Dombrowicz i autopromocja w drodze na Jasną Górę
2010-07-29
, aktualizacja: 28.07.2010 22:33
Prezydent Dombrowicz jeździ do pielgrzymów na szlak i opowiada im o planach budowy aquaparku, prywatyzacji KPEC-u i projekcie przebudowy Starego Rynku. - Mówię im o tym, bo mnie pytają - twierdzi.
Prezydent Konstanty Dombrowicz odwiedził pielgrzymów w tym roku dwukrotnie. W sobotę był w Kramsku, tam wręczył zwycięzcom meczu piłki nożnej puchary i wziął udział w wieczornym apelu jasnogórskim. We wtorek pojechał jeszcze raz. Tym razem - szedł z pielgrzymami.
Twierdzi, że maszerował piętnaście kilometrów. Pątnicy, że trochę mniej.
Na stronie internetowej chwalą się: "Odwiedził nas dziś sam prezydent miasta Bydgoszczy - Konstanty Dombrowicz. (...) jest on wielkim sympatykiem naszej pielgrzymki. Dziś postanowił nawet przejść z pielgrzymami cały jeden etap, odwiedzając kolejno każdą z grup. Niestraszne było mu 7 km piechotą, na dodatek w deszczu."
Prezydent maszerował m.in. z Agnieszką Gondałą, 18-latką z grupy biało-żółtej.
- Śpiewał, modlił się jak my - opowiada dziewczyna. - Potem był czas na pytania. Nie słuchałam uważnie, mało mnie to interesowało, ale ludzie pytali m.in. o pieniądze dla Zawiszy, dlaczego miasto nie może dać klubowi więcej.
Wszyscy widzą, że prezydent robi na pielgrzymce kampanię. Do Częstochowy idzie dużo młodych, to dobra okazja, by zdobyć ich głosy.
- Nie oburza was to?
- Już czwarty raz pielgrzymuję i czwarty raz odwiedził mnie prezydent z cukierkami. Przyzwyczaiłam się. Dla wielu pielgrzymka to nie czas na rozważania o polityce. Zresztą, prezydent przyjeżdża do nas już chyba też z rozpędu, bo tak wypada, bo to tradycja.
Dombrowicz twierdzi, że poszedł z potrzeby serca. - Przeszedłem 15 km i modliłem się za Bydgoszcz - mówi.
Jestem wierzącym mieszkańcem Bydgoszczy, pielgrzymi też są bydgoszczanami, przecież mam prawo jechać do nich i się z nimi spotkać.
- Dwukrotnie? Służbowym samochodem? Za miejskie pieniądze?
- Przecież jestem prezydentem. Mam prawo korzystać ze służbowego auta.
- I między modlitwami opowiadać o politycznych planach?
- Chciałem się modlić, ale nagle... zaczęli mnie pytać o KPEC, aquapark, pierzeję zachodnią. To zacząłem odpowiadać. Co miałem zrobić?
Część pątników w wizytach prezydenta nie dostrzega niczego niewłaściwego. - Kampania? Nie przyszło mi to do głowy. Prezydent przyjeżdża z dobrej woli, potrzeby serca. To raczej świadectwo wiary niż autopromocja - mówi Brygida z akademickiej grupy "przezroczystej".
Ale problem, nie od dziś, widzą radni. Od lat prezydenckie wizyty wśród pielgrzymujących do Częstochowy budzą niesmak. W tym roku - szczególny, bo prezydent w przededniu kampanii ich zdaniem wykorzystuje pielgrzymkę jako scenę do autopromocji.
Tomasz Rega (PiS): Przecież gdyby miał szczere intencje, to poszedłby pieszo na Jasną Górę.
Radny Lech Lewandowski (SLD): - Pojechał po to, żeby podlizać się biskupowi. Pewnie liczy na poparcie biskupa Tyrawy, który będzie wpływał na proboszczów, aby odpowiednie rzeczy głosili z ambon. Każdy katolik ma prawo do pielgrzymki, ale nie służbowym samochodem.
Stefan Pastuszewski (PiS): - Pielgrzymka to nie miejsce do politykowania, ale nasz prezydent tego nie może zrozumieć.
Już w zeszłym roku Pastuszewski żądał od prezydenta miasta, by zaprzestał wizyt na diecezjalnej pielgrzymce na Jasną Górę. - Promuje się, wydając publiczne pieniądze na dojazdy do Częstochowy. Niech pójdzie pieszo - mówił. Argumentował, że samochodowe wyjazdy Dombrowicza na diecezjalne pielgrzymki to zbędny wydatek, opłacany z kieszeni podatników. - Co innego, jakby szedł pan ze wszystkimi od Bydgoszczy do Częstochowy pieszo. Wtedy proszę bardzo, problemu nie ma - mówił Pastuszewski.
Prezydent rękawicy nie podjął: - Pana uwagi są nie na miejscu. Na pielgrzymki będę jeździł dalej.
Do Częstochowy bydgoska pielgrzymka dotrze 31 lipca.
Twierdzi, że maszerował piętnaście kilometrów. Pątnicy, że trochę mniej.
