Pół miliona do kąpieli. Czy aquapark się opłaci?

Krzysztof Aładowicz
2010-08-04 , aktualizacja: 04.08.2010 12:31
A A A Drukuj
Samorządy, które decydowały się na budowę aquaparku, miały z reguły spore kłopoty. Najczęściej wychodziły jednak na prostą. Jak będzie w Bydgoszczy? - pisze Krzysztof Aładowicz, Gazeta Wyborcza
Tak według projektantów miałoby wyglądać wnętrze myślęcińskiego aquaparku.
Fot. Archiwum
Tak według projektantów miałoby wyglądać wnętrze myślęcińskiego aquaparku.
Gdyby bydgoski park wodny odwiedzało rocznie 478 tys. klientów, a każdy z nich zostawiałby w kasie 40 zł, to z budżetu miasta na spłatę kredytu przez 15 lat trzeba by przeznaczyć 15,1 mln zł (tylko pierwsza rata byłaby niższa - 4,1 mln zł). Dla przykładu: przyszkolny basen budowany właśnie w podbydgoskim Osielsku ma kosztować ok. 10 mln zł.

Takie są założenia biznesplanu firmy Aquapark Myślęcinek. Jej przedstawiciele zastrzegają, że to pesymistyczne przypuszczenia. - Liczymy, że klientów będzie więcej, niż wykazały badania przeprowadzone przez firmę ARC Rynek i Opinie. Chcemy też na 50-metrowy basen pozyskać pieniądze z Ministerstwa Sportu, od marszałka województwa i z Unii Europejskiej. A wówczas nie będzie potrzebny 200-milionowy kredyt - przekonuje Artur Bielski, prezes firmy.

Właśnie kwota kredytu wzbudza największe kontrowersje. Miasto musiałoby poręczyć w budżecie aż 379 mln zł, bo tyle wynosi jego wartość, biorąc pod uwagę oprocentowanie, marże i prowizje. Burza wokół tej inwestycji szybko się nie zakończy. Prezydent Konstanty Dombrowicz zainicjował zbiórkę podpisów zwolenników inwestycji i zapowiedział zwołanie kolejnej sesji, na której radni znów będą musieli wyrazić opinię, czy zgadzają się na takie poręczenie.

Podobne inwestycje wzbudzały kontrowersje w wielu miastach, w których za ich budowę brały się samorządy. O ile w Krakowie czy Sopocie to przedsięwzięcia prywatne, to np. w Łodzi zaraz po jego otwarciu wydawało się, że obiekt trzeba będzie zamknąć.

- Po kilku miesiącach działalności aquapark był na skraju bankructwa - opowiada Agnieszka Graszka, dyrektor wydziału gospodarowania majątkiem łódzkiego Urzędu Miasta. - My pod inwestycję daliśmy grunt, a za budowę wzięła się firma ze Słowenii. Ceny za wejście na baseny były bardzo wysokie, chętnych niewielu. A infrastruktura nie spełniała oczekiwań klientów.

Dodatkowo sytuacji nie poprawiło wykrycie bakterii, przez które wodny kompleks trzeba było zamknąć na kilka tygodni. Miasto odkupiło więc od Słoweńców obiekt za 8 mln zł, ale wzięło też na siebie spłatę kredytu zaciągniętego na budowę w wysokości 67 mln zł. Będzie spłacany do 2016 r.

- Odzyskujemy teraz zaufanie klientów. Wprowadziliśmy plan naprawczy, czynimy nowe inwestycje, radykalnie zmniejszyliśmy ceny. I ludzie zaczynają do nas przychodzić - dodaje Graszka.

W 2009 r. łódzki aquapark odwiedziło 230 tys. osób. Do końca lipca 2010 było ich już 240 tys., a z szacunków spółki wynika, że za dwa-trzy lata klientów będzie ok. 700 tys. rocznie.

Inne kłopoty w czasie budowy napotkał Wrocław. Tamtejszy samorząd wszedł do spółki z niemieckim wykonawcą, który nie wywiązywał się z terminów i otwarcie wodnego parku znacznie się opóźniło.

- Najważniejszy przy takich inwestycjach jest pewny i solidny wykonawca - przekonuje Mariusz Prasał, rzecznik Wrocławskiego Parku Wodnego. - U nas wszystko skończyło się dobrze. Mamy ponad milion klientów rocznie, sami bez pomocy miasta spłacamy kredyt, samorząd nie dopłaca nam też do usług na rzecz mieszkańców.

- Chcemy uniknąć błędów kompleksów, które już powstały - mówi Bielski.

A że może się udać bez wpadek, świadczy przykład parku wodnego w Gorzowie Wielkopolskim. W mieście liczącym 120 tys. mieszkańców, w ubiegłym roku kompleks odwiedziło aż 360 tys. osób. Inwestycję w całości wzięło na siebie miasto, otrzymało na nią też dotację z budżetu państwa i funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych.

Joanna Kasprzak-Perka, prezes parku wodnego w Gorzowie-Wlkp. podkreśla, że nie jest to aquapark w potocznym tego słowa znaczeniu. - To raczej obiekt sportowo-rehabilitacyjny. Ale bardzo dobrze się bilansuje. Warto w aquaparki inwestować, bo nie ma nic lepszego dla mieszkańców niż miejsca służące zdrowiu, rekreacji i wypoczynkowi - uważa.

Wszystko wskazuje na to, że zanim powstanie bydgoski aquapark, gigantyczny park wodny zostanie otwarty w Poznaniu. Trwa budowa, a pierwsi klienci będą mogli się bawić jesienią przyszłego roku. Władze stolicy Wielkopolski zaryzykowały jeszcze większe kwoty, niż zamierza nasz ratusz. Na budowę basenu o wymiarach olimpijskich miasto wyłożyło z własnego budżetu 150 mln zł, a 50 mln zł dostało z Ministerstwa Sportu. Zabezpieczyło też 180 mln zł kredytu na powstanie części rekreacyjnej. Obiekt rocznie ma odwiedzać 1,1 mln osób.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku