Lekarz bez samochodu. Do pracy jeździ rowerem
2010-07-17
, aktualizacja: 17.07.2010 10:16
Szpital MSWiA przy ul. Markwarta otworzył rowerownię dla pracowników. Będzie też stojak dla gości odwiedzających pacjentów. - Tak promujemy zdrowy styl życia - mówi dyrektor lecznicy
Z rowerowni codziennie korzysta Piotr Tokarczyk, lekarz rodzinny z przychodni przyszpitalnej. Rowerem jeździ do pracy od dwóch lat. - Zacząłem latem i szybko się przyzwyczaiłem do tej przyjemności. Nie stoję w korkach, schudłem dziesięć kilogramów. Same plusy - zachwala ten sposób komunikacji.
Na początku pacjenci patrzyli na niego podejrzliwie: lekarz, a nie ma samochodu. Do pracy przychodzi w krótkich spodniach i z kaskiem w ręku.
Teraz wielu podziela jego pasję. - Namawiam osoby cierpiące na cukrzycę lub nadciśnienie, aby przesiadły się na rower, bo to zdrowe i może część leków odstawimy, jak wyniki się poprawią. Na niektórych już podziałało. Jeden z moich pacjentów schudł piętnaście kilogramów i faktycznie jego ciśnienie się unormowało - mówi doktor Tokarczyk.
Systematycznie do pracy w szpitalu przy ul. Markwarta przyjeżdża około dziesięć osób. Największym problemem stał się dla nich brak stojaka. Rower trzeba było przykuwać do bramy albo pobliskich drzew. - Wiele razy ukradziono mi lampę albo wypuszczono powietrze z koła - przyznaje Tokarczyk. Swoje robiła też pogoda. Rowerzysta z cukru nie jest, ale rower - wiadomo - na deszczu czy śniegu się niszczy.
Rowerzyści poprosili dyrekcję lecznicy o wygospodarowanie w budynku szpitalnym miejsca na rowery. Marek Lewandowski, dyrektor ds. lecznictwa, sam wielokrotnie przyjeżdżał rowerem do pracy, więc od razu podchwycił pomysł.
- Przy wielu urzędach brakuje stojaków, w zakładach pracy też. Pomyślałem, że skoro leczymy ludzi, to musimy ułatwiać życie tym, którzy dbają o zdrowie i profilaktykę. Tak narodził się pomysł rowerowni dla pracowników - mówi.
Urządzono ją w jednym z garaży. Inwestycja nie pochłonęła dużo pieniędzy. - Trzymaliśmy tam wcześniej zużyty sprzęt medyczny. Wystarczyło się go pozbyć i zamontować stojak rowerowy. Docelowo kupimy jeszcze jeden, żeby było przynajmniej trzynaście miejsc dla rowerów - zapowiada dyrektor Lewandowski.
Na tym nie koniec. Dyrekcja pomyślała też o pacjentach przychodni, przyjeżdżających na wizytę rowerem oraz o gościach odwiedzających chorych w szpitalu. Dla nich też będzie stojak na rowery. - Mieliśmy już jeden, ale musieliśmy go usunąć, bo za kilka dni rozpoczniemy remont wejścia głównego. Chcemy je przystosować dla osób niepełnosprawnych. Gdy tylko prace się zakończą, stojaki wrócą na miejsce - obiecuje dyrektor.
Ludzie byli tak przyzwyczajeni do stojaka przy wejściu, że gdy zniknął na czas remontu, zgłaszali portierowi kradzież. Teraz "parkują" przy drzewach. W godzinach pracy przychodni i podczas odwiedzin przy każdym pobliskim drzewie przykuty jest rower.
Tokarczyk: - Rower łączy ludzi. Z każdym, kto jeździ, mam temat do rozmowy: maratony, nowe trasy.
Prawdziwemu pasjonatowi nawet upał i mróz niestraszne. - Ostatniej zimy tylko dwa dni musiałem zrezygnować z jazdy rowerem, bo droga była nieodśnieżona. Ale gdy tylko pojawił się pług, to jechałem zaraz za nim. A podczas upału przyjeżdżam do pracy wcześniej, biorę prysznic, przebieram się i jestem gotów do pracy. Dla chcącego nie ma problemów nie do pokonania - stwierdza Tokarczyk.
