O konflikcie między Bydgoszczą i podmiejskimi gminami
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 14:22
- W szkołach na obrzeżach Bydgoszczy utworzymy oddziały przedszkolne i świetlice dla dzieci z podmiejskich gmin. I w ten sposób rozwiążemy problem - uważa starosta bydgoski Kazimierz Krasowski
ZOBACZ TAKŻE
- Kto zadba o dobro dzieci!? (09-04-10, 18:26)
Rozmowa ze starostą bydgoskim
Krzysztof Aładowicz: Bydgoszcz zamyka swoje przedszkola i szkoły dla dzieci z podmiejskich gmin. Urzędnicy nie mogą się dogadać, rodzice są przerażeni. Próbuje pan jakoś pomóc rozwiązać ten konflikt?
Kazimierz Krasowski: Przecież się angażuję, choć ani szkoły podstawowe, ani gimnazja, ani przedszkola nie należą do moich kompetencji.
A co do nich należy?
- Moje kompetencje skupiają się na trzech głównych tematach: administruję 129 km dróg powiatowych, odpowiadam za opiekę społeczną na terenie powiatu i za szkoły ponadgimnazjalne, w których uczy się ponad 1,6 tys. uczniów.
No to nie ma pan za wiele obowiązków.
- Proszę uwierzyć, że na rozwiązywanie wielu problemów zajmuje mi całe dnie, a czasami również noce. Na nudę i nadmiar wolnego czasu nie narzekam.
Co pan zrobił, żeby prezydent i wójtowie gmin dogadali się w sprawie oświaty?
- W ubiegłym tygodniu zorganizowałem spotkanie wójtów, burmistrzów z zastępcą prezydenta Bolesławem Grygorewiczem.
I co wynikło z tych rozmów?
- Zgadzam się z argumentami Bydgoszczy, że za politykę oświatową odpowiadają gminy. Jestem w stanie zrozumieć, że prezydent Bydgoszczy w pierwszym rzędzie chce dbać o swoich mieszkańców. Ale wypracowaliśmy ciekawe rozwiązanie i jestem przekonany, że problem przedszkoli szybko się skończy. Na obrzeżach miasta stoją szkoły, które nie są w pełni wykorzystane. Warto w nich zrobić oddziały przedszkolne i tam kierować dzieci z gmin. Dla rodziców, którzy dłużej pracują, można byłoby oprócz przedszkoli zaproponować tam świetlice. Obu stronom ten pomysł się spodobał i mam nadzieję, że uda się go zrealizować.
Ale problem na przedszkolach się nie kończy. Prezydent nie pozwala też uczyć się dzieciom spoza miasta w bydgoskich podstawówkach i gimnazjach?
- O szkołach będziemy z prezydentem rozmawiać w lipcu.
Kiedy dla niektórych będzie już za późno?
- Najpierw niech skończą się nabory. Zobaczymy, jak wygląda napełnienie placówek w gminach i w Bydgoszczy. Spotkamy się w dużym gronie i zobaczymy, czy można jakoś to udoskonalić. Proszę zauważyć, że na linii starosta-prezydent nie ma żadnych konfliktów. Od lat świetnie współpracujemy i nasza młodzież nie ma żadnych kłopotów z nauką w bydgoskich placówkach ponadgimnazjalnych. Mało tego, my otwieramy się na nastolatków z miasta. W Solcu Kujawskim, Koronowie, Karolowie mamy świetne szkoły techniczne, które kształcą w atrakcyjnych kierunkach: mechatronika, mechanika, technik samochodowy czy technik kształtowania krajobrazu. Chcemy, aby młodzi bydgoszczanie korzystali z tych szkół.
Nie ma współpracy między miastem i gminami, skoro wójtowie za nic nie mogą dogadać się z prezydentem.
- Myślę, że za mało ze sobą rozmawiamy. Niestety ubolewam nad tym, że miasto nie informuje wójtów o planach swojego rozwoju, o oczekiwaniach, zamierzeniach na przyszłość. I z tego biorą się kłopoty.
Mamy przecież Metropolitarny Związek Gmin Bydgoskich, który miał być taką wymianą myśli, planów. Ale nie słyszałem, aby jakoś aktywnie działał.
- Na jego czele stoi prezydent Dombrowicz. Może ma za mało czasu, aby tego pilnować?
Gminy mają też coraz większe problemy z komunikacją publiczną. Może warto pomyśleć nad zawiązaniem międzygminnego związku komunikacyjnego, aby zrobić profesjonalną sieć komunikacji podmiejskiej?
- Na 102 tys. mieszkańców powiatu mamy zarejestrowanych 70 tys. samochodów. Czyli ludzie głównie jeżdżą swoimi autami. Ale myślę, że moda na swoje samochody zacznie mijać. Już dzisiaj widzę, ile osób po powiecie jeździ rowerami, bo budujemy ścieżki rowerowe. I pewnie kiedyś zrozumieją, że korzystanie z autobusów też nie jest żadną hańbą. Tak już jest na Zachodzie. Choć musimy dokończyć budowę dróg, aby te autobusy nie stały w korkach i mogły się rozpędzać. Na razie mamy PKS, kilku przewoźników prywatnych i chyba to wystarczy. Ale w przyszłości na pewno będzie trzeba pomyśleć nad jakimś systemowym rozwiązaniem.
Krzysztof Aładowicz: Bydgoszcz zamyka swoje przedszkola i szkoły dla dzieci z podmiejskich gmin. Urzędnicy nie mogą się dogadać, rodzice są przerażeni. Próbuje pan jakoś pomóc rozwiązać ten konflikt?
