Bydgoski ratusz kontra wrocławski teatr. Spektakl medialny
23.10.2011
, aktualizacja: 27.10.2011 11:12
Konflikt pomiędzy prezydentem Rafałem Bruskim a dyrektorem Teatru Polskiego, ale nie tego w Bydgoszczy, a we Wrocławiu. Poszło o zarzut niegospodarności wobec Pawła Łysaka, szefa bydgoskiej sceny
ZOBACZ TAKŻE
- Komentarz: Taka mała improwizacja (23-10-11, 11:00)
- List Bruskiego: Temat tabu (23-10-11, 11:00)
- List MieszkowskIego: Forma cenzury (23-10-11, 11:00)
Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu, wysłał do prezydenta Bydgoszczy list otwarty. "Udzielony przez pana wywiad świadczy o podjęciu kroków zmierzających do nowego typu cenzury wymierzonej w działania artystów: jest to cenzura ekonomiczna" - napisał.
Chodzi o wywiad z Rafałem Bruskim opublikowany na łamach "Expressu Bydgoskiego" pod koniec września. Prezydent podsumował w nim wyniki kontroli w instytucjach kultury podległych miastu i zarzucił Pawłowi Łysakowi nieprawidłowości finansowe i niegospodarność. Skrytykował dłuższą nieobecność w teatrze zastępcy dyrektora i jednocześnie głównego księgowego, jego zbyt wysoką pensję (powyżej 10 tys. zł), zakup płytek ceramicznych, które ostatecznie nie zostały wykorzystane do scenografii spektaklu, sprzątanie prywatnego mieszkania za publiczne pieniądze i używanie przez dyrekcję teatru dwóch laptopów zamiast jednego.
Ale głównym powodem rozpoczęcia korespondencji na linii wrocławski teatr - bydgoski ratusz było zdanie Bruskiego: "nie chcę, żeby jednostki narzucały całej Bydgoszczy to, co ich zdaniem jest modne i dobre". Zdaniem Mieszkowskiego takie myślenie o instytucjach kulturalnych może prowadzić do cenzury i jest ewidentnym przekraczaniem kompetencji przez prezydenta miasta.
Bruski nie pozostał dłużny i wysłał list do szefa wrocławskiej sceny. Napisał m.in.: "W zarzucaniu mi naruszania "wolności artystów" i kompetencji poprzez chęć wywołania dyskusji publicznej (...) wyczuwam próbę usytuowania się ponad krytyką i społecznymi oczekiwaniami. Tak mógłby Pan postępować w swoim prywatnym teatrze".
Mieszkowski stanął w obronie Łysaka jeszcze z jednego względu: - To jeden z bardziej liczących się dyrektorów teatrów w Polsce - uważa. - Dzięki niemu bydgoska scena zaliczana jest do najważniejszych i najlepszych w kraju. Władze miasta powinny starać się jak najdłużej zatrzymać takiego człowieka na tym stanowisku.
Sam Łysak nie chce rozmawiać o sprawie poprzez media. - Prasa nie jest właściwym miejscem na dyskusję o przebiegu kontroli - mówi. - Tym bardziej nie jest właściwą płaszczyzną do polemiki z przełożonymi. Choć chciałbym wyjaśnić nieścisłości związane z kontrolą.
Szef teatru nie zgadza się z niektórymi zarzutami władz miasta. - Mój zastępca nie był jedynie gościem w teatrze - tymczasowo pracował poza siedzibą zgodnie z podpisaną umową - tłumaczy. - Poza tym nie otrzymywał 10 tysięcy. W teatrze nikt nie ma takiej pensji. Nie mam dwóch drogich komputerów, każdy z dyrektorów ma tylko jeden.
Dodaje też, że elementy scenografii, czyli płytki podłogowe, nieużyte przy jednej z poprzednich premier zgodnie z planem zostaną wykorzystane przy następnej.
Jak się dowiedzieliśmy, Bruski nie zamierza zwalniać Łysaka. I nie będzie oceniał działalności teatru pod względem artystycznym. - Od tego są widzowie, krytycy i środowisko artystyczne - mówi. - Mam nadzieję, że wrześniowy Kongres Kultury wniesie istotny głos w dyskusji o działaniu bydgoskiego teatru.
