Zerówka bez wakacji. I szkoły mają problem
22.05.2009
, aktualizacja: 22.05.2009 12:51
Dzieci z zerówek przy podstawówkach powinny mieć zajęcia także podczas wakacji - twierdzi MEN. Problem w tym, że szkołach w tym czasie nie będzie: pielęgniarki, świetliczanki, kucharki ani pozostałych nauczycieli.

Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / AG
Zerówka w SP nr 46 na Kapuściskach przez ostatnie sześć lat funkcjonowała tak jak cała szkoła. - Pomysł MEN nie jest najlepszy - komentuje dyrektor Lukrecja Trzemżalska. - Kiedy wejdzie w życie, czeka nas rewolucja. Nauczycieli w zerówce trzeba będzie zatrudniać na zupełnie innych zasadach niż w szkole.
Dotąd było tak: klasy zerowe funkcjonowały podobnie jak klasy 1-3. Najmłodszych nie obowiązywały dzwonki, po pięciu godzinach nauki odbierali ich opiekunowie bądź szli do szkolnej świetlicy. Podczas ferii zimowych i letnich wakacji opiekę zapewniali im rodzice.
W SP nr 46 na Kapuściskach tak funkcjonowała zerówka przez ostatnie sześć lat. - A teraz MEN chce postawić wszystko na głowie - Lukrecję Trzemżalską, szefową szkoły, przerażają zmiany proponowane przez ministerstwo.
A ma być tak: MEN uznało, że przyszkolne zerówki powinny funkcjonować tak samo jak przedszkolne. Mają działać podczas zimowych ferii i letnich wakacji. Nauczycielom w nich pracującym przysługuje tylko 35 dni urlopu rocznie, tyle - co ich kolegom zatrudnionym w przedszkolach.
Zmiany nie wynikają z nowelizacji przepisów, ale z ich nowej interpretacji. - Zerówka powinna działać na takich samych zasadach jak przedszkole - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN. - Może zostać zamknięta na miesiąc, jak przedszkole. Ale gdy nie będzie działać, dyżur powinna pełnić inna placówka w pobliżu. Tak, by zapewnić opiekę dzieciom przez cały rok. Dyżury szkolnych zerówek podczas wakacji powinien ustalić samorząd.
Ministerstwo wydało w tej sprawie specjalny komunikat. Dlaczego dopiero teraz? - Wcześniej zerówek w szkołach było zdecydowanie mniej i takiego problemu nie było - mówi Skomorowska.
Problem w tym, że dla szkół to prawdziwa rewolucja. Gdy zdecydują się zgodnie z instrukcją MEN prowadzić latem zerówkę, nie zapewnią dzieciom odpowiednich warunków i bezpieczeństwa: pozostały szkolny personel będzie w tym czasie na wakacjach.
W działającej od kilku lat fordońskiej zerówce przy SP nr 65 nie mają wątpliwości: - Jeżeli zerówka jest jednym z oddziałów w szkole, to powinna mieć takie same przepisy, jak szkoła - mówi Aleksandra Brydgalska, wicedyrektor SP nr 65.
- Dziećmi ma się opiekować tylko wychowawczyni? - nie dowierza Magdalena Baranowska, dyrektor SP nr 56. - A jeżeli coś się stanie? Nie będzie pielęgniarki, innych nauczycieli, którzy mogliby pomóc w razie wypadku, paniki, czy innych nagłych sytuacji. Nie mogę narażać dzieci na niebezpieczeństwo, jestem za nie odpowiedzialna. Problemów jest więcej. Jak mam nakłonić anglistkę, która zgodziła się prowadzić zajęcia dla sześciolatków, by przychodziła do pracy w czasie urlopu? Kto za to zapłaci?
MEN - nie zamierza. Pieniądze z ministerstwa idą za dziećmi uczącymi się w szkołach. Zerówka - zgodnie z przepisami - to oddział przedszkolny. - Jej finansowanie leży w gestii samorządów - mówi Skomorowska.
