Tomasz Moraczewski o planach rozwoju bydgoskiego lotniska
2010-06-01
, aktualizacja: 01.06.2010 17:05
- Chcę skutecznie promować region w Europie, żeby zaczęli nas odwiedzać turyści. Ludzie chcą poznawać nowe tereny. W Krakowie już byli, teraz przylecą do nas - zapowiada nowy prezes Portu
ZOBACZ TAKŻE
- Loty do stolicy najwcześniej 1 listopada (07-09-10, 09:00)
Rozmowa z Tomaszem Moraczewskim
Krzysztof Aładowicz: Obejmuje pan funkcję prezesa w trudnym momencie. Jedyna obecna w Porcie linia lotnicza grozi, że za chwilę przestanie latać z Bydgoszczy. Jak chce pan rozwiązać ten problem?
Tomasz Moraczewski: To jedna z najważniejszych kwestii do rozwiązania. Z jednej strony są bieżące zobowiązania, z drugiej - tylko do końca października mamy umowę z tą linią i szybko trzeba starać się negocjować nowe porozumienie. Ale zajmuję nowe stanowisko zaledwie od trzech dni. Poproszę o kilka dni czasu na rozpoznanie tematu.
Brak znajomości branży lotniczej to jeden z podstawowych zarzutów w stosunku do pana, zaraz po nominacji.
- Proszę mi uwierzyć, branża lotnicza nie jest mi zupełnie obca. W infrastrukturze "robię" od kilkunastu lat. Nie jestem chyba człowiekiem znikąd. Kiedy byłem odpowiedzialny za infrastrukturę transportową w województwie, Port Lotniczy podlegał pod mój departament. Na pewno chcę się spotkać z Ryanairem. I mam świadomość, że głównym zadaniem dla lotniska jest obsługa operacji lotniczych. Będę działał w kierunku ich zwiększenia.
W jaki sposób i kiedy poznamy efekty tych działań?
- Mam już umówione pierwsze spotkania. O efektach nie będę mówił, zanim nie będę miał parafowanych umów z partnerami.
Dużo ogólników w pana odpowiedziach.
- Potrzebuję kilku tygodni, aby dokładnie zapoznać się z głównymi aspektami działania Portu. Wówczas będę mógł odpowiedzieć na szczegółowe pytania. Dzisiaj wiem jedno. Moje działania będą przebiegały dwubiegunowo. Z jednej strony musimy dążyć do wzmocnienia świadomości wśród mieszkańców regionu, że w Bydgoszczy jest Port Lotniczy, który może zaoferować dogodne połączenia. Niestety, wiele osób o tym nie ma pojęcia, a przypomnę, że mamy tylko w samym naszym województwie ponad dwa miliony potencjalnych pasażerów. Klientom musimy dać dobry produkt, aby wybrali nas, a nie Poznań czy Gdańsk. Dlatego zaoferujemy dobry poziom obsługi i szeroki wachlarz połączeń. I to jest właśnie drugi aspekt, na który chciałbym zwrócić uwagę. Dzisiaj monopolistą na naszym rynku jest Ryanair. A niestety monopol doprowadza z reguły do patologii. Dlatego konieczne jest pojawienie się nowych linii lotniczych.
Niestety za tym muszą iść pieniądze na tzw. opłaty marketingowe. Czy marszałek województwa, prezydent Bydgoszczy, prezydenci innych miast są świadomi, że będą musieli do tego dokładać? Do tej pory niezbyt chętnie to robili.
- Wydaje mi się, że ta świadomość jest coraz większa. Marszałek dotuje połączenia kolejowe, prezydenci miast utrzymują komunikację publiczną. Transport lotniczy to też środek komunikacji dla mieszkańców regionu i miast. Myślę, że z czasem całkowicie znikną kontrowersje wokół tego tematu. Musimy jednak wspólnie przemyśleć politykę promocyjną tych połączeń.
Myśli pan, że z bydgoskiego lotniska będą chętni do latania nie tylko w miejsca, gdzie Polacy przebywają na emigracji zarobkowej?
- Oczywiście, że tak. Ale mam inny cel. Chcę skutecznie promować nasze miasta i region w Europie, żeby tutaj przyjeżdżali turyści. Zrobimy to, co kilka lat temu działo się w Krakowie, który stał się popularny wśród Brytyjczyków. Dziś nasz region może nie jest za bardzo rozpoznawalny, ale to trzeba zmienić. Ludzie chcą poznawać nowe tereny. W Krakowie już byli. Teraz przyjdzie czas na Kujawy i Pomorze.
