Raport NIK: Za mało dróg, za dużo samochodów
2010-07-08
, aktualizacja: 07.07.2010 23:02
Mamy przestarzałe tramwaje, nie budujemy ścieżek rowerowych i węzłów poprawiających płynność ruchu. Słabo też wykorzystujemy unijną kasę na inwestycje drogowe. Ale i tak jest dużo lepiej niż w Lublinie czy Szczecinie
ZOBACZ TAKŻE
- Drogowcom zabrakło kasy na pasy dla autobusów (19-06-10, 12:00)
- Coraz więcej pasów wyłącznie dla autobusów (01-11-09, 12:00)
- Na ul. Kujawskiej przywilej dla autobusów (26-10-09, 10:21)
Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała osiem miast w Polsce, w których mieszka powyżej 350 tys. osób. Badała, czy inwestują w transport publiczny, zachęcają mieszkańców do korzystania z autobusów, tramwajów i stwarzają warunki do korzystania z rowerów. Kontrolerzy sprawdzili też inwestycje w rozwój układu ulic.
Z raportu NIK wynika, że wszystkim aglomeracjom daleko do ideału. Sporo zastrzeżeń było pod adresem władz naszego miasta.
Zdaniem kontrolerów nieskuteczne są działania samorządu na rzecz zwiększenia atrakcyjności transportu zbiorowego. W mieście jest tylko kilometr buspasów. Autobusy i tramwaje nie mają priorytetu w ruchu ulicznym. Brakuje parkingów na obrzeżach miasta, które zachęcałyby część kierowców do pozostawiania tam auta i dojeżdżania do śródmieścia komunikacją miejską. W Warszawie jest 13 km pasów tylko dla autobusów, a w Krakowie aż 23 km. Ponadto w stolicy Małopolski tramwaj jest priorytetowo traktowany na 29 skrzyżowaniach, a w Poznaniu specjalny program sygnalizacji świetlnej wspiera wszystkie skrzyżowania, po których kursują autobusy, dzięki temu podróż nimi jest szybsza.
NIK wytyka władzom Bydgoszczy, że nie wybudowały w ostatnich latach ani jednego metra linii tramwajowej, choć "jednym z celów zawartych w obowiązującej strategii rozwoju miasta, był rozwój transportu zbiorowego z ukierunkowaniem na transport szynowy".
- Nie jesteśmy tak bogaci jak Warszawa czy Kraków, dlatego niektóre wskaźniki mamy gorsze, ale wkrótce rozpoczniemy budowę linii tramwajowej do dworca kolejowego, następnie do Fordonu, co znacznie poprawi jakość komunikacji miejskiej - komentuje zastępca prezydenta Lucyna Kojder-Szweda.
Rozwój komunikacji publicznej jest jednym z priorytetów stawianych państwom Unii Europejskiej. Komisja Europejska nakazuje tworzenie alternatywy dla transportu indywidualnego nie tylko poprzez rozwój infrastruktury transportu publicznego, ale też budowę ścieżek rowerowych.
A z tym, jak czytamy w raporcie NIK, w Bydgoszczy jest bardzo krucho. Od 2004 r. powstało ich zaledwie 13,7 km, co stanowi jeden z najgorszych wyników w Polsce. Dla porównania rowerzyści z Krakowa otrzymali ponad 54 km nowych tras. Całkowita długość ścieżek mniejsza niż w Bydgoszczy jest tylko w Lublinie. My mamy ich 46 km, stolica Lubelszczyzny 36 km. Ale za to Gdańsk ma już takich dróg aż 167 km.
"Przy zachowaniu dotychczasowego tempa budowy ścieżek rowerowych w Bydgoszczy, realizacja zaplanowanych do wykonania ścieżek rowerowych o długości 32,5 km wymagać będzie 13 lat" - zauważają kontrolerzy.
NIK stwierdził również, że opornie idzie nam budowa nowych dróg, które przyczyniłyby się do poprawy płynności ruchu samochodowego. I wskazuje, że bardzo słabo wykorzystujemy na ten cel środki unijne. Trochę usprawiedliwiają nas jednak statystyki. W naszym mieście na tysiąc mieszkańców przypada 626 samochodów. Więcej jest tylko w Warszawie i Wrocławiu. W ciągu dziewięciu ostatnich lat liczba aut wzrosła w Bydgoszczy o niemal 150 proc.
- Nie da się w tym tempie budować nowych dróg - mówi Kojder-Szweda. - Ale jak jeżdżę po innych miastach, widzę, że u nas nie jest źle. Remontujemy ulice, mosty, przygotowujemy się do budowy estakady - tłumaczy.
Wnioski zastępcy prezydenta, że inni mają gorzej, wskazuje też NIK. Nasze miasto obok Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia zostało ocenione "pozytywnie z zastrzeżeniami". Lublin i Szczecin otrzymały ocenę "negatywną".
