Recenzja: Pruss o przemijaniu
2012-01-26
, aktualizacja: 26.01.2012 19:38
Siłą tej poezji jest gorzkie doświadczenie. Jednak nie na tyle, by wiodło czytelnika w chaszcze pesymizmu, ale wystarczająco dojmujące, aby dać mu do myślenia
Tomik "Rozkład jazdy" ma momenty zapierające dech w piersiach, ale i takie, które można śmiało sobie podarować. Na szczęście najwięcej jest wierszy po prostu dobrych, stwarzających przestrzeń, dzięki której można zobaczyć... No właśnie - co takiego?
Zacznijmy od tego, że Zdzisław Pruss w ogóle najlepszy jest wtedy, kiedy z perspektywy czasu spogląda na życie (swoje? wyśnione? kogoś innego?) i opowiada, co widzi z oddalenia. Z tych opowieści wynikają rzeczy uniwersalne - taki przywilej poetów. Gdy Pruss pisze: „ dzieciństwo odjechało/ na hulajnodze/ i trzykołowym rowerku (...) dojrzałe lata rozjechały się/ samochodami (...) starość stoi na lotnisku „to ma to wyraz. Starszy, trochę bezradny w zderzeniu z rzeczywistością człowiek (a cóż jest złego w bezradności poetów?) podsumowuje w jednej chwili całą swoją egzystencję.
Znajdując się na lotnisku podczas podróży, do której przymuszają go okoliczności, w jednym błysku widzi siebie na różnych etapach życia. Na rowerku, w pociągu, w samochodzie, wreszcie na tym cholernym, zbyt wielkim dla niego lotnisku, gdzie się po prostu gubi. Domyka to skargą - metaforą, że „ nie może dostrzec godziny odlotu”. Jakiego odlotu? Dokąd? Tego rzeczywistego, czy może innego, wpisanego w ciąg metafor poprzedzających - o młodości, która odjechała pociągiem, wieku męskim uciekającym samochodami? Ten prosty wiersz, precyzyjnie dysponujący emocjami czytelnika, to kawałek dobrej poezji, której - jak sądzę - dzisiaj brakuje na rynku zdominowanym przez rozgadanych wyrobników słowa.
Pruss pisze oczywiście o sobie i o przemijaniu. Oznajmia swoje prawdy na różne sposoby, bo wie, że będą go czytali rozmaici ludzie. Przygląda się życiu raz ironicznie („ gdzie to ja nie byłem - nie byłem w Paryżu, nie byłem w Rzymie”), kiedy indziej z surowym żalem („ ten któremu w kolanach/ trzeszczy i w krzyżu/łamie/ musi się natrudzić/ by poczuć/w pomarszczonej dłoni/wilgotną gładkość”), ale zawsze z życzliwym zainteresowaniem badacza, któremu wpadł w ręce rzadki okaz człowieka, i on teraz musi ten okaz opisać, musi na tej bazie dać innym jakieś sedno, które oni byliby w stanie unieść.
Mówi prawdy nienowe: przemijamy, istniejemy chwilę, a po wszystkim zostaje bolący krzyż, trochę rozczarowań, i wspomnienia. Bóg? Pruss jeszcze go nie spotkał, za to wie, że ludzie przede wszystkim żyją strachem. Prawdopodobnie wszystko kończy się tu, na ziemi - nie ma żadnej metafizyki, poza tą, którą daje obcowanie z poezją. To proste komunikaty, ale przecież nie oczekujemy od poezji, aby mówiła nam same nowości. Zresztą kto dzisiaj potrafi pokazać, co naprawdę jest nowością. Starzy poeci są od tego, żeby nam przypominać o wyświechtanych mądrościach. I Pruss to robi. Z jego wycyzelowanych wierszy przebija gorzkie doświadczenie zmęczonego życiem człowieka, lecz poezja powoduje, że jego żal jest mniejszy, a minione bytowanie staje się nauką (nauczką?) dla innych. Stąd nie ma mowy o pesymizmie - raczej o spokojnej mądrości.
