Prawo jazdy na wakacje. 30 godzin to za mało
2010-07-20
, aktualizacja: 20.07.2010 13:29
Żeby zdać egzamin praktyczny, na naukę jazdy trzeba poświęcić minimum 50 godzin. Niezbędna jest też znajomość kodeksu drogowego. Samo wykucie testów nie wystarczy
RAPORTY
Rozmowa ze Stanisławem Śliwą*
Krzysztof Aładowicz: Każdy może być dobrym kierowcą?
Stanisław Śliwa: Oczywiście, że nie. Z danych Ministerstwa Infrastruktury wynika, że około 4 proc. populacji nie powinno prowadzić samochodu. Wynika to np. z braku predyspozycji psychicznych czy zdrowotnych. Dobry kierowca powinien być zrównoważony, odporny na stres i frustrację, mieć refleks i odpowiednie możliwości intelektualne.
Czyli jak ktoś jest nerwusem, lepiej, żeby nie siadał za kółkiem?
- Osoba impulsywna po pierwsze ma zakłócone poczucie czasu, może więc być na drodze agresywna lub podejmować np. zbyt optymistyczne decyzje o wykonaniu manewrów. A do jazdy potrzeba cierpliwości, umiarkowanego temperamentu, zrównoważonej osobowości. Weźmy na przykład przedstawicieli handlowych. Ciśnienie ze strony pracodawcy, aby w ciągu dnia odwiedzić 25 punktów sprzedaży, powoduje silny stres. Włącza się dynamizm, i impulsywność w działaniu, taki człowiek przestaje bać się ryzyka. A to nie sprzyja bezpiecznej jeździe. W społeczeństwie tkwi też stereotyp, że mężczyźni są lepszymi kierowcami. Nic bardziej mylnego, bo statystyki bardzo wyraźnie pokazują, że kobiety rzadziej w stosunku do liczby przejechanych kilometrów powodują wypadki. Panie wprawdzie dłużej analizują sytuację na drodze od panów, ale podejmują bardziej racjonalne decyzje.
Przychodzi do pana kursant, który nigdy wcześniej nie siedział za kółkiem. Ma szanse nauczyć się jeździć w ciągu 30 godzin?
- Nie. Myślę, że tylko około 10 proc. kursantów po takim czasie jest gotowych do pozytywnego przejścia egzaminu. Uważam, że minimum, które należy poświęcić na naukę, to 50-70 godz.
Wychodzi na to, że drugie tyle godzin trzeba sobie wykupić?
- Uprzedzamy o tym kursantów. Niestety, często po wyjeżdżonych 30 godzinach - tyle trwa jeden kurs - otwierają oczy ze zdumienia, że jeszcze niewiele umieją.
A co jest najważniejsze, żeby skutecznie nauczyć się jeździć?
- Nauka odbywa się w kilku etapach. Najpierw wyrabiamy sobie zdolności manualne, poznajemy gabaryty pojazdu, geometrię jego ruchu. Dopiero potem uczymy się obserwacji drogi, znaków, zachowania się. Na końcu planujemy trasę, uczymy się jeździć defensywnie. Widać, że sporo jest do zrobienia. Żeby dobrze jeździć, konieczne jest wyrobienie pewnych nawyków. Musimy umieć połączyć obserwację drogi, spoglądania w lusterka, operowania pedałami i skrzynią biegów. Patrzymy na znaki, zachowujemy ostrożność, bezpieczne odległości od innych pojazdów, dostosowujemy prędkości do warunków ruchu. Godziny ćwiczeń są niezbędne, aby to wszystko opanować. Ćwiczymy, ćwiczymy i jeszcze raz ćwiczymy i oczywiście jesteśmy cierpliwi, żeby przy ewentualnych niepowodzeniach nie rezygnować. W przypadku osób, które wcześniej jeździły, problemem może okazać się wykorzenienie złych nawyków.
