Za droższe bilety dłużej poczekamy na autobus
2012-02-14
, aktualizacja: 14.02.2012 18:18
Potwierdzają się złe wiadomości, do których "Gazeta" dotarła jesienią - od kwietnie będziemy dłużej czekać na przystankach na miejskie autobusy. Z powodu oszczędności drogowcy zamówią u przewoźników mniej kursów
Drogowcy zapewniają, że starali się tak przygotować nowe rozkłady, by pasażerowie w jak najmniejszym stopniu odczuli zmiany. Czy im się udało? Wątpliwe.
Dużo gorsza niż teraz będzie jakość bydgoskiej komunikacji miejskiej wieczorami. Pasażerowie kilku linii, gdy nie zdążą na swój kurs, na następny poczekają aż pół godziny. Właśnie z taką częstotliwością po godz. 20 od 1 kwietnia będą jeździły autobusy nr 52, 53, 65, 67 i 68. Teraz pojawiają się na przystankach średnio co ok. 24 min.
- Na całym świecie wieczorami ruch w miastach zamiera. Także w Bydgoszczy na tych liniach obciążenie autobusów w tym czasie nie przekracza 35-40 proc. Trudno ekonomicznie uzasadnić, żeby o tej porze jeździły co 10 czy 15 minut - przekonuje Rafał Grzegorzewski, naczelnik wydziału transportu publicznego Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.
Dwie linie także w ciągu dnia będą obsługiwane rzadziej. Na autobusy oznaczone nr. 55 będziemy teraz czekać w godzinach szczytu do kwadransa, a linia nr 64 ma kursować co ok. 11 min.
Ale największe kłopoty czekają fordoniaków, a ściślej pasażerów linii nr 72, która łączy pętlę tramwajową przy ul. Wyścigowej z osiedlem Tatrzańskim. Teraz autobusy na tej trasie jeżdżą w dni robocze od rana do późnego wieczora. A od kwietnia kursowanie będzie ograniczone jedynie do godzin szczytu. Rano podróżni będą z niej mogli korzystać w godz. 4-8.30, a po południu od 13 do 18. W pozostałym czasie trzeba będzie wsiąść do autobusu nr 69 (ale ten nie jest w systemie A+T, co rodzi kolejne problemy, bo bez zmiany zasad oznacza konieczność skasowania dodatkowego biletu). Niestety, studenci Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego, którzy będą chcieli dotrzeć do przystanków położonych wzdłuż ul. Twardzickiego i Pelplińskiej całkowicie stracą taką możliwość, bo linia nr 69 kursuje przez ul. Rejewskiego.
- Dostosowujemy rozkłady z jednej strony do zapotrzebowania mieszkańców, z drugiej do naszych możliwości finansowych - wyjaśnia Grzegorzewski. - Jak widać, nie jest to żadna rewolucja, a jedynie optymalizacja obecnej oferty.
To nie pierwsze ograniczenia w komunikacji, które drogowcy wprowadził w tym roku. Od stycznia rzadziej niż wcześniej jeżdżą m.in. autobusy nr 51, 58, 76, zawieszono kursowanie wieczorem linii nr 1 i 81, a "dziewiątka" w ogóle została zlikwidowana.
Zarząd Dróg dokonuje cięć, choć z budżetu miasta na organizację komunikacji otrzyma w tym roku o ok. 10 mln zł więcej niż w 2011. Do tego wielu pasażerów musi płacić więcej za bilety, bo od 1 lutego za jednorazowy przejazd trzeba zapłacić aż 3,2 zł. Drogowcy mówią jednak krótko: ceny paliwa i energii rosną tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie za takie pieniądze utrzymać komunikacji miejskiej na dotychczasowym poziomie. A ta kosztuje niebagatelne pieniądze. W tym roku na ten cel przeznaczonych będzie 176,1 mln zł, z czego 53 proc. ma zapewnić sprzedaż biletów, a resztę - dotacja z budżetu Bydgoszczy.
Drogowcy przekonują, że część wprowadzonych zmian będzie korzystna dla pasażerów. - Rozkłady linii nr 59, 64 i 67 zostaną ze sobą skoordynowane tak, aby autobusy nie jeździły stadami, a naprzemienne. Z kolei rozkłady linii nr 67 i 74 ułożymy w taki sposób, aby przesiadka z jednego do drugiego autobusu na ul. Fordońskiej była możliwie jak najkrótsza - zapowiada Grzegorzewski.
Rozważana jest też możliwość zmiany trasy autobusu nr 67 w kierunku dworca PKP. Od ul. Świętojańskiej kursowałby ul. Pomorską, Chrobrego i przez pl. Piastowski do ul. Sobieskiego. Ale w tej sprawie ostatecznej decyzji jeszcze nie ma.
Z kolei od 1 marca wprowadzone będą korekty trasy linii nocnych nr 32N i 33N. Pierwsza z nich nie będzie wjeżdżała do Brdyujścia, a pojedzie prosto ul. Fordońską. Z kolei 33N zostanie skierowana ul. Łowicką, Witebską i Wyszogrodzką. Dzięki temu zabiegowi, w nocy na ulice wyruszy z zajezdni jeden autobus mniej, a pasażerowie nie odczują zmiany, bo zostanie utrzymana dotychczasowa częstotliwość kursów.
