Audyt na lotnisku. Gdzie podziało się 40 mln zł?
2010-08-05
, aktualizacja: 04.08.2010 22:17
- Kiedy Austriacy obejmowali udziały, na koncie było ponad 70 milionów złotych. Dzisiaj zostało nieco ponad 30 - mówi prezes bydgoskiego Portu Lotniczego Tomasz Moraczewski. Co się stało z tymi pieniędzmi, wykaże audyt na naszym lotnisku
ZOBACZ TAKŻE
- Resort infrastruktury: Centralne lotnisko w Polsce? To się opłaca (17-09-10, 21:01)
- Loty do stolicy najwcześniej 1 listopada (07-09-10, 09:00)
Rozmowa z Tomaszem Moraczewskim
Krzysztof Aładowicz: Kiedy dwa miesiące temu obejmował pan stanowisko, przekonywał mnie, że port jest w dobrym stanie. Pamiętam, że tamtą wypowiedź skrytykował marszałek województwa, który po objęciu większości udziałów w lotnisku, powołał pana na stanowisku. Przekonywał, że nie jest tutaj kolorowo. Jak jest naprawdę?
- Tomasz Moraczewski: Marszałek miał rację. Dwa miesiące to dość dużo czasu, aby zorientować się w sytuacji. I przyznaję, że po poprzednim prezesie jest dużo do naprawienia.
Jakie ma pan zarzuty wobec Krzysztofa Wojtkowiaka?
- W tej chwili w spółce zewnętrzna firma wykonuje audyt, którego wyniki poznamy we wrześniu. Potrzebujemy bilansu otwarcia, aby obiektywnie ocenić sytuację spółki. Do tego czasu nie chciałbym mówić o szczegółach.
W pierwszych dniach swojego urzędowania unieważnił pan przetarg na przebudowę terminalu, który rozpisał pana poprzednik. Dlaczego?
- To właśnie pokłosie wiedzy, którą w pełni poznamy po zakończonym audycie. Aby uzyskać dofinansowanie unijne, do tej inwestycji niezbędna jest m.in. decyzja środowiskowa, o którą mój poprzednik nie wystąpił. W takiej sytuacji moglibyśmy przebudowywać terminal, ale tylko za pieniądze spółki. Poza tym projekt przebudowy terminalu zakładał, że po zakończeniu prac jego przepustowość wynosić będzie 600 tys. pasażerów. A co ciekawe, aby Port osiągnął zbilansowanie, potrzebuje co najmniej miliona podróżnych. Dlatego szkoda środków na realizację tego pomysłu. Pracujemy teraz nad innym rozwiązaniem.
Jakim?
- Terminal na pewno będzie przebudowany, bo już dzisiaj chwilami jest za mały. Planuję zwiększyć powierzchnię hali odpraw, handlowo-usługową. Myślę, aby udostępnić dla pasażerów całe pierwsze piętro terminalu. Spółka przygotowuje niezbędną dokumentację, aby można było w ten projekt zaangażować środki unijne.
W fatalnym stanie jest też pas startowy i płyta postojowa dla samolotów. Kiedy nastąpi ich remont?
- Obejmując swoje stanowisko byłem przekonany, że i te inwestycje są prawidłowo przygotowane. Niestety i w tym przypadku spółka nie posiada odpowiednich dokumentów i pozwoleń, bez których nie ma szansy na środki unijne. Zleciłem ekspertyzę techniczną, która stwierdzi jaka jest żywotność pasa, poza tym spółka przygotowuje niezbędną dokumentację i myślę, że za 1,5 roku rozpocznie się remont.
A gdy okaże się, że nie ma już tyle czasu?
- Nie dopuszczam takiej myśli. Ale gdyby ten scenariusz się sprawdził, to musielibyśmy wyremontować pas za pieniądze spółki. A tych za dużo nie ma. Kiedy Austriacy obejmowali udziały, na koncie było ponad 70 mln zł. Dzisiaj zostało nieco ponad 30 mln.
