Jak wychowuje klub. Za jedynki obiadu nie będzie
2010-02-01
, aktualizacja: 01.02.2010 09:17
Uczniowie, biorący udział w obozie zorganizowanym przez klub Zawisza w czasie ferii, codziennie mieli po dwa treningi
Klub piłkarski Zawisza przez całe ferie fundował obiady młodym zawodnikom. Ale tylko tym, którzy się dobrze uczą. Ci ze słabymi stopniami sami musieli za nie zapłacić
Podczas ferii klub Zawisza zorganizował obóz dochodzeniowy dla juniorów. Młodzi piłkarze trenowali dwa razy dziennie - o godz. 10 i 13 - na obiektach przy ul. Gdańskiej. Pomiędzy zajęciami klub fundował im obiady. Za darmo mogli je jeść jednak tylko ci, którzy zakończyli semestr bez ocen niedostatecznych.
- Już w listopadzie mieliśmy sygnały ze szkoły, że niektórzy nasi reprezentanci nie tylko mają kiepskie oceny, ale też problemy z pojawianiem się na lekcjach - tłumaczy Tomasz Gadziński, trener koordynator grup młodzieżowych w klubie. - Zobowiązałem wtedy trenerów grup młodzieżowych do rozmów wychowawczych z podopiecznymi. Wszyscy chłopcy podpisali deklarację, że poprawią się w szkole. Dla nas ich nauka jest bardzo ważna. Nie tylko stawiamy na ich rozwój sportowy, ale też na wykształcenie. Wiadomo przecież, że nie każdy z nich będzie w przyszłości piłkarzem. Niektórzy będą musieli sobie poradzić w innych dziedzinach, a bez wykształcenia o to trudno.
W listopadzie młodzi zawodnicy zostali poinformowani, że jeśli do połowy stycznia nie poprawią ocen, będą musieli sami zapłacić za obiady w trakcie obozu.
Klub swoje groźby spełnił, co jednak nie spodobało się niektórym rodzicom.
- Nie można w ten sposób karać młodych - napisała w liście do redakcji "Gazety" matka jednego z piłkarzy. - W dodatku w okolicy stadionu nie ma wielu lokali gastronomicznych i ci chłopcy muszą jeździć do centrum, by coś zjeść. Z tego też powodu spóźniają się na zajęcia.
Z taką argumentacją nie zgadzają się w klubie. - To nie jest tak, że robimy to z premedytacją. Gdyby któryś z tych zawodników przyszedł do mnie i powiedział, że ma daleko do domu, obiecał poprawę ocen, to nie byłoby problemu. Ale tak się nie stało - mówi trener Gadziński.
Decyzję klubu popiera Marta Osiewalska, koordynator ds. wychowawczych klas piłkarskich przy Zespole Szkół Samochodowych, w którym uczą się zawodnicy. - Jestem w stałym kontakcie z trenerami Zawiszy, których informuję o ocenach uczniów klas piłkarskich. Takie raporty raz w miesiącu trafiają na biurko pana Tomasza Gadzińskiego - mówi. - Moim zdaniem sport powinien wychowywać młodych ludzi. I dlatego uważam, że te sankcje są dobre. Muszą być wyciągane konsekwencje od ucznia, który obiecuje się uczyć, a potem ma siedem jedynek na koniec semestru. W dodatku jego zachowanie pozostawia bardzo wiele do życzenia - dodaje.
Ani klub, ani szkoła - pomimo protestów części rodziców - nie zamierzają zmieniać tych zasad. I dają kolejną szansę: uczniowie do 28 lutego mają czas na poprawę ocen niedostatecznych. Co będzie, jeśli tego nie zrobią?
- Cały czas mam nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze. Większość z tej grupy ma tylko jedną jedynkę na semestr, więc jeśli się wezmą do pracy, to powinni się poprawić. Jeśli jednak tego nie zrobią, muszą się liczyć z tym, że zostaną zawieszeni w prawach zawodnika - ostrzega Gadziński.
Teresa Dalke, pedagog z SP nr 65:
- Popieram metodę wychowawczą klubu Zawisza. Jeśli młodzi piłkarze, z których część jest już pełnoletnia, podpisywali oświadczenia, że poprawią oceny, to powinni dotrzymać tych ustaleń. Muszą uczyć się odpowiedzialności. Tam samo ważna jak treningi jest ich edukacja. Dobrze, że klub czuwa nad tym i pilnuje ich wyników w nauce. Także rodzice powinni się w to włączyć, zwracając uwagę na naukę swoich synów.