Marszałek województwa podkreśla, że największy problem to strata finansowa lotniska na kwotę 19 mln zł. Co zrobić, aby Port wyszedł na zero?
- Pomysł jest jeden: jak najszersza działalność. Port służy pasażerom i musi dążyć do jak największej liczby odprawianych osób i samolotów. Posłużę się przykładem z mojej ostatniej pracy. Gdy pociągi InterRegio zaczęły dojeżdżać do coraz większej ilość miast, zaczęła korzystać z nich coraz większa ilość podróżnych, a koszt jednostkowy uruchomienia składów się zmniejszał. Tak będzie i tutaj - maksymalnie możliwa ilość połączeń i pasażerów spowoduje mniejsze straty operacyjne. Zastanawiam się też nad powrotem do pomysłu terminalu cargo. Na tym też można nieźle zarobić.
A kiedy można spodziewać się rozpoczęcia realizacji pilnych inwestycji takich jak remont pasa czy rozbudowa terminalu?
- Zapoznaję się z dokumentacją. Jeśli jest w porządku, nie ma powodów, aby wstrzymywać rozpoczęcie prac. Jeśli nie, odrobinę wydłuży to ten proces. Musimy przyspieszyć wydawanie pieniędzy z Regionalnego Programu Operacyjnego i to też jest jeden z priorytetów. Chciałbym też pana o coś zapytać. Czy po moich wypowiedziach widać, że pochodzę z Torunia?
Jak dla mnie, może pan pochodzić nawet z afrykańskiego plemienia. Oczekuję od pana, że Port Lotniczy w końcu będzie się rozwijał. Że nie skończy pan tylko na oznajmianiu kolejnych pomysłów.
- Po 1,5 roku pracy w Warszawie odzwyczaiłem się trochę od atmosfery rywalizacji bydgosko-toruńskiej. Chciałbym, aby bydgoskie lotnisko stało się porządnym, regionalnym portem, na jaki nasze województwo zasługuje.
Krzysztof Aładowicz: Obejmuje pan funkcję prezesa w trudnym momencie. Jedyna obecna w Porcie linia lotnicza grozi, że za chwilę przestanie latać z Bydgoszczy. Jak chce pan rozwiązać ten problem?
Tomasz Moraczewski: To jedna z najważniejszych kwestii do rozwiązania. Z jednej strony są bieżące zobowiązania, z drugiej - tylko do końca października mamy umowę z tą linią i szybko trzeba starać się negocjować nowe porozumienie. Ale zajmuję nowe stanowisko zaledwie od trzech dni. Poproszę o kilka dni czasu na rozpoznanie tematu.
Brak znajomości branży lotniczej to jeden z podstawowych zarzutów w stosunku do pana, zaraz po nominacji.
- Proszę mi uwierzyć, branża lotnicza nie jest mi zupełnie obca. W infrastrukturze "robię" od kilkunastu lat. Nie jestem chyba człowiekiem znikąd. Kiedy byłem odpowiedzialny za infrastrukturę transportową w województwie, Port Lotniczy podlegał pod mój departament. Na pewno chcę się spotkać z Ryanairem. I mam świadomość, że głównym zadaniem dla lotniska jest obsługa operacji lotniczych. Będę działał w kierunku ich zwiększenia.
W jaki sposób i kiedy poznamy efekty tych działań?
- Mam już umówione pierwsze spotkania. O efektach nie będę mówił, zanim nie będę miał parafowanych umów z partnerami.
Dużo ogólników w pana odpowiedziach.
- Potrzebuję kilku tygodni, aby dokładnie zapoznać się z głównymi aspektami działania Portu. Wówczas będę mógł odpowiedzieć na szczegółowe pytania. Dzisiaj wiem jedno. Moje działania będą przebiegały dwubiegunowo. Z jednej strony musimy dążyć do wzmocnienia świadomości wśród mieszkańców regionu, że w Bydgoszczy jest Port Lotniczy, który może zaoferować dogodne połączenia. Niestety, wiele osób o tym nie ma pojęcia, a przypomnę, że mamy tylko w samym naszym województwie ponad dwa miliony potencjalnych pasażerów. Klientom musimy dać dobry produkt, aby wybrali nas, a nie Poznań czy Gdańsk. Dlatego zaoferujemy dobry poziom obsługi i szeroki wachlarz połączeń. I to jest właśnie drugi aspekt, na który chciałbym zwrócić uwagę. Dzisiaj monopolistą na naszym rynku jest Ryanair. A niestety monopol doprowadza z reguły do patologii. Dlatego konieczne jest pojawienie się nowych linii lotniczych.
