Miłosz i Herbert nie będą patronować gruntówce

Krzysztof Aładowicz
2010-03-15 , aktualizacja: 15.03.2010 08:24
A A A Drukuj
Jak nazwać nowe gruntówki na Miedzyniu? Czy zaszczyt posiadania peryferyjnej ulicy nie jest w rzeczywistości ujmą? - głowią się radni. Kandydaci na patronów Miłosz, Herbert, Przybora już odpadli, bo są za wybitni
Chwasty, wyboje, błoto, kilka rozpoczętych budów. Tak wyglądają gruntówki na obrzeżach Miedzynia, które od kilku tygodni czekają na tabliczki z nazwami.

Najpierw zespół ds. nazewnictwa zaproponował, żeby ulice na nowo powstającym osiedlu w pobliżu Kanału Bydgoskiego nazywały się Miłosza, Herberta i Przybory. Ale radni uznali, że to byli zbyt wybitni Polacy, aby czcić ich pamięć w taki sposób.

- W pobliżu znajdowała się oczyszczalnia ścieków. Czy ktoś może zagwarantować, że na ulicach, którym patronowaliby tak wielcy luzie, nie będzie śmierdziało? Przecież oni zasługują na wielkie arterie, główne ulice, a nie takie podłe lokalizacje - argumentował radny Marek Gralik (PiS).

Radni przyznali mu rację i zwrócili się ponownie do zespołu ds. nazewnictwa z prośbą o wskazanie innych kandydatów, bardziej pasujących do okolicy.

Nowe propozycje to bydgoscy rzeźbiarze: - Józef Makowski i Stanisław Horno-Popławski oraz malarze: Teofil Ociepka i Krzysztof Cander.

Radny Lech Zagłoba-Zygler (PO) uważa, że to odpowiedni patroni: - Postaci ważne dla kultury, i choć nie tak wybitne jak Miłosz czy Herbert, to też zasługujące na upamiętnienie. To bardzo dobry pomysł, żeby osiedle w przyszłości było kwartałem ulic noszących imiona bydgoskich artystów - mówi.

Tymczasem radny Gralik, który wcześniej nie zgadzał się na Herberta i Miłosza na Miedzyniu, teraz także zamierza oprotestować projekt zgłoszony przez zespół ds. nazewnictwa: - Niech te ulice mają w nazwach ryby, ssaki lub cokolowiek innego, co nie jest człowiekiem. Jest tyle możliwości. Jedna z nich mogłaby się nazywać np. Ku Kanałowi. A tak znów będzie spór, bo stawiamy jednych ludzi ponad innymi - przekonuje.

Marek Romaniuk, historyk z Archiwum Państwowego nie zgadza się z argumentami Gralika. W jego opinii wśród bydgoszczan jest trochę postaci zasługujących na swoje ulice, a że nie ma ich zbyt wiele do zagospodarowania, to trzeba wykorzystywać każdą okazję. - Może rzeczywiście w jakiś sposób umniejsza to osobom proponowanym na patronów - przyznaje. - Ale jeszcze mniej podobałyby mi się nazwy typu Trzmielowa czy Czerwonego Maku. Oczywiście, że byłoby to łatwiejsze do zaakceptowania dla wszystkich - nie ma człowieka, nie ma kontrowersji. Ale jeśli chcemy uhonorować osoby ważne dla miasta, to trzeba znaleźć dla nich jakieś miejsca - dodaje.

A co z Miłoszem, Herbertem i Przyborą?

Zagłoba-Zygler: - Schowaliśmy ich do "zamrażarki". Czekamy, aż powstaną nowoczesne, godne takich patronów trasy. Może nastąpi to za 10, 15 lat.

Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby zastąpienie ich imieniem dotychczasowych nazw kojarzących się z PRL. - Ulica Planu 6-letniego, jest na tyle reprezentatywna, że mogłaby stać się ulicą Miłosza - mówi. - Szkoda tylko, że nie ma na to przyzwolenia społecznego. Efekt jest taki, że nowe nazwy przyznajemy tym ulicom, na których jeszcze nikt nie mieszka.

Dyskusję nad nowymi propozycjami zaplanowano pod koniec marca na sesji rady miasta. Oprócz uliczek na Miedzyniu, radni podejmą również decyzję, czy fragment Trasy W-Z pomiędzy ul. Artyleryjską a Nad Torem nazwać imieniem rotmistrza Witolda Pileckiego, natomiast ulicę na Osiedlu Tatrzańskim Karkonoską.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Miłosz i Herbert nie będą patronować gruntówce violavip 15.03.10, 22:10

    Nasi radni mają sporo wolnego czasu skoro tak gorliwie zajmują się „problemem” nadawania nazw nowym ulicom. To zapał godny lepszej sprawy. W Bydgoszczy jest wiele ulic o niezbyt»

SERWISY SPECJALNE

Atrakcje Pomorza

Zobacz najciekawsze atrakcje Pomorza!

Dbam i segreguję

Ekologia i segregacja z REMONDIS

Jesteśmy na Facebooku