Jak efektywnie wykorzystać czas na kursie, żeby dobrze opanować teorię. Co jest najważniejsze podczas nauki?
- Oprócz aktywnego uczestnictwa w zajęciach i ćwiczenia testów egzaminacyjnych, trzeba studiować podręcznik, kodeks drogowy. Sam egzamin teoretyczny nie jest czymś trudnym, bo mamy pulę 488 pytań i w ciągu tygodnia intensywnych ćwiczeń chyba każdy może się nauczyć odpowiedzi na pamięć.
Tyle że jeśli uczymy się odpowiedzi na pamięć, to marna szansa, że coś w głowie po miesiącu zostanie. Jak się uczyć, żeby ta wiedza nam została na długo?
- Przede wszystkim najpierw trzeba uczyć się przepisów. Jeśli się ich nauczymy, to poradzimy sobie z testami. Jeśli nauczymy się testów, to niekoniecznie będziemy znać przepisy.
Zbliża się egzamin. Przez maturą albo na studiach zaleca się, aby ostatni wieczór przed nim poświęcić na relaks i odpoczynek. Czy w tym przypadku powinniśmy się podobnie zachowywać?
- To zupełnie inny rodzaj egzaminu. Im więcej wyjeżdżonych godzin, tym większa szansa na zdany egzamin. Dlatego nie widzę przeciwwskazań, żeby niemal prosto z ostatniej jazdy iść na egzamin.
Pewnie potrzeba też trochę szczęścia?
- Na mieście niedoświadczonego kandydata na kierowcę może spotkać jakaś nieprzewidziana, niebezpieczna sytuacja. W takiej sytuacji w dodatku pod wpływem silnego stresu egzaminacyjnego, osoba z małym doświadczeniem może nie zareagować prawidłowo lub w odpowiednio krótkim czasie. Dlatego niewątpliwie szczęście odgrywa dużą rolę.
*Stanisław Śliwa, psycholog transportu, wykładowca i instruktor w szkole jazdy Agora-Miraż
Krzysztof Aładowicz: Każdy może być dobrym kierowcą?
Stanisław Śliwa: Oczywiście, że nie. Z danych Ministerstwa Infrastruktury wynika, że około 4 proc. populacji nie powinno prowadzić samochodu. Wynika to np. z braku predyspozycji psychicznych czy zdrowotnych. Dobry kierowca powinien być zrównoważony, odporny na stres i frustrację, mieć refleks i odpowiednie możliwości intelektualne.
Czyli jak ktoś jest nerwusem, lepiej, żeby nie siadał za kółkiem?
- Osoba impulsywna po pierwsze ma zakłócone poczucie czasu, może więc być na drodze agresywna lub podejmować np. zbyt optymistyczne decyzje o wykonaniu manewrów. A do jazdy potrzeba cierpliwości, umiarkowanego temperamentu, zrównoważonej osobowości. Weźmy na przykład przedstawicieli handlowych. Ciśnienie ze strony pracodawcy, aby w ciągu dnia odwiedzić 25 punktów sprzedaży, powoduje silny stres. Włącza się dynamizm, i impulsywność w działaniu, taki człowiek przestaje bać się ryzyka. A to nie sprzyja bezpiecznej jeździe. W społeczeństwie tkwi też stereotyp, że mężczyźni są lepszymi kierowcami. Nic bardziej mylnego, bo statystyki bardzo wyraźnie pokazują, że kobiety rzadziej w stosunku do liczby przejechanych kilometrów powodują wypadki. Panie wprawdzie dłużej analizują sytuację na drodze od panów, ale podejmują bardziej racjonalne decyzje.
Przychodzi do pana kursant, który nigdy wcześniej nie siedział za kółkiem. Ma szanse nauczyć się jeździć w ciągu 30 godzin?
- Nie. Myślę, że tylko około 10 proc. kursantów po takim czasie jest gotowych do pozytywnego przejścia egzaminu. Uważam, że minimum, które należy poświęcić na naukę, to 50-70 godz.