Niestety za tym muszą iść pieniądze na tzw. opłaty marketingowe. Czy marszałek województwa, prezydent Bydgoszczy, prezydenci innych miast są świadomi, że będą musieli do tego dokładać? Do tej pory niezbyt chętnie to robili.
- Wydaje mi się, że ta świadomość jest coraz większa. Marszałek dotuje połączenia kolejowe, prezydenci miast utrzymują komunikację publiczną. Transport lotniczy to też środek komunikacji dla mieszkańców regionu i miast. Myślę, że z czasem całkowicie znikną kontrowersje wokół tego tematu. Musimy jednak wspólnie przemyśleć politykę promocyjną tych połączeń.
Myśli pan, że z bydgoskiego lotniska będą chętni do latania nie tylko w miejsca, gdzie Polacy przebywają na emigracji zarobkowej?
- Oczywiście, że tak. Ale mam inny cel. Chcę skutecznie promować nasze miasta i region w Europie, żeby tutaj przyjeżdżali turyści. Zrobimy to, co kilka lat temu działo się w Krakowie, który stał się popularny wśród Brytyjczyków. Dziś nasz region może nie jest za bardzo rozpoznawalny, ale to trzeba zmienić. Ludzie chcą poznawać nowe tereny. W Krakowie już byli. Teraz przyjdzie czas na Kujawy i Pomorze.
Marszałek województwa podkreśla, że największy problem to strata finansowa lotniska na kwotę 19 mln zł. Co zrobić, aby Port wyszedł na zero?
- Pomysł jest jeden: jak najszersza działalność. Port służy pasażerom i musi dążyć do jak największej liczby odprawianych osób i samolotów. Posłużę się przykładem z mojej ostatniej pracy. Gdy pociągi InterRegio zaczęły dojeżdżać do coraz większej ilość miast, zaczęła korzystać z nich coraz większa ilość podróżnych, a koszt jednostkowy uruchomienia składów się zmniejszał. Tak będzie i tutaj - maksymalnie możliwa ilość połączeń i pasażerów spowoduje mniejsze straty operacyjne. Zastanawiam się też nad powrotem do pomysłu terminalu cargo. Na tym też można nieźle zarobić.
A kiedy można spodziewać się rozpoczęcia realizacji pilnych inwestycji takich jak remont pasa czy rozbudowa terminalu?
- Zapoznaję się z dokumentacją. Jeśli jest w porządku, nie ma powodów, aby wstrzymywać rozpoczęcie prac. Jeśli nie, odrobinę wydłuży to ten proces. Musimy przyspieszyć wydawanie pieniędzy z Regionalnego Programu Operacyjnego i to też jest jeden z priorytetów. Chciałbym też pana o coś zapytać. Czy po moich wypowiedziach widać, że pochodzę z Torunia?
Jak dla mnie, może pan pochodzić nawet z afrykańskiego plemienia. Oczekuję od pana, że Port Lotniczy w końcu będzie się rozwijał. Że nie skończy pan tylko na oznajmianiu kolejnych pomysłów.
- Po 1,5 roku pracy w Warszawie odzwyczaiłem się trochę od atmosfery rywalizacji bydgosko-toruńskiej. Chciałbym, aby bydgoskie lotnisko stało się porządnym, regionalnym portem, na jaki nasze województwo zasługuje.
Najnowsze wiadomości
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Tomasz Moraczewski o planach rozwoju bydgoskie...
1a40
01.06.10, 23:29
A pan redaktor co taki aktywny przed wyborami ? O Krakowie i szalonej to juzbylo slychac.Co nie chcieli ? A moze spyta pan o Metropolie Bydgoska bez T.awspolnie z przyjaciolmi ? Odwagi.»
-
Tomasz Moraczewski o planach rozwoju bydgoskie...
jokerdm
02.06.10, 07:42
"Potrzebuję kilku tygodni, aby dokładnie zapoznać się z głównymi aspektamidziałania Portu."w tym czasie zgarnę parę pensji, pogrzeję się w blasku fleszy... Takich"fachowców" już było paru!»
-
Tomasz Moraczewski o planach rozwoju bydgoskie...
kretby
02.06.10, 09:27
Wierze, nie wierze... Jedno jest pewne - gorzej być już nie może. Można co najwyżej zamknąć to lotnisko. Pan nowy prezes na szczęście sam sobie wyznacza zadania. To dobrze, a jedno z nich »