Na początku pacjenci patrzyli na niego podejrzliwie: lekarz, a nie ma samochodu. Do pracy przychodzi w krótkich spodniach i z kaskiem w ręku.
Teraz wielu podziela jego pasję. - Namawiam osoby cierpiące na cukrzycę lub nadciśnienie, aby przesiadły się na rower, bo to zdrowe i może część leków odstawimy, jak wyniki się poprawią. Na niektórych już podziałało. Jeden z moich pacjentów schudł piętnaście kilogramów i faktycznie jego ciśnienie się unormowało - mówi doktor Tokarczyk.
Systematycznie do pracy w szpitalu przy ul. Markwarta przyjeżdża około dziesięć osób. Największym problemem stał się dla nich brak stojaka. Rower trzeba było przykuwać do bramy albo pobliskich drzew. - Wiele razy ukradziono mi lampę albo wypuszczono powietrze z koła - przyznaje Tokarczyk. Swoje robiła też pogoda. Rowerzysta z cukru nie jest, ale rower - wiadomo - na deszczu czy śniegu się niszczy.
Rowerzyści poprosili dyrekcję lecznicy o wygospodarowanie w budynku szpitalnym miejsca na rowery. Marek Lewandowski, dyrektor ds. lecznictwa, sam wielokrotnie przyjeżdżał rowerem do pracy, więc od razu podchwycił pomysł.
- Przy wielu urzędach brakuje stojaków, w zakładach pracy też. Pomyślałem, że skoro leczymy ludzi, to musimy ułatwiać życie tym, którzy dbają o zdrowie i profilaktykę. Tak narodził się pomysł rowerowni dla pracowników - mówi.
Urządzono ją w jednym z garaży. Inwestycja nie pochłonęła dużo pieniędzy. - Trzymaliśmy tam wcześniej zużyty sprzęt medyczny. Wystarczyło się go pozbyć i zamontować stojak rowerowy. Docelowo kupimy jeszcze jeden, żeby było przynajmniej trzynaście miejsc dla rowerów - zapowiada dyrektor Lewandowski.
Na tym nie koniec. Dyrekcja pomyślała też o pacjentach przychodni, przyjeżdżających na wizytę rowerem oraz o gościach odwiedzających chorych w szpitalu. Dla nich też będzie stojak na rowery. - Mieliśmy już jeden, ale musieliśmy go usunąć, bo za kilka dni rozpoczniemy remont wejścia głównego. Chcemy je przystosować dla osób niepełnosprawnych. Gdy tylko prace się zakończą, stojaki wrócą na miejsce - obiecuje dyrektor.
Ludzie byli tak przyzwyczajeni do stojaka przy wejściu, że gdy zniknął na czas remontu, zgłaszali portierowi kradzież. Teraz "parkują" przy drzewach. W godzinach pracy przychodni i podczas odwiedzin przy każdym pobliskim drzewie przykuty jest rower.
Tokarczyk: - Rower łączy ludzi. Z każdym, kto jeździ, mam temat do rozmowy: maratony, nowe trasy.
Prawdziwemu pasjonatowi nawet upał i mróz niestraszne. - Ostatniej zimy tylko dwa dni musiałem zrezygnować z jazdy rowerem, bo droga była nieodśnieżona. Ale gdy tylko pojawił się pług, to jechałem zaraz za nim. A podczas upału przyjeżdżam do pracy wcześniej, biorę prysznic, przebieram się i jestem gotów do pracy. Dla chcącego nie ma problemów nie do pokonania - stwierdza Tokarczyk.
Najnowsze wiadomości
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Lekarz bez samochodu. Do pracy jeździ rowerem
bigcharles
17.07.10, 14:16
No w końcu ktoś zaczyna otwierać parking rowerowy przed ważnym miejscem.»
-
Lekarz bez samochodu. Do pracy jeździ rowerem
casus-clay
17.07.10, 15:05
No pięknie ale nie róbmy jak zwykle tylko dla pracowników ( tak jak parkingi samochodowe dla pracowników a reszta niech sie martwi ) ale też dla pacjentów a może przede wszystkim dla »