Wychodzi na to, że drugie tyle godzin trzeba sobie wykupić?
- Uprzedzamy o tym kursantów. Niestety, często po wyjeżdżonych 30 godzinach - tyle trwa jeden kurs - otwierają oczy ze zdumienia, że jeszcze niewiele umieją.
A co jest najważniejsze, żeby skutecznie nauczyć się jeździć?
- Nauka odbywa się w kilku etapach. Najpierw wyrabiamy sobie zdolności manualne, poznajemy gabaryty pojazdu, geometrię jego ruchu. Dopiero potem uczymy się obserwacji drogi, znaków, zachowania się. Na końcu planujemy trasę, uczymy się jeździć defensywnie. Widać, że sporo jest do zrobienia. Żeby dobrze jeździć, konieczne jest wyrobienie pewnych nawyków. Musimy umieć połączyć obserwację drogi, spoglądania w lusterka, operowania pedałami i skrzynią biegów. Patrzymy na znaki, zachowujemy ostrożność, bezpieczne odległości od innych pojazdów, dostosowujemy prędkości do warunków ruchu. Godziny ćwiczeń są niezbędne, aby to wszystko opanować. Ćwiczymy, ćwiczymy i jeszcze raz ćwiczymy i oczywiście jesteśmy cierpliwi, żeby przy ewentualnych niepowodzeniach nie rezygnować. W przypadku osób, które wcześniej jeździły, problemem może okazać się wykorzenienie złych nawyków.
Jak efektywnie wykorzystać czas na kursie, żeby dobrze opanować teorię. Co jest najważniejsze podczas nauki?
- Oprócz aktywnego uczestnictwa w zajęciach i ćwiczenia testów egzaminacyjnych, trzeba studiować podręcznik, kodeks drogowy. Sam egzamin teoretyczny nie jest czymś trudnym, bo mamy pulę 488 pytań i w ciągu tygodnia intensywnych ćwiczeń chyba każdy może się nauczyć odpowiedzi na pamięć.
Tyle że jeśli uczymy się odpowiedzi na pamięć, to marna szansa, że coś w głowie po miesiącu zostanie. Jak się uczyć, żeby ta wiedza nam została na długo?
- Przede wszystkim najpierw trzeba uczyć się przepisów. Jeśli się ich nauczymy, to poradzimy sobie z testami. Jeśli nauczymy się testów, to niekoniecznie będziemy znać przepisy.
Zbliża się egzamin. Przez maturą albo na studiach zaleca się, aby ostatni wieczór przed nim poświęcić na relaks i odpoczynek. Czy w tym przypadku powinniśmy się podobnie zachowywać?
- To zupełnie inny rodzaj egzaminu. Im więcej wyjeżdżonych godzin, tym większa szansa na zdany egzamin. Dlatego nie widzę przeciwwskazań, żeby niemal prosto z ostatniej jazdy iść na egzamin.
Pewnie potrzeba też trochę szczęścia?
- Na mieście niedoświadczonego kandydata na kierowcę może spotkać jakaś nieprzewidziana, niebezpieczna sytuacja. W takiej sytuacji w dodatku pod wpływem silnego stresu egzaminacyjnego, osoba z małym doświadczeniem może nie zareagować prawidłowo lub w odpowiednio krótkim czasie. Dlatego niewątpliwie szczęście odgrywa dużą rolę.
*Stanisław Śliwa, psycholog transportu, wykładowca i instruktor w szkole jazdy Agora-Miraż
Najnowsze wiadomości
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Prawo jazdy na wakacje. 30 godzin to za mało
kosskoss
21.07.10, 09:30
w 30 godzin nie mozna sie nauczyc jezdzic a w 50 mozna - ciekawa teoria. amoze od razu zaplacic 2x stawke za kurs i wszyscy beda zadowoleni, anajbardziej szkola jazdy. moim skromnym zdaniem »
Najczęściej czytane24 htydzień