Co się stało z tymi pieniędzmi?
- Wykaże to audyt, o którym mówiłem.
Za chwilę kończy się umowa z Ryanair. Czy 1 listopada nasze lotnisko zostanie bez żadnych połączeń?
- Tak źle nie będzie. 18 sierpnia zaczynam negocjacje z tą linią lotniczą. Współpracujemy z nimi pięć lat, więc jest to dobry czas na podsumowanie i kreślenie warunków dalszej współpracy. Na zimę chciałbym, aby Ryanair utrzymał te połączenia, które są obecnie oraz przywrócił te, które zlikwidował w ostatnich tygodniach. Zupełnie nowe kierunki są możliwe od wiosny. Mam też nadzieję, że 1 października ruszą loty do Warszawy.
Jest szansa, że Ryanair doczeka się w Bydgoszczy jakiejś poważnej konkurencji?
- Jestem po pierwszych rozmowach z liniami lotniczymi, które są zainteresowane Bydgoszczą. Ale na razie za wcześnie by mówić o szczegółach.
Niestety od lat w naszym porcie jest tak, że wszyscy mają wielkie plany, rzucają temat, o szczegółach mówić nie chcą, a na końcu zwykle nic nie wychodzi.
- Proszę mnie zrozumieć. To są negocjacje handlowe i przewoźnicy zastrzegają sobie, aby były poufne.
Kiedy mieszkańcy naszego województwa usłyszą jakieś optymistyczne wieści z lotniska?
- Przede wszystkim dzięki nowemu układowi właścicielskiemu sytuacja spółki powoli się stabilizuje, myślę, że mieszkańcy naszego regionu wkrótce to odczują, chociażby po ilości nowych połączeń.
Krzysztof Aładowicz: Kiedy dwa miesiące temu obejmował pan stanowisko, przekonywał mnie, że port jest w dobrym stanie. Pamiętam, że tamtą wypowiedź skrytykował marszałek województwa, który po objęciu większości udziałów w lotnisku, powołał pana na stanowisku. Przekonywał, że nie jest tutaj kolorowo. Jak jest naprawdę?
- Tomasz Moraczewski: Marszałek miał rację. Dwa miesiące to dość dużo czasu, aby zorientować się w sytuacji. I przyznaję, że po poprzednim prezesie jest dużo do naprawienia.
Jakie ma pan zarzuty wobec Krzysztofa Wojtkowiaka?
- W tej chwili w spółce zewnętrzna firma wykonuje audyt, którego wyniki poznamy we wrześniu. Potrzebujemy bilansu otwarcia, aby obiektywnie ocenić sytuację spółki. Do tego czasu nie chciałbym mówić o szczegółach.
W pierwszych dniach swojego urzędowania unieważnił pan przetarg na przebudowę terminalu, który rozpisał pana poprzednik. Dlaczego?
- To właśnie pokłosie wiedzy, którą w pełni poznamy po zakończonym audycie. Aby uzyskać dofinansowanie unijne, do tej inwestycji niezbędna jest m.in. decyzja środowiskowa, o którą mój poprzednik nie wystąpił. W takiej sytuacji moglibyśmy przebudowywać terminal, ale tylko za pieniądze spółki. Poza tym projekt przebudowy terminalu zakładał, że po zakończeniu prac jego przepustowość wynosić będzie 600 tys. pasażerów. A co ciekawe, aby Port osiągnął zbilansowanie, potrzebuje co najmniej miliona podróżnych. Dlatego szkoda środków na realizację tego pomysłu. Pracujemy teraz nad innym rozwiązaniem.
Jakim?
- Terminal na pewno będzie przebudowany, bo już dzisiaj chwilami jest za mały. Planuję zwiększyć powierzchnię hali odpraw, handlowo-usługową. Myślę, aby udostępnić dla pasażerów całe pierwsze piętro terminalu. Spółka przygotowuje niezbędną dokumentację, aby można było w ten projekt zaangażować środki unijne.
