Na debacie zapowiedzieli, że port ma się rozwijać
2010-02-05
, aktualizacja: 05.02.2010 08:03
- Wyłożymy każde pieniądze, które są potrzebne do stworzenia połączeń lotniczych z Bydgoszczy - zadeklarował wczoraj marszałek województwa Piotr Całbecki. Stało się to podczas specjalnej debaty o przyszłości lotniska zorganizowanej w czwartek przez "Gazetę"
Wzięli w niej udział, poza ekspertami, dwaj najważniejsi ludzie w bydgoskim Porcie Lotniczym. Był marszałek województwa Piotr Całbecki, które zdecydowało się na wykupienie lotniska od obecnego właściciela - Airports International oraz jego szef, Krzysztof Wojtkowiak. Do tej pory spotykali się rzadko. Ich kontakty można policzyć na palcach jednej ręki. Szef lotniska jest bowiem skonfliktowany z udziałowcami (województwem i miastem Bydgoszcz) już od wielu miesięcy. W czwartek przez ponad godzinę, oko w oko, dyskutowali o przyszłości bydgoskiego portu. Przyjęli zaproszenie na debatę "Gazety" i to już był sukces. Niestety w rozmowie odmówił udziału prezydent Konstanty Dombrowicz. Wytłumaczył, że na razie nie ma o czym rozmawiać.
Dyskusja poświęcona była dwóm tematom: planowanemu przejęciu większości udziałów w porcie przez samorząd województwa oraz rozwojowi połączeń lotniczych. Całbecki bez chwili zastanowienia rozwiał wątpliwości i zadeklarował, że bardzo mu zależy na coraz większej liczbie samolotów lądujących w naszym mieście. - Zapłacimy każde pieniądze, które są niezbędne, aby kupić te połączenia - mówił, od razu zastrzegając: - Dając pieniądze na promocję, muszę wiedzieć, co to oznacza. To nie jest tak, że mogę wydać sobie 2,5 mln zł na pięć lat na linie lotnicze. Gdybym miał prawo tak uczynić, chętnie byśmy to zrobili. Mamy ograniczony budżet województwa. Czekam na zaplanowane w połowie lutego rozmowy z Ryanair, abyśmy dowiedzieli się, na czym nasz udział w finansowaniu ma polegać.
Całbecki odrzucił zarzuty, że przespał ostatnie propozycje irlandzkiej, taniej linii lotniczej. Ryanair przez kilka dni czekał na odpowiedź, czy będziemy w stanie zapłacić za loty m.in. do Barcelony, Alicante i Mediolanu. Z powodu braku deklaracji połączenia przepadły. Marszałka usprawiedliwiał Tomasz Kułakowski, prezes firmy Tok Consulting, były szef sprzedaży Ryanair na Europę Środkowo-Wschodnią, bo według niego Irlandczycy dali mało czasu na odpowiedź. Uspokajał także - Możemy się spodziewać, że ta oferta nie powinna być ostatnią. Musimy pamiętać, że lotnisk podobnych do Bydgoszczy jest w Europie może trzysta, może pięćset i firma o tej skali działalności, jaką jest Ryanair, prowadzi jednoczesne rozmowy z setką tych lotnisk - dodawał. - I taka oferta jednego wieczoru trafia na te wszystkie biurka lotnisk. I kto pierwszy odpowie, ten wygrywa. Kto zaproponuje lepsze warunki, ten otrzymuje trasę.
Wszyscy rozmówcy nie mieli wątpliwości, że siatkę połączeń lotniczych trzeba rozwijać. Wkrótce mamy dowiedzieć się, czy udziałowcy zgodzą się na uruchomienie lotów do Kopenhagi, do końca lutego będziemy wiedzieli, czy samolotami LOT-u dolecimy do Warszawy.
Goście w redakcji zastanawiali się też nad kwestią własności portu, czy przejęcie go przez samorząd jest dobrym pomysłem. Wojtkowiak był przeciw. Przekonywał, że 16 mln zł, za które województwo chce kupić udziały od firmy Airports International, może spożytkować dużo lepiej.
- Jestem podatnikiem i mam problem z tym, żeby te pieniądze wydać na zakup akcji. Wiemy, że można je kupić taniej, że w biznesie można dokonać wielu rzeczy, po prostu czekając - wyjaśniał.
Według marszałka ten krok był konieczny. Obawiał się, że Austriacy znajdą innego kupca, który dokona przejęcia bez kontroli władz samorządowych. To mogłoby być bardzo niebezpieczne dla przyszłości lotniska. Ryszard Małachowski, redaktor magazynu "Lotnisko" i były wiceprezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego poparł decyzje regionalnych władz. - Jeżeli AI będzie zmuszony do sprzedawania, to próba zapobieżenia przejścia akcji w jakieś niepewne ręce jest bardzo rozsądna. Ale ja bym nie rozstrzygał, że jest to jedyne rozwiązanie i panaceum na wszystkie problemy - ostrzegał.
