Lenz po decyzji PO: Nie jestem bydgoszczożercą

Marcin Kowalski
2010-07-27 , aktualizacja: 27.07.2010 13:39
A A A Drukuj
To poseł Paweł Olszewski grał na kandydaturę Rafała Bruskiego. A w gierkach partyjnych jest wyjątkowo sprawny - mówi poseł Tomasz Lenz, szef kujawsko-pomorskiej Platformy Obywatelskiej, w rozmowie z Marcinem Kowalskim
Tomasz Lenz pochodzi z powiatu Mogilno, liceum ukończył w inowrocławiu, od lat mieszka w Toruniu. W poniedziałek w południe przysiadł na bydgoskiej fontannie Potop
Fot. Tomek Czachorowski / Agencja Gazeta
Tomasz Lenz pochodzi z powiatu Mogilno, liceum ukończył w inowrocławiu, od lat mieszka w Toruniu. W poniedziałek w południe przysiadł na bydgoskiej fontannie Potop
ZOBACZ TAKŻE
Zrobił pan sobie dzisiaj niepotrzebnie wycieczkę do Bydgoszczy.

Tomasz Lenz, przewodniczący rady Regionu Kujawsko-Pomorskiego Platformy Obywatelskiej: - Piękna pogoda, ładne miasto. Lubię tu przyjeżdżać od lat szkolnych. Dlaczego niepotrzebnie?

Spotkał się pan z Konstantym Dombrowiczem i posłem Pawłem Olszewskim, żeby doprowadzić do poparcia w najbliższych wyborach przez PO urzędującego prezydenta. Nie udało się. Olszewski przeforsował kandydaturę Rafała Bruskiego.

Nie przyjechałem nikogo forsować. Bydgoszcz jest bardzo ważnym miastem dla Platformy, trudno sobie wyobrazić, żeby szef wojewódzki partii nie interesował się procesem wyłonienia kandydata na prezydenta tak istotnego ośrodka.

Dlaczego bydgoska Platforma nie dogadała się z Dombrowiczem?

I poseł Olszewski, i prezydent Dombrowicz tylko publicznie sprawiali wrażenie, że porozumienie jest możliwe. Tak naprawdę jakiś rok temu wiedzieli, że każdy pójdzie w swoim kierunku. Choć głośno zapewniali, że wszystkie wyjścia wchodzą w grę. Poseł Olszewski grał na Rafała Bruskiego, a w gierkach partyjnych jest sprawny, dobrze się w nich czuje. Prezydent budował swoją listę i komitet. Podczas naszego spotkania obaj utwierdzili mnie w przekonaniu, że słusznie zdiagnozowałem sytuację.

Dlaczego tak upierał się pan przy Dombrowiczu?

Bydgoska PO ma autonomię i nie narzucam żadnego kandydata ani przy żadnym się nie upieram. Jako osoba z zewnątrz mam dystans, potrafię realnie ocenić wady, zalety i perspektywy.

Jakie zalety ma Dombrowicz?

Jest urzędującym prezydentem. To atut. Nie należy do partii. W wyborach samorządowych panują inne reguły niż w parlamentarnych. Ludzie nie zawsze stawiają na partyjne szyldy, tym bardziej że właśnie logo ugrupowania ma większe znaczenie w głosowaniu na radnych miejskich i wojewódzkich. Dombrowicz przez ostatnie lata firmował wiele dużych inwestycji. Inną kwestią jest fakt, że na te budowy dostawał pieniądze z Unii Europejskiej. Trafił w dobrą koniunkturę.

A atuty Bruskiego?

Jest bydgoszczaninem. Swojakowi zawsze łatwiej startować u siebie. Był wiceprezydentem miasta. Wie znakomicie, czego Bydgoszczy potrzeba. Dobry administrator, przecież pełni urząd wojewody. Zyskuje przy bliższym poznaniu. Nie bez znaczenia jest poparcie Platformy - partii, która od lat wygrywa w mieście większość wyborów. Z wyjątkiem ostatnich na prezydenta miasta.

Bruski jest w stanie pokonać Dombrowicza?

Na dziś daję im po 50 procent szans. Wiele zależy od kampanii, od ludzi, jakich wokół siebie zgromadzą, no i przede wszystkim - od pomysłu na Bydgoszcz.

Duży problem ma Maciej Grześkowiak. Jest pańskim zastępcą w PO i jednocześnie zastępcą Dombrowicza. Wyobraża pan sobie, że nie wesprze kandydata własnej partii?

W Toruniu Platforma również wystawia swojego kandydata, a zastępca prezydenta Michała Zaleskiego należy do PO. Takie sytuacje się zdarzają. Chcę podkreślić z całą stanowczością: prezydent Dombrowicz jest w wielu kwestiach bardzo bliski Platformie. Wśród wszystkich prezydentów z regionu, poza prezydentem Grudziądza, nasza partia miała z nim najlepsze relacje. Nie jestem szczególnie radosny, że nie udało nam się porozumieć.

Ma pan już swojego kandydata na marszałka województwa?

Najpierw PO musi wygrać wybory do Sejmiku.

Przyjmijmy, że wygra. Dopuszcza pan myśl, żeby PO wystawiła dla równowagi kandydata z Bydgoszczy?

A dlaczego nie z Grudziądza, Świecia albo Inowrocławia? Takie myślenie do niczego dobrego nie prowadzi. Kandydat może być z Pikutkowa, jeśli jest merytoryczny. Uważam, że marszałek Piotr Całbecki świetnie sprawuje się w swojej roli. Powinien dostać szansę dokończenia projektów, które rozpoczął w tej kadencji. I jest bardzo przyjazny dla Bydgoszczy, ma dobre relacje z prezydentem Dombrowiczem. Niesprawiedliwie atakują go dziennikarze i niektórzy politycy. Kreują nieprawdziwy obraz Całbeckiego bydgoszczożercy. Mi też często próbują przykleić taką łatkę. Nic bardziej mylnego.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 40 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

SERWISY SPECJALNE

Witajcie na Świecie w Bydgoszczy!

Partner serwisu Bella Happy Natural Care

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Jesteśmy na Facebooku