W fatalnym stanie jest też pas startowy i płyta postojowa dla samolotów. Kiedy nastąpi ich remont?
- Obejmując swoje stanowisko byłem przekonany, że i te inwestycje są prawidłowo przygotowane. Niestety i w tym przypadku spółka nie posiada odpowiednich dokumentów i pozwoleń, bez których nie ma szansy na środki unijne. Zleciłem ekspertyzę techniczną, która stwierdzi jaka jest żywotność pasa, poza tym spółka przygotowuje niezbędną dokumentację i myślę, że za 1,5 roku rozpocznie się remont.
A gdy okaże się, że nie ma już tyle czasu?
- Nie dopuszczam takiej myśli. Ale gdyby ten scenariusz się sprawdził, to musielibyśmy wyremontować pas za pieniądze spółki. A tych za dużo nie ma. Kiedy Austriacy obejmowali udziały, na koncie było ponad 70 mln zł. Dzisiaj zostało nieco ponad 30 mln.
Co się stało z tymi pieniędzmi?
- Wykaże to audyt, o którym mówiłem.
Za chwilę kończy się umowa z Ryanair. Czy 1 listopada nasze lotnisko zostanie bez żadnych połączeń?
- Tak źle nie będzie. 18 sierpnia zaczynam negocjacje z tą linią lotniczą. Współpracujemy z nimi pięć lat, więc jest to dobry czas na podsumowanie i kreślenie warunków dalszej współpracy. Na zimę chciałbym, aby Ryanair utrzymał te połączenia, które są obecnie oraz przywrócił te, które zlikwidował w ostatnich tygodniach. Zupełnie nowe kierunki są możliwe od wiosny. Mam też nadzieję, że 1 października ruszą loty do Warszawy.
Jest szansa, że Ryanair doczeka się w Bydgoszczy jakiejś poważnej konkurencji?
- Jestem po pierwszych rozmowach z liniami lotniczymi, które są zainteresowane Bydgoszczą. Ale na razie za wcześnie by mówić o szczegółach.
Niestety od lat w naszym porcie jest tak, że wszyscy mają wielkie plany, rzucają temat, o szczegółach mówić nie chcą, a na końcu zwykle nic nie wychodzi.
- Proszę mnie zrozumieć. To są negocjacje handlowe i przewoźnicy zastrzegają sobie, aby były poufne.
Kiedy mieszkańcy naszego województwa usłyszą jakieś optymistyczne wieści z lotniska?
- Przede wszystkim dzięki nowemu układowi właścicielskiemu sytuacja spółki powoli się stabilizuje, myślę, że mieszkańcy naszego regionu wkrótce to odczują, chociażby po ilości nowych połączeń.
Najnowsze wiadomości
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Audyt na lotnisku. Gdzie podziało się 40 mln zł?
ax222
05.08.10, 10:46
Nowy prezes wniósł trochę świeżości na kolej, dzięki niemu pojawiły się nowe, tanie połączenia - pozostaje tylko czekać na efekty jego pracy na bydgoskim lotnisku.A to, że nie gardłuje na »
-
Re: Audyt na lotnisku. Gdzie podziało się 40 mln
thomas-3
05.08.10, 11:44
No to mamy efekty polityki Calbeckiego i Dambrowicza w niszczeniu portu bydgoskiego. Najpierw specjalista od kolei potrzebowal dwa miesiace azeby dowiedziec sie co to jest lotnictwo. Teraz »
-
To były niewłaściwe pytania!!!
johny-1
07.08.10, 12:42
Poprzedni prezes lotniska niewątpliwie był do zmiany i dobrze się stało, żejuż nim nie jest. Ale niestety zmiana dla Bydgoszczy jest na gorsze. Obawiamsię, że obecny prezes ma tylko jeden »