To dobry tomik - warto po niego sięgnąć.
Zdzisław Pruss "Rozkład jazdy". Instytut Wydawniczy Świadectwo, Bydgoszcz 2012 r.
Zacznijmy od tego, że Zdzisław Pruss w ogóle najlepszy jest wtedy, kiedy z perspektywy czasu spogląda na życie (swoje? wyśnione? kogoś innego?) i opowiada, co widzi z oddalenia. Z tych opowieści wynikają rzeczy uniwersalne - taki przywilej poetów. Gdy Pruss pisze: „ dzieciństwo odjechało/ na hulajnodze/ i trzykołowym rowerku (...) dojrzałe lata rozjechały się/ samochodami (...) starość stoi na lotnisku „to ma to wyraz. Starszy, trochę bezradny w zderzeniu z rzeczywistością człowiek (a cóż jest złego w bezradności poetów?) podsumowuje w jednej chwili całą swoją egzystencję.
Znajdując się na lotnisku podczas podróży, do której przymuszają go okoliczności, w jednym błysku widzi siebie na różnych etapach życia. Na rowerku, w pociągu, w samochodzie, wreszcie na tym cholernym, zbyt wielkim dla niego lotnisku, gdzie się po prostu gubi. Domyka to skargą - metaforą, że „ nie może dostrzec godziny odlotu”. Jakiego odlotu? Dokąd? Tego rzeczywistego, czy może innego, wpisanego w ciąg metafor poprzedzających - o młodości, która odjechała pociągiem, wieku męskim uciekającym samochodami? Ten prosty wiersz, precyzyjnie dysponujący emocjami czytelnika, to kawałek dobrej poezji, której - jak sądzę - dzisiaj brakuje na rynku zdominowanym przez rozgadanych wyrobników słowa.
Pruss pisze oczywiście o sobie i o przemijaniu. Oznajmia swoje prawdy na różne sposoby, bo wie, że będą go czytali rozmaici ludzie. Przygląda się życiu raz ironicznie („ gdzie to ja nie byłem - nie byłem w Paryżu, nie byłem w Rzymie”), kiedy indziej z surowym żalem („ ten któremu w kolanach/ trzeszczy i w krzyżu/łamie/ musi się natrudzić/ by poczuć/w pomarszczonej dłoni/wilgotną gładkość”), ale zawsze z życzliwym zainteresowaniem badacza, któremu wpadł w ręce rzadki okaz człowieka, i on teraz musi ten okaz opisać, musi na tej bazie dać innym jakieś sedno, które oni byliby w stanie unieść.
Mówi prawdy nienowe: przemijamy, istniejemy chwilę, a po wszystkim zostaje bolący krzyż, trochę rozczarowań, i wspomnienia. Bóg? Pruss jeszcze go nie spotkał, za to wie, że ludzie przede wszystkim żyją strachem. Prawdopodobnie wszystko kończy się tu, na ziemi - nie ma żadnej metafizyki, poza tą, którą daje obcowanie z poezją. To proste komunikaty, ale przecież nie oczekujemy od poezji, aby mówiła nam same nowości. Zresztą kto dzisiaj potrafi pokazać, co naprawdę jest nowością. Starzy poeci są od tego, żeby nam przypominać o wyświechtanych mądrościach. I Pruss to robi. Z jego wycyzelowanych wierszy przebija gorzkie doświadczenie zmęczonego życiem człowieka, lecz poezja powoduje, że jego żal jest mniejszy, a minione bytowanie staje się nauką (nauczką?) dla innych. Stąd nie ma mowy o pesymizmie - raczej o spokojnej mądrości.
To dobry tomik - warto po niego sięgnąć.
Zdzisław Pruss "Rozkład jazdy". Instytut Wydawniczy Świadectwo, Bydgoszcz 2012 r.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów





