystkie punkty mnożymy razy dziewięć.

godz. 0.35. Klątwa klapek działa... Przegrałem z Maćkiem Śliwą z Zabrza, bo ułożył mi "beginkom" za skromne 101 pkt. A ja w tym miejscu miałem dziewiątkę.

godz. 23.55. A Tomasz Zwoliński ma już dwa punkty przewagi. Za chwilę duńczyk, czyli ostatnia runda pierwszej połowy turnieju. Co to duńczyk? O tym za niecałą godzinę.

godz. 23.50. Sędzia turnieju Andrzej Gostomski z miasta Łodzi to twardziel. Też będzie na posterunku całą dobę. Na wcześniejszych turniejach arbitrzy zmieniali się co 12 godzin.

godz. 23.45. Zaczyna się głupawka. - Odkąd założyłem klapki, przegrałem trzy partie z rzędu - zauważam. - Andrzej, to najgłupszy przesąd, jaki słyszałem - mówi Kamil Nawrocki z Bydgoszczy (jedno "y" na końcu).

godz. 23.40. A teraz przegrałem z Ireną Sołdan z Rumi (wyznam szczerze, że wcześniej napisałem "znad morza", bo nie byłem na 100 proc. pewien, czy ta Rumia to przez jedno "i")

godz. 23.35. No i zaczął się zjazd w dół. Z 5:3 na 5:6. Ale jakoś jeszcze nie grałem z nikim o rankingu niższym od mojego. Dla niezorientowanych - istnieje coś takiego jak lista rankingowa. Jak w tenisie. Drobna różnica - scrabbliści nie zarabiają tyle co tenisiście. Mówiąc szczerze, dokładają do interesu. Drobna różnica to kilak milionów dolarów.

godz. 22.57. Jeśli szybko skończę najbliższą partię, za godzinę napiszę więcej.

godz. 22.50. Sennie się zrobiło. Pojawiły się pierwsze karimaty. Ktoś kima. Rozpoczęło się też zbiorowe jedzenie pizzy. Oprócz tego restauracja serwuje wyborny żurek, flaki i karkówkę. Z powodu konsumpcji teraz tylko kilka zdań.

godz. 21.50. Na czele klasyfikacji nadal Tomasz Zwoliński.

godz. 21.45. Na trybunach Łuczniczki weselnicy. Patrzą na nas trochę jak na wariatów.

godz. 21.40. Zawisza wygrał 3:1. Ten Zawisza, by niektórzy sobie utrwalili.

godz. 21.30. Scrabbliści biorący udział w turnieju - w ramach plebiscytu „Gazety Wyborczej” na najpiękniejsze polskie słowo - też podali swoje ulubione wyrazy. Kamil Nawrocki z Bydgoszczy zaproponował „żółć”. - Bo składa się z typowo polskich liter - argumentuje.

godz. 20.45. A propos ammanek. Nazwy własne są w scrabble niedopuszczalne, czyli Amman by nie przeszedł. Ale w okolicach 1 kwietnia pojawił się taki dziwny komunikat

godz. 20.40. Zawisza do przerwy wygrywa 2:0. A w Łuczniczce wygrywa Tomek Zwoliński z bilansem siedem zwycięstw, jedna porażka. Bilans autora 5:3, też pięknie.

godz. 20.35. Adam Klimont z Wrocławiu ułożył ładnego skrabla "ammanek". To to samo co "bydgoszczanek", tylko nieco dalej.

godz. 19.55. Dziękuję za komentarze. Po trzeciej jeszcze dam radę, ale wpisy mogą być jakieś dziwne. Polecam sprawdzić. Trochę obok tematu - o 19.46 swój mecz rozpoczął Zawisza Bydgoszcz. Oby nasi piłkarze strzelili tyle bramek co Legia i stracili znacznie mniej.

godz. 19.50. A oni nadal w przerwach grają w siatkówce. W restauracji obok wesele. Atmosfera zabawy. W turnieju nie ma już niepokonanych. Na prowadzenie wyszedł Tomasz Zwoliński - legenda scrabble, najbardziej utytułowany z graczy. Kiedyś uprawiał triathlon.

godz. 18.50. Wygrałem z Aleksandrem Puchalskim z Włocławka, jednym z pięciu scrabblistów, którzy brali udział we wszystkich dotychczas rozegranych turniejach 24-godzinnych. Pozostali to: Bogusław Puchalski (Włocławek), Tomasz Zwoliński (Skierdy), Kamil Górka (Kraków) i Zbigniew Wietecki (Gorzów Wielkopolski).

godz. 17.55. Trochę męczące takie granie i pisanie. Ale nie pękam.

godz. 17.45. Dariusz Nawrocki z Bydgoszczy: - Zrobiłem mistrzostwo świata. Ułożyłem "szlugę" z blankiem, za 51 pkt. - Dobrze, w sumie opłacało się - mówię. - Tak, bo przeciwnik nie sprawdził. "Szlugi" nie ma w OSPS-ie - odpowiada.