Dużo gorsza niż teraz będzie jakość bydgoskiej komunikacji miejskiej wieczorami. Pasażerowie kilku linii, gdy nie zdążą na swój kurs, na następny poczekają aż pół godziny. Właśnie z taką częstotliwością po godz. 20 od 1 kwietnia będą jeździły autobusy nr 52, 53, 65, 67 i 68. Teraz pojawiają się na przystankach średnio co ok. 24 min.
- Na całym świecie wieczorami ruch w miastach zamiera. Także w Bydgoszczy na tych liniach obciążenie autobusów w tym czasie nie przekracza 35-40 proc. Trudno ekonomicznie uzasadnić, żeby o tej porze jeździły co 10 czy 15 minut - przekonuje Rafał Grzegorzewski, naczelnik wydziału transportu publicznego Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.
Dwie linie także w ciągu dnia będą obsługiwane rzadziej. Na autobusy oznaczone nr. 55 będziemy teraz czekać w godzinach szczytu do kwadransa, a linia nr 64 ma kursować co ok. 11 min.
Ale największe kłopoty czekają fordoniaków, a ściślej pasażerów linii nr 72, która łączy pętlę tramwajową przy ul. Wyścigowej z osiedlem Tatrzańskim. Teraz autobusy na tej trasie jeżdżą w dni robocze od rana do późnego wieczora. A od kwietnia kursowanie będzie ograniczone jedynie do godzin szczytu. Rano podróżni będą z niej mogli korzystać w godz. 4-8.30, a po południu od 13 do 18. W pozostałym czasie trzeba będzie wsiąść do autobusu nr 69 (ale ten nie jest w systemie A+T, co rodzi kolejne problemy, bo bez zmiany zasad oznacza konieczność skasowania dodatkowego biletu). Niestety, studenci Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego, którzy będą chcieli dotrzeć do przystanków położonych wzdłuż ul. Twardzickiego i Pelplińskiej całkowicie stracą taką możliwość, bo linia nr 69 kursuje przez ul. Rejewskiego.
- Dostosowujemy rozkłady z jednej strony do zapotrzebowania mieszkańców, z drugiej do naszych możliwości finansowych - wyjaśnia Grzegorzewski. - Jak widać, nie jest to żadna rewolucja, a jedynie optymalizacja obecnej oferty.
To nie pierwsze ograniczenia w komunikacji, które drogowcy wprowadził w tym roku. Od stycznia rzadziej niż wcześniej jeżdżą m.in. autobusy nr 51, 58, 76, zawieszono kursowanie wieczorem linii nr 1 i 81, a "dziewiątka" w ogóle została zlikwidowana.
Zarząd Dróg dokonuje cięć, choć z budżetu miasta na organizację komunikacji otrzyma w tym roku o ok. 10 mln zł więcej niż w 2011. Do tego wielu pasażerów musi płacić więcej za bilety, bo od 1 lutego za jednorazowy przejazd trzeba zapłacić aż 3,2 zł. Drogowcy mówią jednak krótko: ceny paliwa i energii rosną tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie za takie pieniądze utrzymać komunikacji miejskiej na dotychczasowym poziomie. A ta kosztuje niebagatelne pieniądze. W tym roku na ten cel przeznaczonych będzie 176,1 mln zł, z czego 53 proc. ma zapewnić sprzedaż biletów, a resztę - dotacja z budżetu Bydgoszczy.
Drogowcy przekonują, że część wprowadzonych zmian będzie korzystna dla pasażerów. - Rozkłady linii nr 59, 64 i 67 zostaną ze sobą skoordynowane tak, aby autobusy nie jeździły stadami, a naprzemienne. Z kolei rozkłady linii nr 67 i 74 ułożymy w taki sposób, aby przesiadka z jednego do drugiego autobusu na ul. Fordońskiej była możliwie jak najkrótsza - zapowiada Grzegorzewski.
Rozważana jest też możliwość zmiany trasy autobusu nr 67 w kierunku dworca PKP. Od ul. Świętojańskiej kursowałby ul. Pomorską, Chrobrego i przez pl. Piastowski do ul. Sobieskiego. Ale w tej sprawie ostatecznej decyzji jeszcze nie ma.
Z kolei od 1 marca wprowadzone będą korekty trasy linii nocnych nr 32N i 33N. Pierwsza z nich nie będzie wjeżdżała do Brdyujścia, a pojedzie prosto ul. Fordońską. Z kolei 33N zostanie skierowana ul. Łowicką, Witebską i Wyszogrodzką. Dzięki temu zabiegowi, w nocy na ulice wyruszy z zajezdni jeden autobus mniej, a pasażerowie nie odczują zmiany, bo zostanie utrzymana dotychczasowa częstotliwość kursów.
Najnowsze wiadomości
- 22 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Za droższe bilety dłużej poczekamy na autobus
owca_kierowca_bombowca
14.02.12, 19:33
A może zamiast zmniejszać ilość kursów to należałoby wprowadzić krótsze autobusy? Zawsze to jakaś oszczędność, a nie godziłoby w interesy pasażera. I radzę dobrze przyjrzeć się bardziej »






