Ciąg dalszy afery lotniczej: Ryanair nie daruje
2010-04-28
, aktualizacja: 27.04.2010 22:28
Bydgoska afera lotnicza - cd. Ryanair chce odzyskać pieniądze. Nie wyklucza likwidacji połączeń z Bydgoszczy i postawienia przed sądem Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. W środę radni będą domagać się wyjaśnień od prezydenta
ZOBACZ TAKŻE
- Linie lotnicze naciągają klientów płacących kartą kredytową (29-09-10, 12:20)
- Ryanair chce wprowadzić miejsca stojące w samolotach (02-07-10, 10:19)
- Miasto spłaci Ryanaira, a my w końcu polatamy (01-07-10, 12:46)
- Jest kasa dla Ryanaira. Miasto odda 5 mln zł (27-06-10, 10:00)
- Wizzair narzeka na opłaty, ale zapowiada 20-proc. wzrost przewozów (18-05-10, 16:04)
- Szykuje się trzecia fala strajków pracowników British Airways (15-05-10, 12:41)
- Afera lotnicza. Kto odda zaległe pieniądze Ryanairowi? (26-04-10, 12:00)
- Ryanair otworzy pierwszą regionalną bazę w Kownie (09-02-10, 21:20)
- Kraków przegrał. Ryanair otworzy bazę w Kownie (09-02-10, 13:36)
- Jak skorzystać na ekspansji Ryanaira (23-01-10, 10:00)
Fundacja ma 400 tys. długu euro wobec irlandzkiego przewoźnika. Doprowadziły do tego decyzje władz Bydgoszczy, które nagle wycofały się ze swoich zobowiązań i postanowiły płacić mniej za część lotów z naszego miasta. Liczyły na to, że resztę dopłacą pozostali udziałowcy Portu Lotniczego. Nie dopłacili. To Fundacja - jako pośrednik - ma podpisaną umowę na przekazywanie opłat Ryanairowi. Została więc na lodzie.
We wtorek była nadzieja, że ratunek przyjdzie ze strony austriackich udziałowców z firmy Airports International. Nie chcieli jednak nawet słyszeć o spłacie z konta Portu Lotniczego. - To nie jest zobowiązanie lotniska - podkreślał Marek Jakubczyk, przewodniczący rady nadzorczej. Wcześniej wicemarszałek województwa Michał Korolko zapewniał, że zrobi wszystko, aby przekonać Austriaków do uregulowania długu z pieniędzy spółki. Po wczorajszych obradach rady nadzorczej nie odbierał telefonu. Jego szef, marszałek Piotr Całbecki, rozkładał ręce: - Nie wiem, jak rozwiązać tę sytuację. Samorząd województwa chce przecież przejąć udziały od Austriaków. Nie rozumiem dlaczego nie godzą się na spłatę.
Tymczasem irlandzki przewoźnik coraz bardziej niecierpliwi się brakiem reakcji Bydgoszczy na uregulowanie zobowiązań. Na koniec 2009 r. mieliśmy wobec Ryanaira 1,6 mln zł długu, a z lądowaniem każdego samolotu ta kwota rośnie. Colin Casey, menedżer linii lotniczej mówi krótko: - Zastanawiamy się, co zrobić. Nie wykluczam, że po prostu zawiesimy połączenia z Bydgoszczą. Nie wykluczam też wystąpienia na drogę sądową przeciwko Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Bydgoski oddział FRDL ma podpisaną umową na przekazywanie tzw. opłaty marketingowej, od niej linia lotnicza uzależnia współpracę z lotniskiem. Co w tej sytuacji zrobią szefowie Fundacji? Na razie nabrali wody w usta - zarówno jej prezes Dominik Górski, jak i wiceprezes Krzysztof Lutostański odmawiają komentarzy.
Rozpaczliwe ruchy próbuje wykonywać Urząd Marszałkowski. - Bardzo zależy mi, by marszałek Korolko pojechał szybko do Dublina i próbował negocjować z Ryanairem - mówi Całbecki. - Mamy nadzieję, że nasze argumenty ich przekonają. Bardzo chcemy rozwijać współpracę pomiędzy linią lotniczą a województwem. Ale jak spłacić dług, nie wiem. Boję się, że bez zamknięcia tej sprawy nikt w Irlandii nie będzie nas traktował poważnie.
W powodzenie kontaktów z linią nie wierzy prezes lotniska Krzysztof Wojtkowiak. - Decyzja o wyjściu Ryanaira z Bydgoszczy może zapaść w każdej chwili - mówi. - Nie ufam w to, co mówią politycy. Marszałek obiecywał połączenia z Warszawą od kwietnia, obiecywał, że namówi Austriaków do przejęcia długu, obiecuje od miesięcy, że kupi od nich udziały w lotnisku. Żadna z tych zapowiedzi nie została spełniona. Dlaczego mam wierzyć, że będzie skutecznie negocjował z Irlandczykami?