Ratusz na razie problemu nie widzi. Marian Sajna, szef ratuszowego wydziału edukacji, lakonicznie zapewnia, że dodatkowy personel konieczny w szkole w czasie wakacji nie musi się martwić o wynagrodzenia. Skąd weźmie pieniądze? Jeszcze nie wie. - Muszą się znaleźć - mówi. - Być może czeka nas walka o fundusze w ministerstwie, być może zapłacimy szkolnemu personelowi kosztem ograniczenia innych inwestycji, np. remontów szkół, bądź nawet kosztem kredytów.
W SP nr 46 na Kapuściskach tak funkcjonowała zerówka przez ostatnie sześć lat. - A teraz MEN chce postawić wszystko na głowie - Lukrecję Trzemżalską, szefową szkoły, przerażają zmiany proponowane przez ministerstwo.
A ma być tak: MEN uznało, że przyszkolne zerówki powinny funkcjonować tak samo jak przedszkolne. Mają działać podczas zimowych ferii i letnich wakacji. Nauczycielom w nich pracującym przysługuje tylko 35 dni urlopu rocznie, tyle - co ich kolegom zatrudnionym w przedszkolach.
Zmiany nie wynikają z nowelizacji przepisów, ale z ich nowej interpretacji. - Zerówka powinna działać na takich samych zasadach jak przedszkole - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN. - Może zostać zamknięta na miesiąc, jak przedszkole. Ale gdy nie będzie działać, dyżur powinna pełnić inna placówka w pobliżu. Tak, by zapewnić opiekę dzieciom przez cały rok. Dyżury szkolnych zerówek podczas wakacji powinien ustalić samorząd.
Ministerstwo wydało w tej sprawie specjalny komunikat. Dlaczego dopiero teraz? - Wcześniej zerówek w szkołach było zdecydowanie mniej i takiego problemu nie było - mówi Skomorowska.
Problem w tym, że dla szkół to prawdziwa rewolucja. Gdy zdecydują się zgodnie z instrukcją MEN prowadzić latem zerówkę, nie zapewnią dzieciom odpowiednich warunków i bezpieczeństwa: pozostały szkolny personel będzie w tym czasie na wakacjach.
W działającej od kilku lat fordońskiej zerówce przy SP nr 65 nie mają wątpliwości: - Jeżeli zerówka jest jednym z oddziałów w szkole, to powinna mieć takie same przepisy, jak szkoła - mówi Aleksandra Brydgalska, wicedyrektor SP nr 65.
- Dziećmi ma się opiekować tylko wychowawczyni? - nie dowierza Magdalena Baranowska, dyrektor SP nr 56. - A jeżeli coś się stanie? Nie będzie pielęgniarki, innych nauczycieli, którzy mogliby pomóc w razie wypadku, paniki, czy innych nagłych sytuacji. Nie mogę narażać dzieci na niebezpieczeństwo, jestem za nie odpowiedzialna. Problemów jest więcej. Jak mam nakłonić anglistkę, która zgodziła się prowadzić zajęcia dla sześciolatków, by przychodziła do pracy w czasie urlopu? Kto za to zapłaci?
MEN - nie zamierza. Pieniądze z ministerstwa idą za dziećmi uczącymi się w szkołach. Zerówka - zgodnie z przepisami - to oddział przedszkolny. - Jej finansowanie leży w gestii samorządów - mówi Skomorowska.
Ratusz na razie problemu nie widzi. Marian Sajna, szef ratuszowego wydziału edukacji, lakonicznie zapewnia, że dodatkowy personel konieczny w szkole w czasie wakacji nie musi się martwić o wynagrodzenia. Skąd weźmie pieniądze? Jeszcze nie wie. - Muszą się znaleźć - mówi. - Być może czeka nas walka o fundusze w ministerstwie, być może zapłacimy szkolnemu personelowi kosztem ograniczenia innych inwestycji, np. remontów szkół, bądź nawet kosztem kredytów.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