I tak dochodzimy do kolejnego trudnego słowa. OSPS to Oficjalny Słownik Polskiego Scrabblisty. Wyrocznia. Jeśli jakiegoś słowa w nim nie ma, a ktoś je położy, rywal może sprawdzić i ruch będzie stracony. A nie ma w nim niektórych słów wydawałoby się oczywistych, jak np. "panga".

godz. 16.55. Maciej Śliwa z Zabrza: - Ułożyli mi "danaidą". Możesz sprawdzić w internecie, co to znaczy?

Już się robi: danaida ma kilka znaczeń, jedno z nich to - "przyrząd do pomiaru ilości opadów, zbudowany z otwartego zbiornika, od którego prowadzą zwężki do naczynia pomiarowego".

godz. 16.50. Już tylko czterech graczy ma komplet czterech zwycięstw. Liderem nadal Mirek Uglik.

godz. 16.40. A propos aktorów. Większą popularnością w internecie niż relacja z turnieju scrabble cieszył się ślub Joanny Liszowskiej, też w Bydgoszczy, ale dwa tygodnie temu. Zdjęcia z uroczystości można obejrzeć tu A może Joanna Liszowska też gra w scrabble?

godz. 16.35. Gram z dobrymi rywalami, a oni mało czasu na myślenie potrzebują, więc ja mam czas na pisanie między partiami. A nie napisałem jeszcze, że turniej ma w nazwie człon "Le Mans". Znawcy sportu wiedzą, że w tym francuskim mieście odbywa się słynny 24-godzinny wyścig samochodowy. Kiedyś startował w nim aktor Paul Newman.

godz. 15.55. Szczegółowe wyniki znajdziecie na stronie Polskiej Federacji Scrabble Na prowadzenie wyszedł Mirosław Uglik z Warszawy.

godz. 15.45. Piękną anegdotę opowiedział Mariusz Wrześniewski z Krakowa: - Przyjechaliśmy wcześniej, żeby zwiedzić Bydgoszcz. Parkujemy, patrzymy, a to ul. Pod Blankami. "Dobry znak" - pomyślałem.

Blank to czysta płytka, którą można zastąpić każdą literę. Marzenie scrabblisty. I to była trzecia część słowniczka trudnych wyrazów.

godz. 15.35. Słowniczek trudnych wyrazów, część druga. Skrabel, czyli siódemka - to słowo, najczęściej siedmioliterowe, które powstaje po pozbyciu się wszystkich liter ze stojaka. Dostaje się za nie premię w postaci 50 pkt. tym razem nie ułożyłem żadnego, a mój rywal aż trzy.

godz. 14.55. Po drugiej rundzie na czele były mistrz Polski Paweł Jackowski ze stolicy. Aha, za chwilę pokażą się zdjęcia.

godz. 14.40. Po pierwszej rundzie prowadziła Irena Sołdan znad morza. Spośród tych, którzy wygrali partię miała najwięcej małych punktów, bo 524.

godz. 14.35. Znowu zacząłem od skrabla. "Oliwach", a później ułożyłem jeszcze dwa - "zatyczek" i "zrównam". Miałem dwa blanki, trudno nie było. Ale spokojnie - zaraz zacznę przegrywać.

godz. 13.55. Słowniczek trudnych wyrazów, część pierwsza. Samograj - to takie zestawy na stojaku przez całą partię, z których bez trudu można ułożyć skrable albo drogie słowa. Spróbujcie to zrobić, gdy wylosujecie np. z, s, p, ń, ć, r, r. A później np. g, g, t, s, s, k, r. A i tak się zdarza.