Sytuacja na lotnisku niepokoi też radnych. Po naszym poniedziałkowym tekście, w którym szczegółowo opisaliśmy przyczyny powstania długów, już dziś będą żądali wyjaśnień od prezydenta i innych przedstawicieli ratusza. - Chcemy wprowadzenia punktu na ten temat do porządku obrad sesji rady miasta. W tych okolicznościach mamy prawo oczekiwać, aby prezydent wszystko nam szczegółowo wytłumaczył - zapowiada radny Piotr Król (PiS).
We wtorek była nadzieja, że ratunek przyjdzie ze strony austriackich udziałowców z firmy Airports International. Nie chcieli jednak nawet słyszeć o spłacie z konta Portu Lotniczego. - To nie jest zobowiązanie lotniska - podkreślał Marek Jakubczyk, przewodniczący rady nadzorczej. Wcześniej wicemarszałek województwa Michał Korolko zapewniał, że zrobi wszystko, aby przekonać Austriaków do uregulowania długu z pieniędzy spółki. Po wczorajszych obradach rady nadzorczej nie odbierał telefonu. Jego szef, marszałek Piotr Całbecki, rozkładał ręce: - Nie wiem, jak rozwiązać tę sytuację. Samorząd województwa chce przecież przejąć udziały od Austriaków. Nie rozumiem dlaczego nie godzą się na spłatę.
Tymczasem irlandzki przewoźnik coraz bardziej niecierpliwi się brakiem reakcji Bydgoszczy na uregulowanie zobowiązań. Na koniec 2009 r. mieliśmy wobec Ryanaira 1,6 mln zł długu, a z lądowaniem każdego samolotu ta kwota rośnie. Colin Casey, menedżer linii lotniczej mówi krótko: - Zastanawiamy się, co zrobić. Nie wykluczam, że po prostu zawiesimy połączenia z Bydgoszczą. Nie wykluczam też wystąpienia na drogę sądową przeciwko Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Bydgoski oddział FRDL ma podpisaną umową na przekazywanie tzw. opłaty marketingowej, od niej linia lotnicza uzależnia współpracę z lotniskiem. Co w tej sytuacji zrobią szefowie Fundacji? Na razie nabrali wody w usta - zarówno jej prezes Dominik Górski, jak i wiceprezes Krzysztof Lutostański odmawiają komentarzy.
Rozpaczliwe ruchy próbuje wykonywać Urząd Marszałkowski. - Bardzo zależy mi, by marszałek Korolko pojechał szybko do Dublina i próbował negocjować z Ryanairem - mówi Całbecki. - Mamy nadzieję, że nasze argumenty ich przekonają. Bardzo chcemy rozwijać współpracę pomiędzy linią lotniczą a województwem. Ale jak spłacić dług, nie wiem. Boję się, że bez zamknięcia tej sprawy nikt w Irlandii nie będzie nas traktował poważnie.
W powodzenie kontaktów z linią nie wierzy prezes lotniska Krzysztof Wojtkowiak. - Decyzja o wyjściu Ryanaira z Bydgoszczy może zapaść w każdej chwili - mówi. - Nie ufam w to, co mówią politycy. Marszałek obiecywał połączenia z Warszawą od kwietnia, obiecywał, że namówi Austriaków do przejęcia długu, obiecuje od miesięcy, że kupi od nich udziały w lotnisku. Żadna z tych zapowiedzi nie została spełniona. Dlaczego mam wierzyć, że będzie skutecznie negocjował z Irlandczykami?
Sytuacja na lotnisku niepokoi też radnych. Po naszym poniedziałkowym tekście, w którym szczegółowo opisaliśmy przyczyny powstania długów, już dziś będą żądali wyjaśnień od prezydenta i innych przedstawicieli ratusza. - Chcemy wprowadzenia punktu na ten temat do porządku obrad sesji rady miasta. W tych okolicznościach mamy prawo oczekiwać, aby prezydent wszystko nam szczegółowo wytłumaczył - zapowiada radny Piotr Król (PiS).
Najnowsze wiadomości
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Re: Ciąg dalszy afery lotniczej: Ryanair nie daru
szpmie
28.04.10, 14:05
Niech wyjaśnią dziewne powiązania miasta z fundacją.A radni to się wczas obudzili. Gdzie byli przez te miesiące?»
-
niezla promocja dla miasta
zboon
28.04.10, 14:21
Juz ogolnopolska GW pisala jak Bydgoszcz zostala wydurniona przez swoichwlodazy. Opanujcie sie pajace, i zaplaccie w koncu Irlandczykom, bo robicieobciachu calemu miastu.»
-
Ryanair zamienia groźby w czyny...kasuja Bristol
4tech
28.04.10, 22:28
Polaczenie lotnicze Britol-Bydgoszcz jest dostepne w systemie rezerwacyjnym przewoźnika tylko do 30 czerwca...nastepne na " odstrzal" w kolejnosci zawieszen sa Birmingham, Liverpool, Weeze,»






