Warsztaty teatralne. Przekładanie Słowackiego na nasze
12.03.2010
, aktualizacja: 12.03.2010 08:36
Za kulisami słychać donośny głos reżysera: - Albo to zróbmy dobrze, albo tego, kurwa, w ogóle nie róbmy! Nie chcę, żeby mi pan wchodził, pierdolił jakieś pitu-pitu
To, co się dzieje na scenie, wygląda na zbiorowe szaleństwo.
- Jesteście mało energiczni! Nie potraficie się skupić! Nie może być tak, że rozkojarza was czyjeś mrugnięcie! Skaczcie, tupcie, pokażcie, że jesteście wściekli, chcę to widzieć! - żąda Marysia, przekrzykując muzykę.
Marysia Gruba, studentka IV roku medycyny Collegium Medicum, razem z Łukaszem Gajdzisem, aktorem i reżyserem m.in. "Pchły Szachrajki" i "Szelmostw lisa Witalisa", prowadzi warsztaty w Teatrze Polskim dla grupy uczniów z IV LO. Realizują projekt "Teatr i Szkoła", który na wzór berlińskich artystów ma wykreować partnerstwo dwóch oddalonych od siebie instytucji - szkoły i teatru.
To ma być tornado?
Żeby być aktorem, trzeba umieć przekazywać emocje nie tylko głosem, ale mimiką, ruchem, gestem. Przeżywać treść sztuki całym sobą. A żeby być aktorem dobrym w swoim fachu, niezbędne jest oswojenie się z własnym ciałem. Uznanie własnej cielesności.
Każdy z tiszowców (bo tak mówią o sobie członkowie grupy) na zajęcia przynosi dresy. Lepiej długie, bo w teatrze wcale nie jest ciepło, luźną koszulkę i trampki.
- Psy! - rzuca hasło Marysia. Na jej komendę 25-osobowa grupa licealistów zamienia się w groźną sforę. Szczekają, drepczą, obwąchują, groźnie warczą.
- Dżungla!
Michalina Radomska udaje kokos, który właśnie spadł z palmy. Natalia Szubert jest tygrysem, Paolo Witucki pawianem.
- A teraz chcę się znaleźć w środku tornado! - domaga się Marysia. - To ma być tornado? Źle! Fatalnie! - krytykuje bezlitośnie.
Ale jak pokazać coś, czego się nigdy nie doświadczyło?
Trening trwa dwie godziny. Wystarczy, żeby w sali zrobiło się gorąco. Kiedy Marysia zarządza przerwę, wszyscy padają zmęczeni na parkiet.
- Bywało gorzej. Tydzień temu czołgaliśmy się po scenie, udając dżdżownice, a żeby było trudniej, byliśmy sklejeni taśmą klejącą. To było mordercze - mówi Paolo.
Do projektu, z którym Łukasz Gajdzis, przyszedł do IV LO, zgłosiło się około 30 uczniów. Większość to dziewczyny z pierwszych klas.
Ala Janowicz: - Chcę zdawać w tym roku do szkoły teatralnej, więc jest to dla mnie jakaś forma treningu
Dominika Lang: - A ja nie lubię się nudzić w domu. Dla mnie to okazja do zapełnienia wolnego czasu.
Kasia Lisiecka i Kasia Staryków chcą nauczyć się wyrażać siebie. Martyna Putkowska przyszła, bo zachęciła ją anglistka.
Zajęcia przez kilka tygodni odbywały się w soboty.
Juliusz Słowacki trochę męczy
Warsztaty odbywają się równolegle z próbami do spektaklu "Słowacki. 5 dramatów" (premiera była w styczniu). Grupa licealistów pracuje nad tekstem wieszcza. Wszyscy dostali 122 strony arcytrudnego, zmetaforyzowanego tekstu zmodyfikowanego przez dramaturga i reżysera.
- Jesteście mało energiczni! Nie potraficie się skupić! Nie może być tak, że rozkojarza was czyjeś mrugnięcie! Skaczcie, tupcie, pokażcie, że jesteście wściekli, chcę to widzieć! - żąda Marysia, przekrzykując muzykę.
Marysia Gruba, studentka IV roku medycyny Collegium Medicum, razem z Łukaszem Gajdzisem, aktorem i reżyserem m.in. "Pchły Szachrajki" i "Szelmostw lisa Witalisa", prowadzi warsztaty w Teatrze Polskim dla grupy uczniów z IV LO. Realizują projekt "Teatr i Szkoła", który na wzór berlińskich artystów ma wykreować partnerstwo dwóch oddalonych od siebie instytucji - szkoły i teatru.
To ma być tornado?
Żeby być aktorem, trzeba umieć przekazywać emocje nie tylko głosem, ale mimiką, ruchem, gestem. Przeżywać treść sztuki całym sobą. A żeby być aktorem dobrym w swoim fachu, niezbędne jest oswojenie się z własnym ciałem. Uznanie własnej cielesności.
Każdy z tiszowców (bo tak mówią o sobie członkowie grupy) na zajęcia przynosi dresy. Lepiej długie, bo w teatrze wcale nie jest ciepło, luźną koszulkę i trampki.
- Psy! - rzuca hasło Marysia. Na jej komendę 25-osobowa grupa licealistów zamienia się w groźną sforę. Szczekają, drepczą, obwąchują, groźnie warczą.
- Dżungla!
Michalina Radomska udaje kokos, który właśnie spadł z palmy. Natalia Szubert jest tygrysem, Paolo Witucki pawianem.
- A teraz chcę się znaleźć w środku tornado! - domaga się Marysia. - To ma być tornado? Źle! Fatalnie! - krytykuje bezlitośnie.
Ale jak pokazać coś, czego się nigdy nie doświadczyło?
Trening trwa dwie godziny. Wystarczy, żeby w sali zrobiło się gorąco. Kiedy Marysia zarządza przerwę, wszyscy padają zmęczeni na parkiet.
- Bywało gorzej. Tydzień temu czołgaliśmy się po scenie, udając dżdżownice, a żeby było trudniej, byliśmy sklejeni taśmą klejącą. To było mordercze - mówi Paolo.
Do projektu, z którym Łukasz Gajdzis, przyszedł do IV LO, zgłosiło się około 30 uczniów. Większość to dziewczyny z pierwszych klas.
Ala Janowicz: - Chcę zdawać w tym roku do szkoły teatralnej, więc jest to dla mnie jakaś forma treningu
Dominika Lang: - A ja nie lubię się nudzić w domu. Dla mnie to okazja do zapełnienia wolnego czasu.
Kasia Lisiecka i Kasia Staryków chcą nauczyć się wyrażać siebie. Martyna Putkowska przyszła, bo zachęciła ją anglistka.
Zajęcia przez kilka tygodni odbywały się w soboty.
Juliusz Słowacki trochę męczy
Warsztaty odbywają się równolegle z próbami do spektaklu "Słowacki. 5 dramatów" (premiera była w styczniu). Grupa licealistów pracuje nad tekstem wieszcza. Wszyscy dostali 122 strony arcytrudnego, zmetaforyzowanego tekstu zmodyfikowanego przez dramaturga i reżysera.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