Niektórzy twierdzą, że turniej jest ustawiony. Nagrodę po pierwszej rundzie wylosował... organizator Dariusz Nawrocki.

godz. 13.45. Szybko skończyłem, więc mogę trochę popisać. Ważna informacja - zdjęcia z turnieju podepnę po następnej rundzie. Ci, którzy już zakończyli partie, grają w siatkówkę. Na razie wszyscy są pełni energii, humory dopisują. Zobaczymy, co będzie za jakieś 20 godzin.

godz. 13.40. Zacząłem turniej od skrabla "ryczała". Nie ma to jak fart. Później jeszcze ułożyłem "nielisia". W ogóle miałem niezłe składy, taki samograj. Uwaga! Co to skrabel i inne slangowe wyrażenia będę wyjaśniał w czasie relacji.

godz. 12.55. Za chwilę zaczynamy. Trzymajcie kciuki.

godz. 12.45. Ostatecznie zagrają 63 osoby. To znaczy, że w każdej rundzie ktoś będzie miał bye'a. Co to bye? Ano to samo co pauza. Może to i dobrze. Pauzujący w nocy będą mogli się zdrzemnąć.

godz. 12.30. Liczba graczy rośnie - już 59 osób zgłosiło akces. To mniej niż w poprzednich latach, ale wiadomo - są wakacje. Bydgoszcz nie przywitała gości najlepszą pogodę. To delikatne określenie. Leje ja z cebra. Ale w hali jest sucho i przyjemnie.

godz. 12.15. Jestem w Łuczniczce, nie ma problemu z netem. Zainstalowałem się, będzie relacja. Zasady będą takie: wpisów oczekujcie raz na godzinę, po każdej rundzie.

godz. 11.45. Pojawił się pierwszy komentarz. Cóż, nie wszyscy muszą lubić scrabble. Konstruktywne komentarze oczywiście mile widziane.

godz. 11.30. A teraz organizatorka turnieju Małgorzata Jóźwiak (przepraszam, że damy nie zacytowałem jako pierwszej): - Nowych słów uczę się codziennie, niekoniecznie ze słownikiem w ręku. Czasem usłyszy się od kogoś na ulicy zupełnie nowy wyraz. Zresztą każdy scrabblista ma uszy dookoła głowy i stara się wsłuchiwać w to, co mówią inni. A nuż trafi się jakiś brylancik.

godz. 11. Wiem, wiem, że na razie trochę przynudzam. Emocje zaczną się tak po północy, bo - nie napisałem - będę grał w tym turnieju i po każdej rundzie pisał parę słów. Na razie oddajmy głos współorganizatorowi imprezy Dariuszowi Nawrockiemu: - Trzeba znać swoje mocne i słabe strony. Odporność psychiczna bardzo się liczy, szczególnie jeśli szczęście nie dopisuje i raz po razie ląduje przed nami zestaw liter, z którymi trudno sobie poradzić. Ale przede wszystkim trzeba dużo czytać, i wypisywać z książek rzadkie i ciekawe słowa. Moimi ulubionymi są dis - czyli dźwięk, iunctim - termin prawniczy i caccia. Nawet nie wiem, co znaczy to ostatnie.

Nie szukajcie po słownikach, zrobiłem to za Was. Caccia to "wokalny kanon dwugłosowy".

godz. 10.30. To już dziesiąty 24-godzinny turniej scrabble rozgrywany w Polsce. A więc mamy jubileusz. Po raz pierwszy ta impreza odbywa się poza Warszawą. Rok temu triumfował Stanisław Rydzik ze stolicy.

godz. 10. Będziemy grać w Łuczniczce - ciągle jednej z najnowocześniejszych hal w Polsce. W czwartek na tym samym parkiecie polscy koszykarze zlali Portugalczyków. Kto nie był albo nie czytał - relacja i zdjęcia tu Akcje scrabblistów na turnieju będą ciut mniej dynamiczne.

godz. 9.30. Najkrótsza definicja scrabble: gra polega na układaniu na planszy słów w dowolnej formie. Każda litera ma swoją wartość, do tego dochodzą premie literowe i słowne. Wygrywa ten, komu w całej partii uda się zdobyć najwięcej punktów. Na turniejach zawodnikom utrudnia myślenie presja uciekającego czasu. Grają bowiem z zegarami na stole, tak jak szachiści. W turnieju 24-godzinnym partia trwa maksimum 55 minut. Po tym czasie sędzia ją kończy i zapisuje wynik.

godz. 9. Do turnieju zostały cztery godziny. Na liście uczestników widnieją 53 nazwiska. Zobaczymy, ilu graczy stawi się w Łuczniczce.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

SERWISY SPECJALNE

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Dbam i segreguję

Ekologia i segregacja z REMONDIS

Jesteśmy na Facebooku