- Już w listopadzie mieliśmy sygnały ze szkoły, że niektórzy nasi reprezentanci nie tylko mają kiepskie oceny, ale też problemy z pojawianiem się na lekcjach - tłumaczy Tomasz Gadziński, trener koordynator grup młodzieżowych w klubie. - Zobowiązałem wtedy trenerów grup młodzieżowych do rozmów wychowawczych z podopiecznymi. Wszyscy chłopcy podpisali deklarację, że poprawią się w szkole. Dla nas ich nauka jest bardzo ważna. Nie tylko stawiamy na ich rozwój sportowy, ale też na wykształcenie. Wiadomo przecież, że nie każdy z nich będzie w przyszłości piłkarzem. Niektórzy będą musieli sobie poradzić w innych dziedzinach, a bez wykształcenia o to trudno.
W listopadzie młodzi zawodnicy zostali poinformowani, że jeśli do połowy stycznia nie poprawią ocen, będą musieli sami zapłacić za obiady w trakcie obozu.
Klub swoje groźby spełnił, co jednak nie spodobało się niektórym rodzicom.
- Nie można w ten sposób karać młodych - napisała w liście do redakcji "Gazety" matka jednego z piłkarzy. - W dodatku w okolicy stadionu nie ma wielu lokali gastronomicznych i ci chłopcy muszą jeździć do centrum, by coś zjeść. Z tego też powodu spóźniają się na zajęcia.
Z taką argumentacją nie zgadzają się w klubie. - To nie jest tak, że robimy to z premedytacją. Gdyby któryś z tych zawodników przyszedł do mnie i powiedział, że ma daleko do domu, obiecał poprawę ocen, to nie byłoby problemu. Ale tak się nie stało - mówi trener Gadziński.
Decyzję klubu popiera Marta Osiewalska, koordynator ds. wychowawczych klas piłkarskich przy Zespole Szkół Samochodowych, w którym uczą się zawodnicy. - Jestem w stałym kontakcie z trenerami Zawiszy, których informuję o ocenach uczniów klas piłkarskich. Takie raporty raz w miesiącu trafiają na biurko pana Tomasza Gadzińskiego - mówi. - Moim zdaniem sport powinien wychowywać młodych ludzi. I dlatego uważam, że te sankcje są dobre. Muszą być wyciągane konsekwencje od ucznia, który obiecuje się uczyć, a potem ma siedem jedynek na koniec semestru. W dodatku jego zachowanie pozostawia bardzo wiele do życzenia - dodaje.
Ani klub, ani szkoła - pomimo protestów części rodziców - nie zamierzają zmieniać tych zasad. I dają kolejną szansę: uczniowie do 28 lutego mają czas na poprawę ocen niedostatecznych. Co będzie, jeśli tego nie zrobią?
- Cały czas mam nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze. Większość z tej grupy ma tylko jedną jedynkę na semestr, więc jeśli się wezmą do pracy, to powinni się poprawić. Jeśli jednak tego nie zrobią, muszą się liczyć z tym, że zostaną zawieszeni w prawach zawodnika - ostrzega Gadziński.
Teresa Dalke, pedagog z SP nr 65:
- Popieram metodę wychowawczą klubu Zawisza. Jeśli młodzi piłkarze, z których część jest już pełnoletnia, podpisywali oświadczenia, że poprawią oceny, to powinni dotrzymać tych ustaleń. Muszą uczyć się odpowiedzialności. Tam samo ważna jak treningi jest ich edukacja. Dobrze, że klub czuwa nad tym i pilnuje ich wyników w nauce. Także rodzice powinni się w to włączyć, zwracając uwagę na naukę swoich synów.
Najnowsze wiadomości
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Jak wychowuje klub. Za jedynki obiadu nie będzie
cillian1
01.02.10, 15:38
nie prościej wykluczyć z drużyny???? Głodem ich nie weźmiecie, w domu zjedzą!»
-
Jak wychowuje klub. Za jedynki obiadu nie będzie
bderk
02.02.10, 14:57
Dziwię się matce która chce wychować syna nieuka.Gratuluję klubowi który takdba o młodych sportowców. »
-
Jak wychowuje klub. Za jedynki obiadu nie będzie
jagrudz
02.02.10, 15:30
Coś zaśmierziało mi syberią, nie wykonujesz normy nie jesz. Jagrudz»
Najczęściej czytane24 htydzień