Kazimierz Krasowski: Przecież się angażuję, choć ani szkoły podstawowe, ani gimnazja, ani przedszkola nie należą do moich kompetencji.
A co do nich należy?
- Moje kompetencje skupiają się na trzech głównych tematach: administruję 129 km dróg powiatowych, odpowiadam za opiekę społeczną na terenie powiatu i za szkoły ponadgimnazjalne, w których uczy się ponad 1,6 tys. uczniów.
No to nie ma pan za wiele obowiązków.
- Proszę uwierzyć, że na rozwiązywanie wielu problemów zajmuje mi całe dnie, a czasami również noce. Na nudę i nadmiar wolnego czasu nie narzekam.
Co pan zrobił, żeby prezydent i wójtowie gmin dogadali się w sprawie oświaty?
- W ubiegłym tygodniu zorganizowałem spotkanie wójtów, burmistrzów z zastępcą prezydenta Bolesławem Grygorewiczem.
I co wynikło z tych rozmów?
- Zgadzam się z argumentami Bydgoszczy, że za politykę oświatową odpowiadają gminy. Jestem w stanie zrozumieć, że prezydent Bydgoszczy w pierwszym rzędzie chce dbać o swoich mieszkańców. Ale wypracowaliśmy ciekawe rozwiązanie i jestem przekonany, że problem przedszkoli szybko się skończy. Na obrzeżach miasta stoją szkoły, które nie są w pełni wykorzystane. Warto w nich zrobić oddziały przedszkolne i tam kierować dzieci z gmin. Dla rodziców, którzy dłużej pracują, można byłoby oprócz przedszkoli zaproponować tam świetlice. Obu stronom ten pomysł się spodobał i mam nadzieję, że uda się go zrealizować.
Ale problem na przedszkolach się nie kończy. Prezydent nie pozwala też uczyć się dzieciom spoza miasta w bydgoskich podstawówkach i gimnazjach?
- O szkołach będziemy z prezydentem rozmawiać w lipcu.
Kiedy dla niektórych będzie już za późno?
- Najpierw niech skończą się nabory. Zobaczymy, jak wygląda napełnienie placówek w gminach i w Bydgoszczy. Spotkamy się w dużym gronie i zobaczymy, czy można jakoś to udoskonalić. Proszę zauważyć, że na linii starosta-prezydent nie ma żadnych konfliktów. Od lat świetnie współpracujemy i nasza młodzież nie ma żadnych kłopotów z nauką w bydgoskich placówkach ponadgimnazjalnych. Mało tego, my otwieramy się na nastolatków z miasta. W Solcu Kujawskim, Koronowie, Karolowie mamy świetne szkoły techniczne, które kształcą w atrakcyjnych kierunkach: mechatronika, mechanika, technik samochodowy czy technik kształtowania krajobrazu. Chcemy, aby młodzi bydgoszczanie korzystali z tych szkół.
Nie ma współpracy między miastem i gminami, skoro wójtowie za nic nie mogą dogadać się z prezydentem.
- Myślę, że za mało ze sobą rozmawiamy. Niestety ubolewam nad tym, że miasto nie informuje wójtów o planach swojego rozwoju, o oczekiwaniach, zamierzeniach na przyszłość. I z tego biorą się kłopoty.
Mamy przecież Metropolitarny Związek Gmin Bydgoskich, który miał być taką wymianą myśli, planów. Ale nie słyszałem, aby jakoś aktywnie działał.
- Na jego czele stoi prezydent Dombrowicz. Może ma za mało czasu, aby tego pilnować?
Gminy mają też coraz większe problemy z komunikacją publiczną. Może warto pomyśleć nad zawiązaniem międzygminnego związku komunikacyjnego, aby zrobić profesjonalną sieć komunikacji podmiejskiej?
- Na 102 tys. mieszkańców powiatu mamy zarejestrowanych 70 tys. samochodów. Czyli ludzie głównie jeżdżą swoimi autami. Ale myślę, że moda na swoje samochody zacznie mijać. Już dzisiaj widzę, ile osób po powiecie jeździ rowerami, bo budujemy ścieżki rowerowe. I pewnie kiedyś zrozumieją, że korzystanie z autobusów też nie jest żadną hańbą. Tak już jest na Zachodzie. Choć musimy dokończyć budowę dróg, aby te autobusy nie stały w korkach i mogły się rozpędzać. Na razie mamy PKS, kilku przewoźników prywatnych i chyba to wystarczy. Ale w przyszłości na pewno będzie trzeba pomyśleć nad jakimś systemowym rozwiązaniem.
Najnowsze wiadomości
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Tylko metropolia bydgoska!
tortor5
09.03.10, 20:39
Hehehe.»
-
Re: O konflikcie między Bydgoszczą i podmiejskimi
lodewijk
09.03.10, 21:16
O szkołach porozmawiamy w lipcu? Nie sądzę, by mieszkańcom gmin chodziło o bylejakie szkoły gdzieś na obrzeżach Bydgoszczy. Rzecz w pewnej mierze rozchodzi sięmiędzy innymi o szkoły »
-
Re: O konflikcie między Bydgoszczą i podmiejskimi
szumi50
10.03.10, 09:00
Hitler też napad na Czechosłowacje bo nie chciała mu oddać części terenu, apotem na Polskę bo nie chciała z nim współpracować odnośnie oddania korytarza iWolnego Miasta Gdańska »
Najczęściej czytane24 htydzień