Na stronie internetowej chwalą się: "Odwiedził nas dziś sam prezydent miasta Bydgoszczy - Konstanty Dombrowicz. (...) jest on wielkim sympatykiem naszej pielgrzymki. Dziś postanowił nawet przejść z pielgrzymami cały jeden etap, odwiedzając kolejno każdą z grup. Niestraszne było mu 7 km piechotą, na dodatek w deszczu."
Prezydent maszerował m.in. z Agnieszką Gondałą, 18-latką z grupy biało-żółtej.
- Śpiewał, modlił się jak my - opowiada dziewczyna. - Potem był czas na pytania. Nie słuchałam uważnie, mało mnie to interesowało, ale ludzie pytali m.in. o pieniądze dla Zawiszy, dlaczego miasto nie może dać klubowi więcej.
Wszyscy widzą, że prezydent robi na pielgrzymce kampanię. Do Częstochowy idzie dużo młodych, to dobra okazja, by zdobyć ich głosy.
- Nie oburza was to?
- Już czwarty raz pielgrzymuję i czwarty raz odwiedził mnie prezydent z cukierkami. Przyzwyczaiłam się. Dla wielu pielgrzymka to nie czas na rozważania o polityce. Zresztą, prezydent przyjeżdża do nas już chyba też z rozpędu, bo tak wypada, bo to tradycja.
Dombrowicz twierdzi, że poszedł z potrzeby serca. - Przeszedłem 15 km i modliłem się za Bydgoszcz - mówi.
Jestem wierzącym mieszkańcem Bydgoszczy, pielgrzymi też są bydgoszczanami, przecież mam prawo jechać do nich i się z nimi spotkać.
- Dwukrotnie? Służbowym samochodem? Za miejskie pieniądze?
- Przecież jestem prezydentem. Mam prawo korzystać ze służbowego auta.
- I między modlitwami opowiadać o politycznych planach?
- Chciałem się modlić, ale nagle... zaczęli mnie pytać o KPEC, aquapark, pierzeję zachodnią. To zacząłem odpowiadać. Co miałem zrobić?
Część pątników w wizytach prezydenta nie dostrzega niczego niewłaściwego. - Kampania? Nie przyszło mi to do głowy. Prezydent przyjeżdża z dobrej woli, potrzeby serca. To raczej świadectwo wiary niż autopromocja - mówi Brygida z akademickiej grupy "przezroczystej".
Ale problem, nie od dziś, widzą radni. Od lat prezydenckie wizyty wśród pielgrzymujących do Częstochowy budzą niesmak. W tym roku - szczególny, bo prezydent w przededniu kampanii ich zdaniem wykorzystuje pielgrzymkę jako scenę do autopromocji.
Tomasz Rega (PiS): Przecież gdyby miał szczere intencje, to poszedłby pieszo na Jasną Górę.
Radny Lech Lewandowski (SLD): - Pojechał po to, żeby podlizać się biskupowi. Pewnie liczy na poparcie biskupa Tyrawy, który będzie wpływał na proboszczów, aby odpowiednie rzeczy głosili z ambon. Każdy katolik ma prawo do pielgrzymki, ale nie służbowym samochodem.
Stefan Pastuszewski (PiS): - Pielgrzymka to nie miejsce do politykowania, ale nasz prezydent tego nie może zrozumieć.
Już w zeszłym roku Pastuszewski żądał od prezydenta miasta, by zaprzestał wizyt na diecezjalnej pielgrzymce na Jasną Górę. - Promuje się, wydając publiczne pieniądze na dojazdy do Częstochowy. Niech pójdzie pieszo - mówił. Argumentował, że samochodowe wyjazdy Dombrowicza na diecezjalne pielgrzymki to zbędny wydatek, opłacany z kieszeni podatników. - Co innego, jakby szedł pan ze wszystkimi od Bydgoszczy do Częstochowy pieszo. Wtedy proszę bardzo, problemu nie ma - mówił Pastuszewski.
Prezydent rękawicy nie podjął: - Pana uwagi są nie na miejscu. Na pielgrzymki będę jeździł dalej.
Do Częstochowy bydgoska pielgrzymka dotrze 31 lipca.
Najnowsze wiadomości
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Re: Dombrowicz i autopromocja w drodze na Jasną G
gangrena.ulcus
29.07.10, 18:02
No tak, skoro PO go osr..., to teraz szybko musi powłazić w d... PISowskiemu elektoratowi...Mnie ta sytuacja wcale nie dziwi - pojęcia takie jak "honor", "godność", "wyczucie" od zawsze »
-
dziwna to wiara, służyć mamonie a nie Panu Bogu
kuromiot1
29.07.10, 19:03
Księża organizatorzy, nie można dwóm Panom służyć.Ten kto dopuścił do takiej agitacji i zgorszenia powinien porzucićpielgrzymowanie ale do tego potrzeba prawdziwej wiary i pokory a nie »
-
czy Dombrowicz zbierał członków do swojego stow.
tech80
30.07.10, 12:04
to tak odnośnie informacji,że 150 członków stowarzyszenia Dombrowicza będziezbierać podpisy pod Aquaparkiem.Czy wolontariusze z Wiatraka będą wkręceni w tą akcję, akcję wyborcząDombrowicza ?»
Najczęściej czytane24 htydzień