Dyskusja poświęcona była dwóm tematom: planowanemu przejęciu większości udziałów w porcie przez samorząd województwa oraz rozwojowi połączeń lotniczych. Całbecki bez chwili zastanowienia rozwiał wątpliwości i zadeklarował, że bardzo mu zależy na coraz większej liczbie samolotów lądujących w naszym mieście. - Zapłacimy każde pieniądze, które są niezbędne, aby kupić te połączenia - mówił, od razu zastrzegając: - Dając pieniądze na promocję, muszę wiedzieć, co to oznacza. To nie jest tak, że mogę wydać sobie 2,5 mln zł na pięć lat na linie lotnicze. Gdybym miał prawo tak uczynić, chętnie byśmy to zrobili. Mamy ograniczony budżet województwa. Czekam na zaplanowane w połowie lutego rozmowy z Ryanair, abyśmy dowiedzieli się, na czym nasz udział w finansowaniu ma polegać.
Całbecki odrzucił zarzuty, że przespał ostatnie propozycje irlandzkiej, taniej linii lotniczej. Ryanair przez kilka dni czekał na odpowiedź, czy będziemy w stanie zapłacić za loty m.in. do Barcelony, Alicante i Mediolanu. Z powodu braku deklaracji połączenia przepadły. Marszałka usprawiedliwiał Tomasz Kułakowski, prezes firmy Tok Consulting, były szef sprzedaży Ryanair na Europę Środkowo-Wschodnią, bo według niego Irlandczycy dali mało czasu na odpowiedź. Uspokajał także - Możemy się spodziewać, że ta oferta nie powinna być ostatnią. Musimy pamiętać, że lotnisk podobnych do Bydgoszczy jest w Europie może trzysta, może pięćset i firma o tej skali działalności, jaką jest Ryanair, prowadzi jednoczesne rozmowy z setką tych lotnisk - dodawał. - I taka oferta jednego wieczoru trafia na te wszystkie biurka lotnisk. I kto pierwszy odpowie, ten wygrywa. Kto zaproponuje lepsze warunki, ten otrzymuje trasę.
Wszyscy rozmówcy nie mieli wątpliwości, że siatkę połączeń lotniczych trzeba rozwijać. Wkrótce mamy dowiedzieć się, czy udziałowcy zgodzą się na uruchomienie lotów do Kopenhagi, do końca lutego będziemy wiedzieli, czy samolotami LOT-u dolecimy do Warszawy.
Goście w redakcji zastanawiali się też nad kwestią własności portu, czy przejęcie go przez samorząd jest dobrym pomysłem. Wojtkowiak był przeciw. Przekonywał, że 16 mln zł, za które województwo chce kupić udziały od firmy Airports International, może spożytkować dużo lepiej.
- Jestem podatnikiem i mam problem z tym, żeby te pieniądze wydać na zakup akcji. Wiemy, że można je kupić taniej, że w biznesie można dokonać wielu rzeczy, po prostu czekając - wyjaśniał.
Według marszałka ten krok był konieczny. Obawiał się, że Austriacy znajdą innego kupca, który dokona przejęcia bez kontroli władz samorządowych. To mogłoby być bardzo niebezpieczne dla przyszłości lotniska. Ryszard Małachowski, redaktor magazynu "Lotnisko" i były wiceprezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego poparł decyzje regionalnych władz. - Jeżeli AI będzie zmuszony do sprzedawania, to próba zapobieżenia przejścia akcji w jakieś niepewne ręce jest bardzo rozsądna. Ale ja bym nie rozstrzygał, że jest to jedyne rozwiązanie i panaceum na wszystkie problemy - ostrzegał.
Najnowsze wiadomości
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Na debacie zapowiedzieli, że port ma się rozwijać
szukam_s5
05.02.10, 08:34
Debata w siedzibie gazety, flesze, jeszcze moze telewizja z transmisja na zywo. Tak oto rozmawiaja wladze wojewodztwa i portu. Powodzenia w biznesie, chlopcy. »
-
Na debacie zapowiedzieli, że port ma się rozwijać
muvon200
05.02.10, 11:18
Żadnych konkretów!! Żadnych zobowiązań. Zwykłe bleblebleb. Nic nie będziemożna zarzucić, a połączeń nie ma. Jakoś temu panu nie wierzę w czyste intencje.»
-
Na debacie zapowiedzieli, że port ma się rozwijać
spaatz
05.02.10, 12:07
Uff - jak tzw. marszałek całabecki wraz z torunskimi kolesiami wzięli sie za port lotniczy w Bydgoszczy to jego koniec jest już bardzo bliski!!Niewątpliwie będzi porzebny port lotniczy w »