Chodzi o wywiad z Rafałem Bruskim opublikowany na łamach "Expressu Bydgoskiego" pod koniec września. Prezydent podsumował w nim wyniki kontroli w instytucjach kultury podległych miastu i zarzucił Pawłowi Łysakowi nieprawidłowości finansowe i niegospodarność. Skrytykował dłuższą nieobecność w teatrze zastępcy dyrektora i jednocześnie głównego księgowego, jego zbyt wysoką pensję (powyżej 10 tys. zł), zakup płytek ceramicznych, które ostatecznie nie zostały wykorzystane do scenografii spektaklu, sprzątanie prywatnego mieszkania za publiczne pieniądze i używanie przez dyrekcję teatru dwóch laptopów zamiast jednego.
Ale głównym powodem rozpoczęcia korespondencji na linii wrocławski teatr - bydgoski ratusz było zdanie Bruskiego: "nie chcę, żeby jednostki narzucały całej Bydgoszczy to, co ich zdaniem jest modne i dobre". Zdaniem Mieszkowskiego takie myślenie o instytucjach kulturalnych może prowadzić do cenzury i jest ewidentnym przekraczaniem kompetencji przez prezydenta miasta.
Bruski nie pozostał dłużny i wysłał list do szefa wrocławskiej sceny. Napisał m.in.: "W zarzucaniu mi naruszania "wolności artystów" i kompetencji poprzez chęć wywołania dyskusji publicznej (...) wyczuwam próbę usytuowania się ponad krytyką i społecznymi oczekiwaniami. Tak mógłby Pan postępować w swoim prywatnym teatrze".
Mieszkowski stanął w obronie Łysaka jeszcze z jednego względu: - To jeden z bardziej liczących się dyrektorów teatrów w Polsce - uważa. - Dzięki niemu bydgoska scena zaliczana jest do najważniejszych i najlepszych w kraju. Władze miasta powinny starać się jak najdłużej zatrzymać takiego człowieka na tym stanowisku.
Sam Łysak nie chce rozmawiać o sprawie poprzez media. - Prasa nie jest właściwym miejscem na dyskusję o przebiegu kontroli - mówi. - Tym bardziej nie jest właściwą płaszczyzną do polemiki z przełożonymi. Choć chciałbym wyjaśnić nieścisłości związane z kontrolą.
Szef teatru nie zgadza się z niektórymi zarzutami władz miasta. - Mój zastępca nie był jedynie gościem w teatrze - tymczasowo pracował poza siedzibą zgodnie z podpisaną umową - tłumaczy. - Poza tym nie otrzymywał 10 tysięcy. W teatrze nikt nie ma takiej pensji. Nie mam dwóch drogich komputerów, każdy z dyrektorów ma tylko jeden.
Dodaje też, że elementy scenografii, czyli płytki podłogowe, nieużyte przy jednej z poprzednich premier zgodnie z planem zostaną wykorzystane przy następnej.
Jak się dowiedzieliśmy, Bruski nie zamierza zwalniać Łysaka. I nie będzie oceniał działalności teatru pod względem artystycznym. - Od tego są widzowie, krytycy i środowisko artystyczne - mówi. - Mam nadzieję, że wrześniowy Kongres Kultury wniesie istotny głos w dyskusji o działaniu bydgoskiego teatru.
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Bydgoski ratusz kontra wrocławski teatr. Spekta...
alfred_prawdomowny
23.10.11, 14:48
Panie Prezydencie chyba trzeba zweryfikować ludzi w wydziale kontroli Urzędu Miasta Bydgoszczy. Dla mnie sa tam osoby tylko nastawione na tzw. "osiągnięcie sukcesu" poprzez udowodnienie »
-
Re: Bydgoski ratusz kontra wrocławski teatr. Spek
arafat11
24.10.11, 13:46
przeciez to jakas paranoja:co ma jakis dyrektor z wroclawia do tego co robibruski w swoim miescie?niepotrzebne robienie szumu...moze sie jeszcze wypowie dyrektor teatru z lublina?»
-
Bydgoski ratusz kontra wrocławski teatr. Spekta...
ababyd
25.10.11, 22:24
Od lat oczekuję w moim mieście gospodarności, we wszystkich sferach. To miasto stać na wiele, jednak... . Przyglądnięcie się instytucjom kultury jest ważne, ale nie tylko nim.Niektórzy »