Z raportu NIK wynika, że wszystkim aglomeracjom daleko do ideału. Sporo zastrzeżeń było pod adresem władz naszego miasta.
Zdaniem kontrolerów nieskuteczne są działania samorządu na rzecz zwiększenia atrakcyjności transportu zbiorowego. W mieście jest tylko kilometr buspasów. Autobusy i tramwaje nie mają priorytetu w ruchu ulicznym. Brakuje parkingów na obrzeżach miasta, które zachęcałyby część kierowców do pozostawiania tam auta i dojeżdżania do śródmieścia komunikacją miejską. W Warszawie jest 13 km pasów tylko dla autobusów, a w Krakowie aż 23 km. Ponadto w stolicy Małopolski tramwaj jest priorytetowo traktowany na 29 skrzyżowaniach, a w Poznaniu specjalny program sygnalizacji świetlnej wspiera wszystkie skrzyżowania, po których kursują autobusy, dzięki temu podróż nimi jest szybsza.
NIK wytyka władzom Bydgoszczy, że nie wybudowały w ostatnich latach ani jednego metra linii tramwajowej, choć "jednym z celów zawartych w obowiązującej strategii rozwoju miasta, był rozwój transportu zbiorowego z ukierunkowaniem na transport szynowy".
- Nie jesteśmy tak bogaci jak Warszawa czy Kraków, dlatego niektóre wskaźniki mamy gorsze, ale wkrótce rozpoczniemy budowę linii tramwajowej do dworca kolejowego, następnie do Fordonu, co znacznie poprawi jakość komunikacji miejskiej - komentuje zastępca prezydenta Lucyna Kojder-Szweda.
Rozwój komunikacji publicznej jest jednym z priorytetów stawianych państwom Unii Europejskiej. Komisja Europejska nakazuje tworzenie alternatywy dla transportu indywidualnego nie tylko poprzez rozwój infrastruktury transportu publicznego, ale też budowę ścieżek rowerowych.
A z tym, jak czytamy w raporcie NIK, w Bydgoszczy jest bardzo krucho. Od 2004 r. powstało ich zaledwie 13,7 km, co stanowi jeden z najgorszych wyników w Polsce. Dla porównania rowerzyści z Krakowa otrzymali ponad 54 km nowych tras. Całkowita długość ścieżek mniejsza niż w Bydgoszczy jest tylko w Lublinie. My mamy ich 46 km, stolica Lubelszczyzny 36 km. Ale za to Gdańsk ma już takich dróg aż 167 km.
"Przy zachowaniu dotychczasowego tempa budowy ścieżek rowerowych w Bydgoszczy, realizacja zaplanowanych do wykonania ścieżek rowerowych o długości 32,5 km wymagać będzie 13 lat" - zauważają kontrolerzy.
NIK stwierdził również, że opornie idzie nam budowa nowych dróg, które przyczyniłyby się do poprawy płynności ruchu samochodowego. I wskazuje, że bardzo słabo wykorzystujemy na ten cel środki unijne. Trochę usprawiedliwiają nas jednak statystyki. W naszym mieście na tysiąc mieszkańców przypada 626 samochodów. Więcej jest tylko w Warszawie i Wrocławiu. W ciągu dziewięciu ostatnich lat liczba aut wzrosła w Bydgoszczy o niemal 150 proc.
- Nie da się w tym tempie budować nowych dróg - mówi Kojder-Szweda. - Ale jak jeżdżę po innych miastach, widzę, że u nas nie jest źle. Remontujemy ulice, mosty, przygotowujemy się do budowy estakady - tłumaczy.
Wnioski zastępcy prezydenta, że inni mają gorzej, wskazuje też NIK. Nasze miasto obok Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia zostało ocenione "pozytywnie z zastrzeżeniami". Lublin i Szczecin otrzymały ocenę "negatywną".
Najnowsze wiadomości
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Generalnie jest fatalnie
byd3
08.07.10, 11:01
Generalnie jest fatalnie-ścieżki rowerowe w Bydgoszczy wyglądają tak że jest 100 m czerwonej fajnej ścieżki i potem jest przerwa i jest koniec tfu!Ścieżki rowerowe powinny być budowane »
-
A na jakie licho drogi dla rowerów !!
trol-olo
08.07.10, 11:06
na Błoniu zbudowano chyba 2 lata temu kilkaset metrów dróg rowerowych, zabranopo połowie pasów dla ruchu pieszych !! I co !? Widuje tu rowery 1-2 razydziennie !! Na dodatek na jednym ze »
-
Raport NIK: Za mało dróg, za dużo samochodów
justanotherguy
08.07.10, 21:57
Chciałem dodać od siebie, że w Polsce - nie wiem, może tylko w samej Bydgoszczy - idea ścieżek rowerowych nie jest rozumiana przez pieszych. Albo ścieżki są za słabo oznakowane, albo piesi »






